cze
nieodmiennie mam problem z prezentacją, co prawda tylko z tą auto. nie czułam jakoś potrzeby wymieniania się wrażeniami z innymi czytelnikami terry'ego - aż do teraz (widocznie kolejne stadium nałogu po prostu). pożeram pratchetty od gimnazjum czy cos koło tego, nie za bardzo efektywnie, bo jestem na IIroku i jeszcze wszystkich nie czytalam, ale za to brak spektakularnych efektów nadrabiam afektem. jestem zdania iż twórczosc miszcza jest niedoceniana ze strony językowej, stylistycznej i niehumorystycznej. poza pratchettem moje życie jest szare, nudne i nieinteresujące. studiuje fascynujace rzeczy, zaczytuje sie w prozie, bo do poezji jeszcze nie dojrzalam, szprycuje mózg różnymi gatunkami muzyki, usiłuję skrytobójczo zamordowac moją ignorancję kinematograficzną, opracowałam tajną technikę uwieczniania rzeczywistości bez rozpadania się w kupkę proszku, tudzież jestem wyznawcą kościoła Najważniejsze Jest Niewidoczne Dla Oczu, zwłaszcza kiedy przestaję mieścic się w spodnie. obiecuję poprawę i proszę o bezwzględny i nieprzychylny lincz.


