Pratchettowe dyskusje..

różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Niemieszczące się w powyższych seriach...

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez grace » 9 lis 2011, o 12:49

2. to wypisz wymaluj Evans Pasiasty z Niewidocznych Akademików, czyli najgorszy sen większości magów.

Normalnie dostałam pieniążki za lekcję angielskiego, ale jednocześnie dostałam właśnie trochę warzyw. Poczułam się jak panna Tyk.
kliknij tu >Obrazek< i tu >Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3511
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2305

Reklama

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez qfas » 9 lis 2011, o 19:22

Szybki tip: "Niewidzialni Akademicy", nawiedzony gwizdek, duch starego "wuefisty":D.
II
(..)
(oo)

To królik. Przekopiuj go do do swojej sygnatury, aby pomóc zdobyć mu władzę nad światem.
Avatar użytkownika
qfas męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 782
Lokalizacja: Hmm... Powiedzmy, że nie powinieneś zaglądać na strych, oki?
Reputacja: 219

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez wiedzmikołajka » 9 lis 2011, o 21:35

Moja babcia wybitnie przypomina Babcię Weatherwax. Nie zdziwie się jeśli jutro położy się do lóżka z kartką "jeszcze nie jestem martfa".
Bądź altruistą. Szanuj egoizm drugich.
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
wiedzmikołajka żeńska
Student Magii
 
Posty: 82
Lokalizacja: Polska
Reputacja: 65

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez emerencja » 9 lis 2011, o 21:47

Elencz - mnie ta 2 zapachniała gwizdkiem z Niewidocznych Akademików.. ale mogę się mylić :)
Avatar użytkownika
emerencja żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1263
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 551

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez Arvika » 9 lis 2011, o 22:41

Wiecie co, właśnie do mnie dotarło, że od lat używany przez mojego przyjaciela termin "rodzinne wykopki" używany na określenie wyjazdów na wieś na cmentarze, gdzie ma pradziadków, jakoś dziwnie przypomina mi to co Reg robi w maju.
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."
Avatar użytkownika
Arvika żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1344
Reputacja: 1092

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez Dżon » 12 lis 2011, o 23:12

hahaha :D
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 2973
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2441

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez Melissa » 16 lis 2011, o 18:51

Jadę sobie trochę inną linią autobusową niż zazwyczaj, patrzę - a tam szyld "Salon odzieży czarnej". To już wiem, gdzie ubiera się Vetinari :)
"Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą."
A. Einstein
Melissa
Mag I stopnia
 
Posty: 137
Reputacja: 219

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez Dżon » 16 lis 2011, o 19:49

Nie wiem czy już mówiłem, ale mam takiego typa na dzielnicy, który kubek w kubek jak Kwestor :)

Łazi we własnym świecie, co parę kroków się obraca wokół własnej osi :) A czasem chodzi z gitarą po dzielnicy, śpiewa sobie coś pod nosem (zresztą ma całkiem niezły głos), ostatnio jakiegoś bluesa sobie improwizował tak po prostu idąc po ulicy :P

A wygląda też kwestorowato - łysinka, włosy do ramion, długa broda typu rabinicznego :P
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 2973
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2441

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez emerencja » 21 lis 2011, o 00:29

Wyciągam* ja sobie imbir z lodówki, patrzę, a tu mi przed oczami staje**.. wypisz wymaluj - "Zabawne Warzywo" z Prawdy - i to w stanie czystym!!!

*"wyciągam" no nie no..
**"staje" no nie no
Avatar użytkownika
emerencja żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1263
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 551

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez Elencza » 24 lis 2011, o 10:03

Nasunęło mi sie wczoraj pewne podobieństwo postaci Vimesa i ...pana Benta.
Pracownicy przez nich szkoleni są należycie wynagradzani i docenienie przez swych przełożonych, choć pradopodobnie niedostatecznie docenieni przez społeczeństwo. Dostają najlepsze referencje, dzięki którym z otwartymi ramionami przyjmowani są na wysokie stanowiska w innych miastach.
"Po prawej z głośnym wrzaskiem zawodu pękła cienka bariera pomiędzy namiętnym kochankiem, a kandydatem na świeżo upieczonego (za jakieś 9 miesięcy) ojca." M.Sobczak
Avatar użytkownika
Elencza żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 623
Lokalizacja: Kielce
Reputacja: 310

