Filmy, animacje, sztuki teatralne, gry komputerowe, planszowe, RPG itp. w temacie Pratchetta.
przez Motopompa » 16 cze 2014, o 23:02
Mogget napisał(a):Pompa, Ty z Dżonem w naukowej w Krakowie nie Łupsiłeś?
Łupsiłem. Rozgrywka mi się podoba, sporo kombinowania, szkoda że nie mam i nie mam więcej ludzi do gry, bo pewnie im wiecej się gra tym ciekawsze są mecze.
Pomysł z własną planszą jest wielce zacny, dopinguję

I na pewno z Tobą zagram przy najbliższej okazji, Myślaku. Brace yourself!
Nie jest tak, że my, używając naszych mózgów, snujemy nasze opowieści, ale to nasze mózgi, używając opowieści, snują nas.
~ Daniel Dennett
♪♫♪♪♫•☼ ☾*♪♫.☮♡♪ (✿◠‿◠)♫❀♡♪♫•ღ♪♫•♪☾♫♪♪♫♡♡
-

Motopompa
- Corvvin jest mądra i śliczna!!
-
- Posty: 5675
- Lokalizacja: Castelldefels
- Reputacja:
5786
-









przez Robert » 11 sty 2015, o 16:02
Witam,
Szanowni Łupsomaniacy,
Od niedawna jestem żywo zainteresowany Łupsem. Mam za sobą kilka partii. Zasady ogarnąłem.
Jest jeszcze Łups z doliny Koom, który mnie trochę bardziej pociąga.
Tu mam problemy. Proszę o pomoc w następującej kwestii.
Jak biją Trolle. Czy w jednej turze wykonują dwie czynności: podejście i zbicie Krasnoluda, czy jednak jest to rozłożone na dwie oddzielne tury. Podejście i zbicie?
Drugą kwestią jest ŁupsoKamień. Wolno go poruszać od Krasnoluda do Krasnoluda o odległość jednego pola. Krasnoludy podają go między sobą do miejsca przeznaczenia. Ale co jeśli Krasnoludy są sąsiadującą? Reguły nic o tym nie wspominają. Z zasad: " Aby przemieścić kamień (w dowolnym kierunku), jakiś krasnolud musi znaleźć się przy nim zarówno przed, jak i po ruchu. Kamień może zostać przemieszczony tylko o jedno pole. Przemieszczenie traktowane jest jako ruch dla krasnoluda". Tak napisana reguła zezwala na to co wyżej napisałem.
Proszę o pomoc. Jakie są wasze z tym doświadczenia.
Robert
-
Robert
- Gorzej niż Rincewind
-
- Posty: 3
- Reputacja:
57
-
Powrót do Ruchome Obrazki i Inna Rozrywka
Ysabell płakała. Nie szlochała jak dama, ale łkała głośno, pociągając nosem – jakby bąble powietrza z podwodnego wulkanu ścigały się, który pierwszy dotrze na powierzchnię. Łkania wyrywały się pod ciśnieniem, dojrzałe latami nieszczęścia.
- Ehm... - powiedział Mort.
Drżała jak wodne łóżko w strefie wstrząsów sejsmicznych. Nerwowo szperała po rękawach szukając chusteczki, ale byłaby ona tak nieprzydatna jak papierowy kapelusz podczas burzy z piorunami. Próbowała coś powiedzieć, lecz wydobywała z siebie jedynie strumień spółgłosek przerywanych łkaniem.
- Ee... - powiedział Mort.
- Zapytałam: jak myślisz, ile mam lat?
- Piętnaście? - zaryzykował.
- Szesnaście – zawyła. - A wiesz, jak długo mam szesnaście lat?
- Przepraszam, ale nie ro...
- Pewnie, że nie rozumiesz. Nikt nie rozumie. - Wysiąkała nos i mimo drżenia dłoni starannie wetknęła dość mokrą chustkę z powrotem do rękawa.
- Ty możesz wyjeżdżać – powiedziała. - I jesteś tu za krótko, żeby się zorientować. Nie zauważyłeś, że czas stoi tu w miejscu? Oczywiście, coś płynie, ale to nie jest prawdziwy czas. On nie potrafi stworzyć prawdziwego czasu.
- Aha...
Kiedy znów się odezwała, mówiła cienkim głosem, spokojnie, a przede wszystkim odważnie, jak ktoś, kto mimo fatalnej sytuacji wziął się w garść, ale lada chwila może wypuścić.
- Jestem szesnastolatką od trzydziestu pięciu lat.
Mort, dodał(a) Uuu!
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników