Klejenie vol. XIII
Niemieckie dziewczyny tym czasem stały oniemiałe w blasku przechodzącej ulicą Polki, która była Włoszką, a w niedzielę także żydówką, pochodzącą ze starożytnego rodu husyckich wojowników mających wypisane na twarzy pragnienie wypicia soku z ogórków kiszonych między dwiema alabastrowymi piersiami półnagiej rzeźby przedstawiającej niezwykle włochatą figurę wuzdanej (odwrotność wyuzdanej) samicy lemura wari.
- Latać ni tu ni tam… - pomyślała sobie masując małżowiny obolałe od machania do królowej Angielskiej przejeżdżającej par exellance mimo straszliwego upału na dworze.
Tymczasem za plecami królowej, spocony szofer, nad którym czarne chmury zawisły i złowrogo błyskały swymi spleśniałymi brukselkami z niepokojem wybulgotał:
- Argh! Gdzie moje skondensowane mleko w krowie, którą ukradł niczego niepodejrzewający stary maniakalnie skondensowany Cygan. Miał on niezwykle długie numery telefonów do Zespołu Pieśni i Tańca Wrednych, Stepujących Chomików Będących Ucieleśnieniem Koszmarów Wszystkich Drapieżnych Ptaków.
Niebo przecięła błyskawica i po chwili dobiegł do niej grom, który z otaczającą go czerwienią niósł także worek zębów, wilczych, smoczych i trollich, pomiędzy którymi dyndały pergaminowe farfocle latającego dywanu, należącego do pradawnego Kapłana Przedwiecznych Cthulhu, hodującego halucynogenne grzybki. Grzybki te rozdymały każdego, kto dał radę przełknąć ich niesamowicie kolczaste kapelusze oraz nie zwrócić ich od razu.
Nagle zapadła przerażająca cisza, która przerażała swoją bezwzględną kwintesencją nierozlegania się propagandy komunistycznej, więc, jako że w radzieckiej Rosji to propaganda głosi ciebie, to nie ma to jak kebab, herbata i rewolucja, więc pół ruski, pół turecki generał imieniem Haszanszuan Gruba Beka powiedział:
- Towarzysze dzisiaj zobaczycie jak obalimy burżuazyjny antałek starego wina, który ukradniemy burżujom z Molasii, a przy okazji wywiniemy dowcip Unii Moherowych Beretów zakładając w Toruniu cerkiew, w której będziemy namiętnie i notorycznie uprawiać zakazane formy kultu fioletowego arbuza Abudhabijskiego. Następnie odtworzymy Radziecki serwis do herbaty!
Okazało się jednak że wyszło szydło a wróciło mydło o zapachu ruskich pierogów ale smaku bananowym, a ten człowiek, który je spróbował miał bananofobię i wstręt do mydła w płynie. Dlatego nie mógł nie rozpętać rewolucji zwlekając wytarł ścierką...
^ Moim zdaniem jedna z najbardziej szalonych sklejek
Marwie i
Młokosie, część przed i z generałem wyszła mega