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez Arvika » 1 gru 2011, o 19:23

Jak tą Plathową czytałam to mi się w oczy rzuciło:

Przez cały czas wiercił się nerwowo i był na pewno przekonany że mam całkowitego bzika, bo powiedziałam mu, że wierzę w piekło i także w to, że niektórzy ludzie, tacy jak ja, przechodzą piekło na ziemi, więc będą to już mieli z głowy po śmierci. Ci ludzie nie wierzą w życie pozagrobowe, a po śmierci każdy otrzymuje to, w co wierzył za życia.


Tylko dopiero teraz miałam czas to wyłuskać.
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."
Avatar użytkownika
Arvika żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1344
Reputacja: 1092

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez Dżon » 1 gru 2011, o 21:52

To jest koncepcja dość znana i stara :) Pratchett tego nie wymyślił :P
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 2973
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2441

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez Arvika » 1 gru 2011, o 23:39

No wiem, ale niewiele jest rzeczy mniej mających wspólnych punktów z Pratchettem, niż Szklany Klosz, dlatego mnie akurat tam i akurat tak dosłownie to walnęło po oczach :)
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."
Avatar użytkownika
Arvika żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1344
Reputacja: 1092

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez grace » 11 gru 2011, o 12:15

Próbując kumpelę zarazić Pratchettem, zaczęłam jej opowiadać o różnych książkach i między innymi Snuffie.
Na początku Snuffa Vimes narzeka, że wszyscy są przeciwko niemu bo wysyłają go na zasłużony urlop.

I jej natychmiast skojarzyło się to z tym:

Tuwim napisał(a):CUD Z KOMORNIKIEM

Upał był piekielny. Ze spopielałego nieba waliło jak z piekarni suchym, złowrogim żarem niby natchnionym gniewem ognia przeciw rodzajowi ludzkiemu. Oazą w mieszkaniu był kąt, w którym stały dwa chłodne fotele skórzane, tzw. klubzesle, niski stolik, na nim woda z lodem i cytrynowym sokiem. Bezwładnie niemal nirwanicznie drzemałem, pogrążony w marzeniu o burzy i deszczu, nawałnicy i potopie. I oto rozwścieczone z żaru niebo zaczęło się chmurzyć, sinieć, liliowieć, coś zaczęło pomrukiwać, i odgrażać się pod zziajanym stropem i zawiało pierwszą od tygodnia zapowiedzią burzy. Odetchnąłem. W tej samej chwili zadzwonił ktoś. Wstałem z fotela szczęśliwy, lżejszy, pełen radosnego oczekiwania na bliską ulewę. Otworzyłem drzwi. Wszedł jakiś starszy jegomość - czerowny, spocony, zdyszany, z teczką pod pachą i papierkiem w ręku. Wszedł i powiedział:

- Z urzędu skarbowego.

Huknął grom i grube krople powoli, jeszcze bez przekonania, bębnić zaczęły w szyby. Co za szczęście! Deszcz!
- Bardzo pana szanownego proszę! Niech pan pozwoli! Ale żar, co? Pan ledwo dyszy. No ale, dzięki Bogu, mamy deszcz. Proszę tutaj, na prawo.

Płonący, ciężko dyszący, ociekający potem komornik rozejrzał się po pokoju. Następnie powiedział:
- Mam tutaj tytuł wykonawczy... Pan nie zapłacił jeszcze podatku docho...

Przerwałem mu najuprzejmiej.
- Przede wszystkim niech pan będzie łaskaw siąść i napić się wody z lodem i z cytryną. To bardzo orzeźwia.

Spojrzał na mnie bardzo nieufnie i skończył rozpoczęte zdanie:
- ...dochodowego za rok 1933.

Po niebie skakały pioruny jak młode konie po łące. Deszcz padał strumieniami i od otwartego okna ciągnęło nieopisaną świeżością i chłodem. Boże, jaki ja byłem szczęśliwy.

