









Marek_Sobczak napisał(a):Wyobraźmy sobie teraz taką zamianę. W wyniku wyładowania magicznego Vetinari staje się orangutanem. I co? Cóż by on zdziałał nie mogąc szokować ludzi niczym więcej niż "Uuuk". Żadnych tyrad żadnych poplątanych wniosków i aluzji. Prosta siła i parę ogólnoprzyjętych za obraźliwe gestów. Cóż on by zdziałał w takiej sytuacji? A bibliotekarz nie dość, że świetnie sobie radzi w tej sytuacji, to wykorzystuje ją i zdobyte atrybuty do samorozwoju i zdobywania novych pasji. A Vetinari pomimo mnóstwa możliwości i dużych środków zatrzymał się w miejscu nie pokazując swoich nowych stron. Choćby tym małpiszon bije go na głowę.






































grace napisał(a):Bibliotekarz jest zabawny, ale cały jego urok kończy się na tym, wspomnianym przez Ciebie fakcie. Gdyby nie był zamieniony w orangutana, nie był by śmieszniejszy od Dziekana czy Kwestora.
Natomiast Vetinari nie ma takiej opcji, jest człowiekiem przez cały czas, więc ma znacznie trudniej. Jest tajemniczy i intrygujący. Niby kojarząc tę sylwetkę można się spodziewać pewnego zachowania czy sytuacji, a jednak ciągle zaskakuje.
Nobby Nobs napisał(a):Bibliotekarz też śmierdzi!
To nic, książki pachną za niego.















Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników