Świat Dysku

realizmy u Pratchetta...

O płaskim świecie dyskusje

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Madlenita » 26 kwi 2008, o 13:33

A LLamedos? Czysta, w krzywym zwierciadle Walia...
A co do Uberwaldu, tak w średniowieczu nazywano dzisiejszą Transylwanię.
Madlenita
Student Magii
 
Posty: 79
Reputacja: 0

Reklama

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez PROZAiC » 26 kwi 2008, o 13:57

Iuventas napisał(a): (...)

Omnianie kojarzą mi się ze świadkami Jehowy - szczególnie funkcjonariusz Wizytuj Niewiernych z Wyjaśniającymi Broszurami .


Nie zgodzę się z Tobą do końca. Owszem Kocioł bezwzględnie jest odbiciem Świadków Jehowy, ale Omnianie jako całość raczej nie. A już Omnia to zupełnie. Omnia to katolicyzm w jego najgorszym inkwizycyjno-kolonialnym, morderczym wydaniu.
Jeśli nie potrafisz olśnić innych swoją inteligencją,
oszołom ich swoją głupotą.
Avatar użytkownika
PROZAiC
Student Magii
 
Posty: 43
Reputacja: 10

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Iuventas » 28 kwi 2008, o 18:13

a co powiecie o muzyce wykrokowej? moim zdaniem, bardzo przypomina reggae, chociaż kawałki o łamaniu gitar czy o tańcu z wykrokiem (czyste pogo!), kojarzą mi się punk rockiem ;)
psuja.
Avatar użytkownika
Iuventas żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 153
Reputacja: 45

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Mauer » 28 kwi 2008, o 18:28

Wykrok, to pierwotny rock'n'roll


nie wiem skad odniesienie do reggae...
sa motywy nawiazujace do panka (Anarchia a ankh-morpork) ale głównie do klasycznego rocka.
Obrazek
4jola napisał(a): nasz mistrz zgryźliwości...
Mauer
Śmierć szczurów
 
Posty: 921
Lokalizacja: Kraków i okolice
Reputacja: 53

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Iuventas » 28 kwi 2008, o 18:31

odniesienie do reggae? Stwierdzenie, że muzyka jest żywa. często mam wrażenie, że gdzieś słyszę bicie serca (prywatne odczucia, nie śmiać się ;p)
psuja.
Avatar użytkownika
Iuventas żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 153
Reputacja: 45

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez PROZAiC » 29 kwi 2008, o 11:33

może w stetoskopie :D ?
Jeśli nie potrafisz olśnić innych swoją inteligencją,
oszołom ich swoją głupotą.
Avatar użytkownika
PROZAiC
Student Magii
 
Posty: 43
Reputacja: 10

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Corvvin » 29 kwi 2008, o 23:23

Czytam sobie książkę o prawie Parkinsona i znalazłem tam pewien fragment wyjaśniający zjawisko opisane w Ciekawych czasach
Metodę chińską (według starego wzoru) od początku naśladowały inne narody tak powszechnie, że tylko niewiele osób zdaje sobie sprawę z jej chińskiego pochodzenia. Jest to metoda Pisemnych Egzaminów Konkurso-wych. W Chinach za czasów dynastii Ming wyróżniający się studenci zasiada-li do egzaminu prowincjonalnego, który odbywał się co trzy lata. Składał się on z trzech etapów i każdy z nich trwał trzy dni. Podczas pierwszego etapu kandydat pisał trzy szkice i układał ośmiozwrotkowy poemat. Podczas drugiego – pisał pięć szkiców na tematy klasyczne. Podczas trzeciego – pięć szkiców na temat sztuki rządzenia. Następnie ci kandydaci, którym się powiodło (było ich może dwa procent), przystępowali do końcowego egzaminu w stolicy cesarstwa. Egzamin ten miał tylko jeden etap – kandydat pisał jeden szkic na temat bieżącego zagadnienia politycznego. Większość z tych, którzy zdali, przyjmowano do służby państwowej, przy czym kandydat z najwyższą notą otrzymywał najwyższe stanowisko. Ten system działał zupełnie dobrze.

Szczerze przyznam, że nie wiedziałem wcześniej, że taki sposób rekrutacji obowiązywał i w naszym świecie..
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Wędrowny idiota
 
Posty: 1332
Lokalizacja: wędruję sobie
Reputacja: trzy miliony

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez GlinianyDzwoneczek » 5 maja 2008, o 11:07

Oj, obowiązywał, obowiązywał i to ponad tysiąc lat. Szczerze mówiąc nie znam innych państw poza Chinami, które ten system stosowały. System egzaminów wprowadzono o wiele wcześniej, istniał za panowania dynastii Sui (589 - 618), rozwinął się wraz z rozwojem druku pod koniec panowania dynastii Tang (618 - 907) W czasach dynastii Ming (1368 - 1644) były już trzy stopnie egzaminów, a trzeci stopień odbywał się już w stolicy. Wszyscy, którzy go zdali i zostali doktorami zdawali egzamin dworski i na podstawie jego wyników przydzielano stanowiska urzędnicze. To działało do 1905 roku. Musiałam się powymądrzać, by szerzyć wiedzę o Chinach:D Nie dziwię się Chińczykom, że uważają swoją kulturę za najwspanialszą ma świecie!
GlinianyDzwoneczek
Student Magii
 
