Rincewind, Rincewind, Rincewind... niby jedna z głównych postaci Dysku, ale dla mnie... wybaczcie! <pada na kolana i tłucze głową w glebę> jednak ja uważam go za wyjątkowo frajerowatrgo gościa, który płynie po powierzchni wydarzeń i ma nadzieję nie utonąć.
ok, jest głównym bohaterem kilku książek, ale czy on tam właściwie coś robi? gdyby nie jego fatalny pech, który jest jedynie cechą, a każdy bohater ma swoje cechy, to nic ciekawego by się z nim nie działo. poza tym schemat jest zawsze ten sam: R. próbuje się wymigać, pechowo wpada w sam środek bałaganu, przez całą akcję histeryzuje i stara się przeżyć, co niestety mu się udaje. piszę niestety, nie dlatego, że życzę mu przeniesienia się na łono Abrahama, ale jeśli przeżyje w jednym tomie, to istnieje prawdopodobieństwo, że pojawi się w kolejnym, wraz z wyżej opisanym schematem.
tak, wygłasza czasem filozoficzne powiedzonka i miewa dość niegłupie stwierdzenia na temat świata, życia, śmierci itd. jednak oprócz tego to NUDZIARZ i to bardzo pośledniego gatunku, bo nudziarz-histeryk.
Bezdennie Głupi Johnson może i jest postacią epizodyczną, która nie pojawia się osobiście, ale nawet po śmierci DZIAŁA! on wprawdzie nie pojawia się na scenie, ale jego wynalazki mówią za niego. jedna wanna BGJ może być obiektem tylu zabawnych komentarzy narratora, co Rincewind przez pół książki. poza tym, wynalazki BGJ są interesujące, wnoszą coś nowego, popychają mniej lub bardziej akcję do przodu. tymczasem Rincewinda jeśli się nie popchnie, to nie pójdzie.
zdaję sobie sprawę, że R. jako jeden z pierwszoplanowych bohaterów miał więcej do roboty, a głównie do gadania niż BDJ. jednak wg mnie Rincewind jest tak nudny, przegadany i szablonowy, że aż się smutno robi. moim zdaniem to jedna z najsłabszych postaci Dysku, stworzona przez Pratchetta na samym początku, gdy się jeszcze rozkręcał.
dlatego mój głos i argumenty oddaję Bezdennie Głupiemu Johnsonowi, w nadziei, że zbuduje z nich coś niebanalnego


