Witam Szanowne Zgromadzenie
Mam nadzieję, że nasz wspaniały Guru - Autor książek o Świecie Dysku nie obrazi się za to drobne naruszenie praw autorskich. Jest to jedynie akt zachwytu i pokłon dla jego cudownego świata.
Otóż opowiem wszystko od początku, bo obawiam się mocy Magów.
Kiedy Bezdennie Głupi Johnson zbudował zabawkę dla dzieci składającą się z ruchomych klocków z literami na wierzchu, przytwierdzonych do planszy, nikt nie dziwił się, że zapomniał zostawić jedno miejsce pozwalające na przesuwanie tych klocków. W efekcie dzieci mogły jedynie oglądać litery, bez możliwości ułożenia wyrazu. Jednak Myślak Stibbons spróbował zrobić z tej zabawki klawiaturę maszyny do pisania. Wszystko bezpiecznie by się skończyło, gdyby nie udział HEX-a, który zatęsknił za potomstwem i przy pomocy tysiącfunkcyjnego chochlika, oktarynowego płomyka i kilku rurek od pędzenia bimbru wykonał małe Heksiki.
Kiedy urodziłam Młodego Sama, wszyscy chcieli obdarować go prezentami. Nawet miłościwie nam panujący Patrycjusz lord Havelock Vetinari ofiarował mu grę „Thud” z pięknie rzeźbionymi pionami. Niestety na Niewidocznym Uniwersytecie nie posiadali zabawek, więc uznali, że Heksik, jako wywodzący się z zabawki dla dzieci może być odpowiedni. Młody Sam łatwiej nauczy się liter, kiedy osiągnie odpowiedni wiek.
Do nieszczęścia doszło kiedy odkurzałam Heksika. Nasz młody smok (notabene szczenię Errola i Draco Nobilis) był tak rozbrykany, że niechcący zionął ogniem na klawiaturę. Coś błysnęło, strzeliło i tysiącfunkcyjny chochlik obudził się. Nie zaglądałam do komnaty przez trzy dni, w nadziei, że tysiącfunkcyjny chochlik zaśnie. Niestety, Heksik nadal cicho mruczał. Zasiadłam więc do nadpalonej klawiatury i ostrożnie napisałam, kto dokonał dzieła zniszczenia: smok.
Jejku, co się potem działo, jak zaczęły wyskakiwać obrazy pięknych smoków, to tak się zasiedziałam, że nasz ukochany smok bagienny Vinny Szponosztych spalił całą swoją zagrodę ze złości, że pozostał sam. Potem domyśliłam się, że trzeba pisać całym zdaniem, żeby Heksik zrozumiał, więc napisałam tytułem wyjaśnienia: tu żyją smoki.
No teraz, to się dopiero zaczęło. Ukazała się cała historia naszego miasta. Piękne cytaty naszych znanych osobistości. Interesujące dysputy Magów (bo któż inny mógłby posiadać Heksika i umieszczać tu swoje uczone dywagacje). Uważałam, że skoro uczciwie przedstawiłam sytuację, to miałam prawo przeczytać, co mi Heksik odpowiedział. Dlatego kiedy mój ukochany Młody Sam zasypiał w ciągu dnia, a w hodowli smoków bagiennych żadne maleństwo nie chorowało, zaglądałam do Heksika, żeby poznać historię własnego kraju.
Niestety, pewnego dnia mój drogi małżonek wrócił wcześniej z posterunku i zaskoczył mnie przy Heksiku. Wszystko się wydało! Mój wspaniały Samuel bardzo się zdenerwował. Polecił mi natychmiast napisać wyjaśnienie mojego zachowania z prośbą o nie rzucanie na nas złego czaru. Co bez zwłoki czynię.
Niestety nie znalazłam Księgi Gości, więc umieszczam swój list na Forum.
Pomimo pokaźnej służby, wolę osobiście zadbać o Młodego Sama oraz o smoki (Purity i główna jaskiniowa zostały zwolnione), dlatego mam liczne obowiązki, które nie pozwalają mi zbytnio rozpisywać się na forum. Jeśli jednak wystąpią jakieś problemy zdrowotne u smoków hodowanych w Niewidocznym Uniwersytecie, chętnie prześlę swoją książkę „Choroby smoków”.
Mam nadzieję, że zgodnie z poleceniem na „Forum powitalnym”: „Napisz parę słów o sobie i jak tu trafiłaś”, wszystko szczegółowo opisałam. A przy tym jako najwyżej urodzona dama w mieście, jestem dostatecznie znana ogółowi.
Dlatego pozwolę sobie zakończyć wyjaśnienia, życząc dostojnym Magom korzystającym z Heksików, aby wirus nie zaatakował ich tysiącfunkcyjnych chochlików.
Sybil Vimes herbu Ramkin
p.s. Czy Magowie zechcieliby udzielić mi pozwolenia na korzystanie z czcionki
o barwie szafiru (ciemno niebieskiej)?
Lady S.