- Niech pan siądzie. A napój świetny, prawda? Mój przyjaciel Kazio dolewa jeszcze czerwonego wina. Wtedy, mówię panu, nektar! Szkoda, że nie ma w domu wina. Ale jest arak. Świetnie!

Skoczyłem do kredensu, wyjąłem butelkę i dolałem do lodowatej wody trochę aromatycznego araku.
- Teraz niech pan spróbuje!

Komornik wypił, podziękował, ale widziałem, że mu się to wszystko nie podoba.
- Tu jest tak: 620 złotych plus 10 procent dodatku nadzwyczajnego, plus...

Deszcz pluskał, aż serce rosło!
- Nie ma pan pojęcia - powiedziałem - do jakiego stopnia ubóstwiam deszcz. Zazdroszczę Noemu potopu! Niech pan pomyśli, panie egzekutorze: czterdzieści dni ulewy! Skwar, przyznam się panu, działa na mnie rozklejająco. Gubię się w gorącu. Za to deszcz, te srebrne strugi z nieba, budzą we mnie jakąś rześkość, młodzieńczość, radość i po prostu entuzjazm! Czy da pan wiarę, że w zeszłym roku...

Komornik popatrzył spode łba, chrząknął, przerywając moje radosne wywody, i rzekł:
- ...plus suma kar za zwłokę do dnia 10 lipca br. Razem...

- Tak jest - wtrąciłem szybko - Otóż w zeszłym roku w ciągu jednego deszczowego tygodnia napisałem blisko dwadzieścia utworów lirycznych, przez całą zaś resztę upalnego lata - dwa czy trzy. Nie wiem, czy pan czytał te wiersze. "Woda z nieba" - taki jest tytuł tomu. Zarzucają mi wpływy Paula Valery. Śmieszne! A propos: co pan sądzi o tym poecie?

I nalałem mu drugą szklankę zimnej wody z wonnym arakiem. Komornik znowu chrząknął i wycedził:
- To, proszę pana, nic do sprawy nie ma. I w ogóle muszę panu powiedzieć, że zachowanie pańskie jest raczej niestosowne. Jakieś żarciki uprzejmości... To mi wygląda na kpiny.

Zrobiłem wielkie oczy i rzekłem:
- Ależ panie egzekutorze! Dlaczego kpiny? Dlaczego żarciki? Jestem po prostu w świetnym nastroju, a będąc w ogóle człowiekiem uprzejmym, prowadzę z panem miłą rozmowę i na tym koniec. Dlaczego żarciki?

- Dlatego, że pan mnie chce zagadać. Ale my się na tym znamy, panie.

Niebo szalało. Wszystkie prysznice, natryski, fontanny, krany, sikawki i inne wodotryski przeniosły się na niebiosa i tryskały taką rzęsistą obfitością, że ulicami płynęły wzburzone rzeki. Szalałem ze szczęścia.

- I dlatego - ciągnął komornik - wypraszam sobie wszelkie "Wody z nieba" i Walerego, a zawiadamiam pana, że należy się razem złotych 776 i groszy 48.

Zacząłem szybko liczyć:
- Siedem i siedem czternaście - i sześć - dwadzieścia - i cztery - dwadzieścia cztery - i osiem - trzydzieści dwa. Świetnie! Szczęśliwa liczba. Czy pan wierzy w mistykę liczb? Ja specjalnie lubię czwórkę i wszelkie wielokrotne do niej, dlatego liczba 32 jest mi specjalnie bliska. Uczony niemiecki Bischoff w dziele "Die Magie der Zahlen" powiada, że...

Czerwony do niedawna komornik zzieleniał i trzasnął ręką w stół:
- Powiedziałem już panu, żeby mi głowy nie zawracać! Tutaj żadnej magii, panie, nie ma. Należy się 776 złotych i 48 groszy. Płaci pan?

Zamilkłem. Przez kilka chwil hipnotycznie wpatrywałem się w oczy komornika, wreszcie cicho i dobitnie szepnąłem:

- Płacę.

Komornik widocznie nie dosłyszał, bo powiedział:
- Pytam się wyraźnie, po polsku, czy pan płaci?
- A ja panu odpowiadam, po polsku: Tak!
- Jak to?
- No, zwyczajnie. Należy się 776 złotych i 48 groszy, pan przyszedł po tę sumę, a ja panu ją wypłacam.

Lipy, czeremchy, akacje, jaśminy, bzy, maciejka, lewkonia, róże - wszystko najwonniejsze zespoliło się w jeden słodki, świeży aromat i pełną, upojną falą biło z otwartego okna. Zieleń lśniła, cała w klejnotach deszczowych kropel. O jakże mi było dobrze!

Komornik skręcał się na fotelu.
- Panie Szumski - krzyknął - jeżeli pan w tej chwili nie przestanie żartować, będzie pan odpowiadał za obrazę urzędnika. Pytam się ostatni raz płaci pan?

Spokojnie, z niewysłowionym uśmiechem, wyjąłem z szuflady 776 złotych i 48 groszy, położyłem na stole i rzekłem:
- Płacę. Oto są pieniądze.

Olbrzymi łuk tęczy spiął zenit nieba z centrum ziemi (sic!). Komornik wciągnął głowę między ramiona i przez zaciśnięte zęby zasyczał:
- Dosssyć! Dosssyć!

Przyznam się, że mrowie strachu przebiegło mi po plecach na jego widok.
- Co się stało? - wybełkotałem - Dlaczego pan się tak trzęsie, panie egzekutorze?

Za oknem było już cicho i pogodnie, świeżo i przewiewnie. Ale za to w pokoju wybuchła burza.
- Dlaczego?! - ryczał komornik - dlaczego?! Bo jak pan śmie? Kto pana upoważnił? Pan myśli, panie Szumski, że panu tak wolno drwić z biednego, starego, steranego pracą komornika?

- Kto drwi, najmilszy? Skąd takie posądzenie?
- Jak to? - wył - jak to? Przychodzę - wita mnie pan wesoło, z uśmiechem, z szatańską uprzejmością! Prosi pan, żebym usiadł! Częstuje mnie pan orzeźwiającym napojem, którego tak bardzo byłem spragniony, mówi pan ze mną o jakichś wierszach - dobrze, wszystko zniosłem, bo myślałem, że mnie pan chce zagadać. Ale po tym wszystkim - pan płaci! Pan doprawdy płaci! Żywą gotówką! Bez próśb o rozłożenie na raty, o przesunięcie terminu, o zwłokę chociaż tygodniową! Płaci, bezczelny! Płaci, zbrodniarz! Na stół kładzie pieniądze! Dwadzieścia trzy lata jestem komornikiem i nikt mnie jeszcze tak nie potraktował! Szumski jesteś? Bydlę jesteś! Na kolana! Błagaj, proś, tarzaj się! W tej chwili zaproponuj, że wpłacisz dziś sto złotych, a resztę w ratach miesięcznych!

Klęcząc, krzyczałem:
- Nie! Zapłacę dziś wszystko co do grosza! Może pan pozwoli cygarko, panie egzekutorze!

Wtedy - czy z apokaliptycznego sufitu strzelił straszliwy grom? Nie! To był krzyk komornika, który padł rażony Piorunem Dziwu. I w tej samej chwili wytrysnęły mu z ramion białe, anielskie skrzydła, wyfrunął przez okno i wzniósł się, biedny i umęczony, na wysokości Twoje, o Wiekuisty.

Daj mu miejsce po prawicy tronu swojego.

Ja zaś, śledząc jego lot w lazury, piję arak, już bez wody, i pełną piersią chłonę ozon odrodzonego po burzy świata.
kliknij tu >Obrazek< i tu >Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3511
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2305

Re: różne dziwne, czasem abstrakcyjne podobieństwa

Postprzez Dżon » 16 gru 2011, o 11:02

Najpierw cycat z Masakrady:

Ten ktoś, kto właśnie tam siedział musiał być istotą ludzką, ponieważ morsy nie noszą płaszczy. (...) Miał imponujący wąs, który skupił w sobie cały zarost z reszty właściciela.


A teraz niejaki Bauć:
Obrazek
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 2973
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2441

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Pratchettowe dyskusje..

A teraz powiem ci coś niezwykle ważnego. To sekret mojego długiego życia.
Aha, pomyślała Tiffany i pochyliła się.
- Najważniejsze - rzekła panna Spisek - to powstrzymać puszczanie wiatrów.

Zimistrz, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników