Świat Dysku

Konkurs interpretacyjny na Fornoście 2011

O płaskim świecie dyskusje

Konkurs interpretacyjny na Fornoście 2011

Postprzez apodz » 3 kwi 2011, o 13:10

Witam tak jak przedtem pisałam na forum powitalnym, organizuję konkurs interpretacji cytatów z książek Terego Pratchetta . Bardzo bym Was prosiła o pomoc w odnalezieni cytatów bo jak się okazało to zadanie mnie przerosło. Mianowicie chciała bym znaleźć na tyle rozbudowane fragmenty tekstu w których rozmawiały by z sobą co najmniej 3 osoby i do tego były perełkami humoru autora. A żeby sobie utrudnić bardzo by mi zależało na ty aby te fragmenty dotyczyły nie tak dobrze znanych bohaterów lecz bardziej tych drugo trzecio planowych (runda finałowa ). Za wszelką pomoc i sugestie będę Wam ogromnie wdzięczna
1. Jak myślicie dawać punktację za struj ?
2. Czy znacie teksty i możecie mi je wskazać :
- Paskudny Stary Ron i jego paczki (Kaczkoman, Kaszlach Henry, Ogólnie Andrews)
- Funkcjonariusz Wizytuj
- Jakieś wątki dotyczące gildii szwaczek :D
-Igorów w każdych ilościach 
-ŚMIERĆ Szczurów ,kruka i Susan
Czy mogę zagrabić cytaty ze strony głownej?
No nie wiem co jeszcze…
Jakiekolwiek sugestie bardzo mile widziane 
apodz żeńska
Gorzej niż Rincewind
 
Posty: 2
Reputacja: 0

Reklama

Re: Konkurs interpretacyjny na Fornoście 2011

Postprzez Kinga » 3 kwi 2011, o 13:43

Jeżeli chodzi Rona i ekipę to polecam coś z Wiedźmikołaja:
Żebracy, prawdę rzekłszy, nie byli aż tak zaawansowani w praktykach folkloru. Po prostu hałasowali z dobrze umotywowaną nadzieją, że ludzie dadzą im pieniądze, byle tylko przestali.
Z pewnym wysiłkiem dało się w tym zgiełku usłyszeć consensus piosenki.
Już Strzeżenie Wiedźm się zbliża
I już rośnie świńska tusza.
Wrzuć dolara dobry człeku
Do starego kapelusza.
Jeśli dolara nie masz,
I pens na nogi postawi...
– A jeśli nie masz pensa... – zajodłował solo Paskudny Stary Ron – ...niech... fghfgh yffg mftnfmf...
Kaczkoman wykazał się dużą przytomnością umysłu i zatkał mu dłonią usta.
– Przepraszam – powiedział – ale tym razem nie chciałbym, żeby ludzie zatrzaskiwali przed nami drzwi. Zresztą to i tak nie pasuje do melodii.
Pobliskie drzwi trzasnęły mimo wszystko. Druga grupa kolędników umknęła pospiesznie w przyjemniejsze otoczenie. „Dobra wola dla wszystkich ludzi” to hasło wymyślone przez kogoś, kto nigdy nie spotkał Paskudnego Starego Rona.
Żebracy przestali śpiewać – wszyscy prócz Arnolda Bocznego, który zwykle przebywał w swoim własnym małym świecie.
– ...Nikt nawet nie wie, jak dobrze się żyje, jedząc buty trzy razy na dzień...
I wtedy jakaś zmiana w powietrzu utorowała sobie drogę do ich świadomości.
Śnieg zsuwał się z gałęzi szarpniętych przeciwnym wiatrem. Zawirowały płatki i – ponieważ psychiczne kompasy żebraków nie zawsze wskazują Rzeczywistość – dał się słyszeć urywek rozmowy...
– To nie takie proste, panie. Tyle tylko chciałem powiedzieć.
LEPIEJ JEST DAWAĆ, NIŻ BRAĆ, ALBERCIE.
– Nie, panie. To tylko o wiele bardziej kosztowne. Nie możesz tak jeździć i...
Jakieś przedmioty posypały się z góry na śnieg.
Arnold Boczny ostrożnie podniósł cukrową świnkę i odgryzł jej ryjek. Paskudny Stary Ron podejrzliwie patrzył na paczuszkę z niespodzianką, która odbiła mu się od kapelusza.
Potrząsnął nią przy uchu.
Kaczkoman otworzył torbę cukierków.
– Ach! Kukuły!
Kaszlak Henry odwinął z szyi sznur kiełbas.
– Demoniszcze? – rzucił Paskudny Stary Ron.
– To paczka – wyjaśnił pies, drapiąc się za uchem. – Trzefa ją otworzyć.
Ron pomachał nią gwałtownie.
– Dofra, daj tutaj. – Pies chwycił zębami za kokardkę.
– Coś podobnego – mówił Kaczkoman, grzebiąc oburącz w zaspie. – Tu jest cała pieczona świnia! I półmisek pieczonych ziemniaków, cudownie niepopękanych! I... patrzcie, czy to nie słoik kawioru? Szparagi! Krewetki! Na bogów! Co planowaliśmy na strzeżeniowiedźmową wieczerzę, Arnoldzie?
– Stare buty. – Arnold Boczny otworzył znalezione pudełko cygar i polizał jedno.
– Tylko stare buty?
– Nie, skąd. Faszerowane błotem, i do tego pieczone błoto. Dobre błoto, naprawdę.
Oszczędzałem je na święta.
– Teraz możemy mieć całą ucztę z pieczoną gęsią!
– Dobra. Można ją nadziać starymi butami?
Coś zatrzeszczało od strony paczki-niespodzianki. Usłyszeli warczenie psa – myślącego mózgu Paskudnego Starego Rona.
– Nie, nie, nie! Kapelusik zakładasz na głowę, a potem czytasz zafawne motto.
– Tysiącletnia wskazówka i krewetki? – rzekł Ron, przekazując karteczkę Kaczkomanowi. Kaczkoman był uznawany za grupowego intelektualistę.
Przyjrzał się napisowi.
– Tak, cóż tu mamy... Jest napisane „Ratunku ratunku wpadłem do maszyny niespodziankowej nie mogę tak biec po taśmie błagam wyciągni...”. – Przez chwilę obracał karteczkę na wszystkie strony. – Wydaje się, że to już wszystko, jeśli nie liczyć plam.
– Zawsze te same stare motta – stwierdził pies. – Niech ktoś klepnie Rona w plecy, co?
Jeśli fędzie się tak śmiał, to... A nie mówiłem? Co tam, nie ma o czym gadać.
Żebracy jeszcze przez kilka minut zbierali szynki, słoje i flaszki, które spadły na śnieg.
Ułożyli je na wózku dookoła Arnolda, po czym ruszyli dalej.
– Skąd się to wszystko wzięło?
– Strzeżenie Wiedźm jest, nie?
– Tak, ale kto zawiesił skarpety?
– Chyba nie mamy skarpet...
– Ja powiesiłem stary but.
– To się liczy?
– Nie wiem. Ron go zjadł.
(...) jeśli nie wiemy, skąd przychodzimy, to nie wiemy, gdzie jesteśmy, a jeśli nie wiemy, gdzie jesteśmy, to nie wiemy, dokąd zmierzamy.A jeśli ktoś nie wie, dokąd zmierza, to prawdopodobnie zmierza w złym kierunku.
Avatar użytkownika
Kinga żeńska
ciotka cierpienia
 
Posty: 1976
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza / Wrocław
Reputacja: 1858

Re: Konkurs interpretacyjny na Fornoście 2011

Postprzez jaro_gryf_666 » 3 kwi 2011, o 14:08

apodz napisał(a):1. Jak myślicie dawać punktację za struj ?

W sensie, że uczestnicy konkursu będą coś dosypywać rywalom do szklanek i będą bonusy za najwymyślniejsze efekty 'struwania' ?
apodz napisał(a):Czy mogę zagrabić cytaty ze strony głownej?

Jeśli masz pozwolenie autora, to nie widzę żadnych przeszkód ;)
NOBODY expects the Spanish Inquisition! Amongst our weaponry are such diverse elements as: fear, surprise, ruthless efficiency, an almost fanatical devotion to the Pope, and nice red uniforms...
Avatar użytkownika
jaro_gryf_666
Hiszpańska Inkwizycja
 
Posty: 1239
Lokalizacja: Żywiec/Gliwice
Reputacja: 447

Re: Konkurs interpretacyjny na Fornoście 2011

Postprzez Kinga » 3 kwi 2011, o 15:29

Znalazłam jeszcze jeden fajny fragment w Wiedźmikołaju odnoście P.S. Rona:
Żebracy szli ulicami, cofając się niekiedy i zygzakując. Zaczynał padać wieży poranny śnieg. Od czasu do czasu któryś z nich bekał z zadowoleniem. Wszyscy mieli na głowach papierowe kapelusiki – z wyjątkiem Paskudnego Starego Rona, który swój zjadł.
Z ręki do ręki podawali sobie blaszaną puszkę. Zawierała mieszaninę najlepszych win i mocniejszych alkoholi, a także czegoś, co już było w środku, kiedy Arnold Boczny ukradł ją spod fabryki farb przy Drodze Fedry.
– Gęś była dobra – stwierdził Kaczkoman, dłubiąc w zębach.
– Się dziwię, żeś ją jadł z tą kaczką na głowie – rzekł Kaszlak Henry, dłubiąc w nosie.
– Jaką kaczką? – zdumiał się Kaczkoman.
– A co to było ta tłusta maź? – zapytał Arnold Boczny.
– To, drogi przyjacielu, było pâté de foie gras. Mogę się założyć, że z samej Genoi. I też wyśmienite.
– Pierdzi się od tego, nie?
– Ach, świat haute cuisine – westchnął Kaczkoman z zachwytem.
Często przystając i skręcając, dotarli wreszcie do tylnych drzwi swojej ulubionej restauracji. Kaczkoman popatrzył na nie z rozmarzeniem; mgła wspomnień zasnuła mu oczy.
– Kiedyś jadałem tutaj praktycznie co wieczór – powiedział.
– To czemu żeś przestał? – zainteresował się Kaszlak Henry.
– Ja... właściwie nie wiem. To wszystko... niewyraźnie pamiętam, niestety. Jeszcze z czasów, kiedy wydawało mi się, że jestem kimś innym. Ale – poklepał Artura Bocznego po głowie – jak to mówią „lepszy jest pokarm z butów, gdzie jest przyjaźń, niżeli z karmnego wołu, gdzie jest nienawiść”. Przejdź, proszę, Ron.
Ustawili Rona przed drzwiami i zapukali. Kiedy otworzył kelner, Paskudny Stary Ron uśmiechnął się do niego, demonstrując to, co zostało mu z zębów, oraz swoje słynne halitosis, wciąż całe i na miejscu.
– Tysiącletnia wskazówka i krewetki – powiedział, dotykając palcem grzywki.
– „Najlepsze świąteczne życzenia” – przetłumaczył Kaczkoman.
Kelner usiłował zatrzasnąć drzwi, ale Arnold Boczny był na to przygotowany i wcisnął but w szczelinę*.
– Pomyśleliśmy, że może chcielibyście, żebyśmy przyszli w porze obiadowej i zaśpiewali parę wesołych strzeżeniowiedźmowych piosenek dla waszych gości – zaproponował Kaczkoman. Obok niego Kaszlak Henry rozpoczął już jeden ze swych tytanicznych ataków kaszlu, który nawet brzmiał zielono. – Bez żadnych opłat, ma się rozumieć.
– Bo mamy Strzeżenie Wiedźm – dodał Arnold.
Żebracy, mimo reputacji zbyt fatalnej, by chociaż należeć do Gildii Żebraków, radzili sobie całkiem dobrze – według własnych niskich standardów. Działo się tak dzięki starannemu stosowaniu Zasady Oznaczoności. Ludzie dawali im sporo różnych rzeczy, oznaczało to bowiem, że sobie pójdą.
Po kilku minutach oddalili się, popychając zadowolonego Arnolda otoczonego pospiesznie zapakowanymi darami.
– Ludzie są tacy mili – stwierdził Kaczkoman.
– Tysiącletnia wskazówka i krewetki.
Arnold zaczął badać jałmużnę, podczas gdy reszta sterowała jego wózkiem po topniejącym śniegu pomiędzy zaspami.
– Smakuje... jakoś znajomo – oświadczył.
– Znajomo jak co?
– Jak błoto i stare buty.
– Do licha! To przecież aliganckie żarcie!
– Tak, tak. – Arnold żuł przez chwilę. – Myślicie, żeśmy się nagle zrobili aliganccy?
– Nie wiem. Aligancki jesteś, Ron?
– Demoniszcze...
– No. Dla mnie to brzmi aligancko.
Płatki śniegu zaczęły delikatnie osiadać na rzece Ankh.
– Mimo wszystko... Szczęśliwego Nowego Roku, Arnoldzie.
– Szczęśliwego Nowego Roku, Kaczkomanie. I twojej kaczce też.
– Jakiej kaczce?
– Szczęśliwego Nowego Roku, Henry.
– Szczęśliwego Nowego Roku, Ron.
– Demoniszcza!
– I niech bóg błogosławi każdego z nas – dodał Arnold Boczny.
Zakryła ich zasłona padającego śniegu.
– Który bóg?
– Nie wiem. A którego byś chciał?
– Kaczkomanie...
– Tak, Henry?
– Pamiętasz tego karnego woła, coś o nim mówił?
– Tak, Henry?
– Czemu niby on był karny? Kopnął kogoś na polu czy jak?
– Hm... On był karmny. Zresztą to tylko takie powiedzenie, Henry.
– Nie prawdziwy wół?
– Nie tak zupełnie. Chodziło mi o to, że...
A potem był już tylko śnieg.
Po chwili zaczął topnieć w promieniach słońca.
(...) jeśli nie wiemy, skąd przychodzimy, to nie wiemy, gdzie jesteśmy, a jeśli nie wiemy, gdzie jesteśmy, to nie wiemy, dokąd zmierzamy.A jeśli ktoś nie wie, dokąd zmierza, to prawdopodobnie zmierza w złym kierunku.
Avatar użytkownika
Kinga żeńska
ciotka cierpienia
 
Posty: 1976
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza / Wrocław
Reputacja: 1858

Re: Konkurs interpretacyjny na Fornoście 2011

Postprzez dagmarab » 3 kwi 2011, o 18:21

z Prawdy:
"- Aha...mówiłem, ze jest pan dżentelmenem.- Kaczkoman nalał do kubka smolistobrunatnej cieczy.- Mleko w herbacie to obrzydliwość.- Wykwintnym gestem podniósł talerzyk i szczypczyki.- Plasterek cytryny?
-Cytryna? Macie tu cytrynę?
- Och nawet Ron raczej umyłby sie pod pachami, niż pozwolił na cokolwiek w herbacie prócz cytryny.- zapewnił Kaczkoman, wrzucając plasterek do kubka Wiliama
....tak szczęście nam sprzyja, jesli idzie o plasterki cytryny- mówił Kaczkoman, krzatając się przy serwisie do herbaty- Naprawdę zły to dzień, kiedy nie możemy znaleźć przynajmniej dwóch lub trzech, spływających rzeką w dół.
Wiliam patrzył nieruchomo na nabrzeże.
Połknąć czy wypluć...Odwieczny problem "
"Celem całości jest być całością"
Avatar użytkownika
dagmarab żeńska
Profesor NU
 
Posty: 914
Reputacja: 410

Re: Konkurs interpretacyjny na Fornoście 2011

Postprzez apodz » 20 kwi 2011, o 15:52

Dzięki wielkie za te cytaty :). Zastanawiam się jednak nad faktycznymi możliwościami zorganizowania tego konkursu właśnie w tens sposób. Czy ludzie jednak beda chieli i czy bedzie to fajne jesli każe im odgrywac zdanie w zadanie interpretowac dany tekst nie lepiejby byłio faktycznie gdyby scentki były fantazjami na temat ?? prosze o opinie
apodz żeńska
Gorzej niż Rincewind
 
Posty: 2
Reputacja: 0

Re: Konkurs interpretacyjny na Fornoście 2011

Postprzez Motopompa » 20 kwi 2011, o 19:43

Możesz zrobić i taki i takie podzielone na dwie kategorie :)
Nie wiem co by tu napisać mądrego, więc wstawiam żółwia Janusza. ______________
ಠ_ಠ+++Błąd: brak sera+++
Obrazek
‘‘And don’t try to act like a Human, because Fairies are much, much cooler!’’
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Kwestor
 
Posty: 2164
Lokalizacja: Okolice Łodzi/Łódź
Reputacja: 1277


Powrót do Świat Dysku

Mort szedł przez czarne jak kot korytarze piramidy. Ysabell starała się za nim nadążyć. Słaby poblask miecza oświetlał różne niemiłe obiekty. Offler, Bóg-Krokodyl, przypominał reklamę kosmetyków w porównaniu z niektórymi stworami, którym lud Tsortu oddawał cześć. W niszach po drodze stały posągi najwyraźniej poskładane ze wszystkich resztek pozostawionych przez Stwórcę.

Mort, dodał(a) Marw

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników