Zastanawiam się czy wy też wykrywacie czasem jakieś nieścisłości i błędy w tłumaczeniu książek. Cholewa np. nagminnie układa dialogi po swojemu i ma taką ogólną tendencję.
Znalazłem np. w Straż! Straż! nagminnie używane słowo sążeń, podczas gdy w angielskiej wersji ani razu nie pojawia się fathom. No bo i czemu, skoro sążeń to miara głębokości wody, a nie odległości?

