doświadczenia dużego z Pratchettem nie mam, ale w związku z moim tematem maturalnym ("Motyw śmierci w literaturze") polecono mi właśnie jego twórczość.
Chodzi mi konkretnie o radę, w której książce TP można znaleźć najbardziej charakterystyczny obraz śmiesznej śmierci. Chcę dać to jako przykład traktowania tego tematu niepoważnie, z przymrużeniem oka, zwrócenie uwagi, że nie zawsze śmierć musi się być ukazywana z patosem i powagą. Liczę na pomoc