Posty: 18
Reputacja: 5

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez PROZAiC » 9 maja 2008, o 18:28

No dobrze, ale gdzie znaleźć Chiny na mapie Świata Dysku, hę?
Jeśli nie potrafisz olśnić innych swoją inteligencją,
oszołom ich swoją głupotą.
Avatar użytkownika
PROZAiC
Student Magii
 
Posty: 43
Reputacja: 10

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Corvvin » 9 maja 2008, o 18:31

Imperium Agatejskie na Kontynencie Przeciwwagi..
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Wędrowny idiota
 
Posty: 1332
Lokalizacja: wędruję sobie
Reputacja: trzy miliony

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Truckle » 13 maja 2008, o 14:24

Straż Nocna- jak Reg tłumaczył szewcowi zasady, jakie obowiązywać będą w nowym-LEPSZYM świecie. Wszystko będzie wspólne. Twój zakłąd obuwniczy będzie należał do wszystkich, twoje pieniądze i pieniądze państwa są własnością każdego obywatela :) jeszcze tylko brakuje jedzenia wydawanego na kartki i czysta komuna :D
KACZKA !!!!
Avatar użytkownika
Truckle
Mag I stopnia
 
Posty: 121
Reputacja: 10

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez PROZAiC » 14 maja 2008, o 22:27

Corvvin napisał(a):Imperium Agatejskie na Kontynencie Przeciwwagi..


To potwierdzona informacja czy zwykłe spekulacje? :D

Truckle napisał(a):Straż Nocna (...)


Nie czytałem, na miły Bóg, nie czytałem! Czy jest tu ktoś kto zaryzykowałby wysłanie mi tej książki? Odwdzięczę się papierkami z wizerunkiem Elki drugiej. Albo wyślę zaliczkę. I jeszcze "Ostatni bohater". Pytam serio.
Chyba, że znacie jakieś inne sposoby nabycia książki Pratchetta w kraju Pratchetta. Tłumaczonej przez Piotrka rzecz jasna.

Pomóżcie mi jakoś.
Jeśli nie potrafisz olśnić innych swoją inteligencją,
oszołom ich swoją głupotą.
Avatar użytkownika
PROZAiC
Student Magii
 
Posty: 43
Reputacja: 10

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Corvvin » 14 maja 2008, o 22:37

PROZAiC napisał(a):To potwierdzona informacja czy zwykłe spekulacje? :D

Otaczające je wielki mur... Zakazane miasto w stolicy... Armia z terakoty, którą dowodził Rincewind... To są pewne poszlaki.. coś sugerujące..

PROZAiC napisał(a):Chyba, że znacie jakieś inne sposoby nabycia książki Pratchetta w kraju Pratchetta. Tłumaczonej przez Piotrka rzecz jasna.

Pomóżcie mi jakoś.

Przez sklepy internetowe najłatwiej... Choć ceny trochę zdzierskie.. Z tego co spojarzałem to merlin sobie za wysłanie za granicę zalicza 28 zł.. Więc prawie drugie tyle..


http://www.bookmaster.pl +13 zł za wysyłkę zagraniczą
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Wędrowny idiota
 
Posty: 1332
Lokalizacja: wędruję sobie
Reputacja: trzy miliony

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez P.S.Ron » 14 maja 2008, o 22:44

PROZAiC napisał(a):Pomóżcie mi jakoś.

Pratchettowcy wszystkich krajów łączcie się! Ja Ci mogę wysłać tylko przyślij na priva jakieś namiary do siebie.
Ładny kotlet nigdy nie jest podarkiem chybionym.
Avatar użytkownika
P.S.Ron
Mag II stopnia
 
Posty: 303
Lokalizacja: Warszawa
Reputacja: 30

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez PROZAiC » 14 maja 2008, o 22:48

Dzięki Corvvin.
Będę próbował.

Fajnie, że można na was liczyć. To rzadkie niczym przypadkowi przechodnie na Mrokach :D
W każdym razie żywi przypadkowi przechodnie.

P.S.Ron napisał(a):
PROZAiC napisał(a):Pomóżcie mi jakoś.

Pratchettowcy wszystkich krajów łączcie się! Ja Ci mogę wysłać tylko przyślij na priva jakieś namiary do siebie.


O rany, Ron! Już piszę. Zaraz się zsikam ze szczęścia jak Lassie z Ruchomych obrazków na widok kiełbaski GSP Dibblera :D
ZA chwilę się odezwę.
Jeśli nie potrafisz olśnić innych swoją inteligencją,
oszołom ich swoją głupotą.
Avatar użytkownika
PROZAiC
Student Magii
 
Posty: 43
Reputacja: 10

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Świat Dysku

- Głupi byłeś, wierząc, że skrytobójcy poza miastem do czegokolwiek się nadają.
-Ja? Nigdy...
-Wystarczy, że oddalą się na pięć mil od porządnego krawca i lustra, a rozsypują się na proszek - burczał Clete.

Muzyka duszy, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników