Świat Dysku

Havelock Vetinari...

O płaskim świecie dyskusje

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Arisa » 21 kwi 2011, o 11:47

Też uważam, że nie jest, po prostu dobrze się trzyma :D
Może kąpie się w formalinie? :lol:
Avatar użytkownika
Arisa żeńska
Student Magii
 
Posty: 20
Lokalizacja: z nienacka
Reputacja: 23

Reklama

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Klara » 3 maja 2011, o 20:31

Albi napisał(a):Wg mnie Vimes i Vetinari mają 45-50 lat, przy czym Vetinari jest jakieś 2-3 lata starszy. A wampirem na pewno nie jest, za dużo zdjęć mu robią :P


Ha! Swego czasu też myślałam, że jest wampirem (po przeczytaniu Piątego Elefanta), ale tak jak Albi, doszłam do wniosku że to niemożliwe, bo gdy azeciarze robią mu zdjęcia nie rozsypuje się w proch.

Zastanawia mnie co będzie kiedy Vetinari przestanie rządzić Ankh-morpork. Przecież jeśli to człowiek to w końcu i tak się zestarzeje i umrze zakładam, że choćby z przyczyn naturalnych? Kto wtedy będzie rządził miastem? Nastaną gorsze czasy, czy patrycjusze będą się zmieniać co 6 miesięcy? Vetinari mógłby sobie znaleźć "ucznia" aby ten mógł przejąc po nim pałeczkę, ale znając takie historie uczeń sam by go zabił żeby wcześniej objąć wladzę. A może liczy, że następca sam się znajdzie tak jak On jeśli będzie wystarczająco dobry utrzyma się u władzy dłużej, a jeśli nie to szkoda tracić czasu na jego poszukiwania. :?:

Wracając jeszcze do Wielkiego Szyderstwa. Czyż nie mógł się na nie wybrać w czasie jakiejś przerwy, wakacji między zajęciami w gildii skrytobójców? Podejrzewam, że taka wyprawa nie należała do tanich więc Vimes mógł na przykład nigdy o czymś takim nie słyszeć, ale w kręgach młodych skrytobójców było to pewnie bardzo popularne, jeśli wielu z nich pochodziło z zamożnych rodzin.
Avatar użytkownika
Klara
Mag I stopnia
 
Posty: 133
Lokalizacja: Gdzieś tam
Reputacja: 45

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Dżon » 4 maja 2011, o 12:21

Vimes mówił, że Vetinari jest w jego wieku. Bodaj w Pijątym Elefancie własnie.
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 2973
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2441

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Dicey Reilly » 4 maja 2011, o 21:02

Jeśli dobrze pamiętam to mówił Margolotcie że chyba jest w jego wieku ;)
Jeśli już zakładamy nieczłowieczeństwo Patrycjusza, ostatnio wpadła mi do głowy szalona teoria że Vetinari jest najschludniejszą wersją Igora (jedynym na Dysku bez blizn, drugich kciuków i takich tam), ale jest to bardziej 'szalone' aniżeli 'teoria'...
Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1423
Lokalizacja: Somewhere over the rainbow :D
Reputacja: 773

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Klara » 4 maja 2011, o 21:48

Vetinariego można by własciwie potraktować jako osobną kategorię. Może Leonard upichci mu jakiś eliksir nieśmiertelności? (chyba, że już to zrobił) ;)
Avatar użytkownika
Klara
Mag I stopnia
 
Posty: 133
Lokalizacja: Gdzieś tam
Reputacja: 45

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Malcadicta » 8 gru 2011, o 17:01

Ja myślę że wygląda na 40 lub 50, ale bardziej to pierwsze. Kiedys zakładałm że mógłby być wampirem, może jakąs nową odmianą, ale nie do konca mi to do niego pasuje. Igorem też mógłby w teorii być bo z tego co Pisało w Potwornym Regimencie, jak dla mnie wynika że Igory mogą się pozbyć blizn ale nie chcą. No i jakby Vetinaro był Igorem to jego mózg prawdopodobnie byłby cudzy :)

Przypuszczam że Leonard mógłby uwarzyć taki napój w przerwie śniadaniowej.

Ja nie wiem czy jest nieśmiertelny. Ale dla mnie jest postacią wieczną, która po prostu jest. może być fenomenem świata dysku albo nowym gatunkiem ;) Ale chętnie bym zobaczyła wiecej Vetinariego. Wiec też więcej Moista mogę poczytać bo przy nim jest duzo Patrycjusza.
To, że coś jest niemożliwe,
nie znaczy jeszcze że nie można tego zrobić.
Malcadicta żeńska
Student Magii
 
Posty: 25
Lokalizacja: Myślenice
Reputacja: 64

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Melissa » 8 gru 2011, o 19:48

Jak dla mnie jeśli NU może mieć wiele zaskakujących wymiarów, to i czas w całym Ankh-Morpork może mieć swoje wiry i meandry. Imperatyw narracyjny trzyma patrycjusza przy życiu lepiej, niż niejeden eliksir. :D Pamiętajmy, że to świat powstały, gdy Stwórcy znudziły się już te bardziej standardowe. Mimo to chętnie zobaczyłabym Havelocka jako "nauczyciela". To mogłoby być ciekawe.
Vetinari jest dla mnie bardzo ludzki. Nie wyobrażam go sobie jako przedstawiciela innego gatunku. Tylko, że to jego człowieczeństwo objawia się nieoczekiwanie i autor woli o nim więcej milczeć niż mówić.
"Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą."
A. Einstein
Melissa
Mag I stopnia
 
Posty: 137
Reputacja: 219

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Minerwa » 8 gru 2011, o 21:53

Vetinari jest bez wątpienia człowiekiem. Z jednego prostego powodu - w świecie Pratchetta nie ma robotów :)
KOTY SĄ MIŁE.
Avatar użytkownika
Minerwa żeńska
Student Magii
 
Posty: 30
Lokalizacja: Sirengard
Reputacja: 35

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez emerencja » 11 gru 2011, o 00:56

Z Minerwą nie sposób się nie zgodzić... :)

O ile dobrze (po raz trzeci) czytałam, to Havelock jest po czterdziestce [choć trudno powiedzieć ile, ale nie więcej jak "hak"]. Ot zasuszony w swej pasji prawiczek ;) Nie wygląda, żeby Margolotta go kiedykolwiek choćby... ugryzła. Jako i Nutta ;)
Avatar użytkownika
emerencja żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1263
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 551

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Malcadicta » 11 gru 2011, o 14:23

Zawsze może jeszcze przyjechać do Ankh-Morpork i go ugryźć. Tylko wtedy Vetinari musiałby znaleźć jakiś sposób żeby pojawiać się na zdjęciach i nie wyparowywać na słońcu, bo mógłby być problem. Co prawda nie sądzę żeby miał problem z konrolą, bo jakby nie był jej mistrzem to nie przeżyłby szkoły na skrytobójcę ani rządzenia miastem.

Ale wolę żeby Leonard mu coś uwarzył, albo żeby przy życiu trzymało go narrativum, bo jako wampir już by się mniej nadawał na władcę Ankh-Morpork.
To, że coś jest niemożliwe,
nie znaczy jeszcze że nie można tego zrobić.
Malcadicta żeńska
Student Magii
 
Posty: 25
Lokalizacja: Myślenice
Reputacja: 64

Poprzednia strona

Powrót do Świat Dysku

Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...

Piąty elefant, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników