Utis napisał(a):Trochę mnie irytuje traktowanie licealnych humanistów jako ludzi, którzy nie są wystarczająco dobrzy na profile ścisłe, bo z tego wynika że w powszechnej opinii "humaniści" z ludzi wszechstronnych stali się intelektualnymi trollami.
Ale ci, którzy sami się tak określają bardzo rzadko zasługują na to miano. U nas, na przykład, była jedna klasa, w której były dwa profile: rozszerzona biologia i polski albo biologia i chemia, ja na początku byłam na biolchemie ale potem sobie jeszcze dobrałam rozszerzony polski, bo podstawowy mnie irytował. Reszta z tych, którzy rozszerzali polski była tam tylko dlatego, że zupełnie nie radzili sobie z chemią. I sami chcieli żeby na przedmiotach typu: chemia, matma, fizyka specjalnie ich traktowac, bo (cytuję:) "My jesteśmy humanistami". A o literaturze można było porozmawiac z nimi najwyżej na poziomie "z ilu opracowań skleiłeś to wypracowanie na polski?", bo jeżeli czegoś się nie znalazło w necie i nie dało złożyc do kupy z cytatów to już była straszna desperacja co też ta polonistka wymyśliła

. A na profilu humanistycznym też bym mogła na palcach jednej ręki policzyc tych, którzy faktycznie interesowali się historią, wosem czy językiem polskim... o czymś chyba świadczy fakt, że właśnie tam dwie osoby nie zdały ustnego polskiego.
Takie są moje doświadczenia w tej kwestii i mogę miec tylko nadzieję, że nie wszyscy takie mają...
Utis napisał(a):Ale czy na profilach mat-fiz i tym podobnych znajdzie się wielu geniuszy historycznych lub polonistycznych?
Może nie geniuszy ale muszę przyznac, że znam więcej ludzi zajmujących się naukami ścisłymi, którzy są świadomi literacko niż humanistów świadomych naukowo.
Curry napisał(a):Czy ja jestem humanistką? No, myślę że jestem, tak. Co oznacza tylko, że nie mam naturalnego talentu do przedmiotów ścisłych.
E... Curry, coś mi się to nie klei. Czy tak powinno byc, że to słowo oznacza brak talentów w pewnych dziedzinach czy może raczej utalentowanie w innych? Mi się wydaje, że raczej to drugie...