Temat mojego powitania mówi o mnie dużo. Jestem zagorzałym fanatykiem starego Nightwisha, oczywiście książek Prachetta. Oprócz niego góruje na mej półce R.A. Salvatore, Elain Cunnighan oraz wielu, wielu innych.
Książki Naszego Lorda wolę czytać starsze gdyż od, mniej więcej, wyprawy Vimesa do Uberwaldu coś się w stylu popsuło. Jak się zaczęła moja przygoda z jego książkami to już nawet nie pamiętają najstarsi Indianie*. Ze świata Dysku nie przeczytałem tylko "ostatniego bohatera", "Maurycego" i "Wolnych Ciutludzi". Przy tekście pisanym na spółę z Gaimanem wyglądałem jak bibliotekarz, który połknął całą kiść bananów. W poprzek.
Pozdro dla wszystkich.
* ma rację. Nie pamiętamy (przyp. najstarsi Indianie)


