Właściwie to nie wiem, gdzie ten post powinien się znajdować i czy nie jest po części spoilerem. Ale trudno... najwyżej nie czytajcie, jeśli nie poznaliście jeszcze "Niewidocznych Akademików".
Terry zaplusował u mnie, bo jego pomysł na orków jest IMO całkiem ciekawy. Właściwie to nawiązuje w nim do dwóch "generacji" orków tolkienowskich: Uruk-Hai i tych klasycznych. Orkowie jako istoty stworzone z innych istot (i jeszcze ta niepewna sprawa goblinów), maszyny do zabijania, powszechnie uznawane za bezmyśle i tak dalej. Ale pomysł związany z "Braciszkiem" wydaje mi się zupełnie nowy - w końcu jakieś ciekawe wyjaśnienie idei niezwykłej regeneracji. Poza tym, Pratchettowi udało się coś, co nie jest tak widoczne u Tolkiena: ukazanie tragizmu związanego z byciem orkiem. Wiwat Terry!
I jeszcze taki luźny pomysł: księżycowe srebro może być jakimś nawiązaniem do tolkienowskiego ithildinu, tzw. metalu gwiezdno-księżycowego. Ale to chyba dość naciągane.


