przez ratharienn » 23 sty 2010, o 14:33
To było jakoś na początku liceum, kiedy to jeszcze czytałam wszystko, co wpadło mi w ręce ze szczególnym naciskiem na Starożytny Egipt i historie tegoż tematu dotyczące. Buszowałam między regałami w bibliotece, aż w oczy uderzył mnie tytuł "Piramidy". Bez zastanowienia chwyciłam książkę, żeby nikt mnie nie ubiegł, trzy inne z rozpędu i pognałam do pani bibliotekarki, czując, ze jak zaraz nie zacznę czytać, to umrę (tęsknię za tamtymi czasami, bo teraz nie wiem, w co mam ręce włożyć - sesje, licencjaty, zaliczenia...). Zaczęłam czytać, idąc do domu i skończyłam jakoś bardzo szybko.
Początkowo w ogóle nie miałam pojęcia, o co chodzi - sześćset postaci, dziwny styl, jakiś taki ironiczny humor, wyolbrzymianie... Ale kiedy się wciągnęłam, nic nie było w stanie mnie oderwać. Śmiałam się jak wariatka, cytowałam znajomym (niestety, nie wszyscy rozumieli) i tak to się ciągnie od tamtego czasu. Kocham Świat Dysku i wszystko, co jest z nim związane.
"- Idź powiedz dzieciom nocy, by svą cudovną muzykę tvorzyły gdzie indziej, dobrze? Mam migrenę."