eeee, jestem zdecydowanym konserwatystą i do faji pcham tylko tytoń. Ostatno naciąłem się na wiśniowym, produkowanym w Turcji - różowe opakowanie - ostrzegam, omijać
kumpel przywiozl z kraju ręcznikogłowych troche tytoniu niedawno:> jak juz zgoli brode i pozalatwia papierkowa robote to mamy w weekend sympozjum sziszowe pluz znietrzeźwienie w miłym gronie osobiscie lubie malinowy i toffi tyton
a moder uratowal kotka w ostatniej chwili, resuscytacja udana
Nadal bronię bastionu mojego konserwatyzmu fajczanego, twierdząc że w sziszy pali się po prostu tytoń i nie sięgając tym samym do prehistorii. Twoja paralela jest o tyle mało celna, że równie dobrze człowieka używającego żarówek, nie zas świec, nazwać by można na wskroś nowoczesnym i łamiącym tradycją
Nieważne - grunt, że się kopci i w kuchni ładnie wonieje
Jak wszyscy pszczelarze, Śmierć nosił siatkę. Nie dlatego, żeby miałby coś nadającego się do użądlenia, ale czasem pszczoła wlatywała mu do czaszki i brzęczała głośno, a od tego dostawał migreny.