przez Marek_Sobczak » 29 sty 2012, o 21:40
-Halo? Jest tu kto? - zdecydowanie dookoła było zbyt cicho.
-Bu!
-Na litość bogów! Sumienie chcesz, żebym tu zszedł na tachykardię albo zapalenie wsierdzia?
-...House?
-Ostry dyżur. Ale to nie ważne. Nie możesz mnie tak straszyć. Nie widzisz co się dzieje dookoła?
Sumienie rozejrzał się, a nie zauważywszy niczego co mogło być powodem obaw właściciela filozoficznie milczał, licząc, że prędzej czy później nawet wątki mody na sukces muszą się jakoś wszystkie wyjaśnić.
-Popatrz na mnie – podpowiedziałem delikatnie twierdząc, że pisklak musi wylecieć z gniazda na własne życzenie. -Czy widzisz we mnie coś niezwykłego?
Sumienie zastanawiał się przez chwilę
-Brzuch masz trochę większy niż zwykle.
-Nie trafiłeś...
-Spodnie coś nisko nosisz
-Pasek się zsunął z brzucha. Ale to dalej nie to. Celuj wyżej niż brzuch.
-Cycki masz wię...
-Nie, nie to! Wyżej.
-A! Szyję masz brudną... Mówiłem Ci już dobrych kilka dni temu.
-Z brudną wyglądam jak Bruce Willis w Szklanej Pułapce.
-Co?
-Nie ważne. To nadal nie to. Jeszcze wyżej.
-Ten kaptur zasłaniający fryzurę a'la prawiczek?
-Tak. Zaraz... A'la prawiczek?
-I to w dodatku zakompleksiony. Co takiego szczególnego w tym kapturze.
-Jest czerwony.
-A trawa zielona. Chcesz jeszcze przedyskutować kolor słoneczka?
-Zabawny jesteś.
-No i zaczynamy od początku...
-Czerwony kaptur. Las. Koszyk z jedzeniem.
-A ja myślałem, że po prostu chciałeś coś wszamać przed snem.
-Skoro już o tym wspominasz.
-Tak wiem. Mógłbyś coś zjeść skoro już o tym zagaiłem. Skup się! Co się w tej twojej głowie zrodziło? Czego się boisz?
-Wilka.
-Aha. Bo jesteś zaginionym bratem bliźniakiem Czerwonego Kapturka, albo w środku czujesz się małą dziewczynką zafascynowaną drwalami.
-Trafiłeś.
-Reinkarnacja czy kompleks Edypa?
-No nic z tych rzeczy, ale przyznasz, że to nie może być zbieg okoliczności.
-Oczywiście. Tak ja ostatnio wpadł Ci paproch do oka...
-Sopel królowej Śniegu! Nawet nie wiesz jaki się wtedy stałem obojętny na uczucia
-Albo jak zjadłeś jabłko...
-Od razu zrobiłem się śpiący i miałem ochotę, żeby mnie pocałował książę.
-...I wtedy jak coś ci się nie podobało w meblach i powiedziałeś, że idziesz polować na złotowłosą?
-Zdecydowanie ktoś siedział na moim krzesełku i spał w moim łóżeczku, że o owsiance nie wspomnę. Jestem przekonany, że tu gdzieś kryje się wilk. Na szczęście domek już blisko.
-Domek babci?
-Blisko. Babeczki. Bardzo fajnej.
-No i to zmienia postać rzeczy. W sumie to we mnie budzi się drwal. Nic tylko piłę w ręce i rżnąć, aż wióry polecą.
Tak zabezpieczony mogłem w końcu wyruszyć do chatki Animy. Wyposażony w koszyk z łakociami i życzenia na karcie czułem się pewnie. Niestety do chatki dotarłem już bez łakoci. Natura nie wybiera, kiedy budzi się w tobie wilk. W dodatku z wilczym apetytem.
Przyjmij jednak moja piękna życzenia spóźnione i skromne, ale prosto z serducha.
Bądź wrażliwą i czułą na otaczające Cię dobro. Twoje marzenia to siła napędowa do działania, miej ich jak najwięcej. Uśmiechaj się. Nie za często, ani nie za rzadko. Ważne by zawsze szczerze. Otaczaj się dobrymi ludźmi. Daj im odrobinę siebie, czerp od nich to co w nich najlepsze. Bądź szczęśliwa. I zakochana.
Wszystkiego co dobre.
Albo w pasiece do ula się spowiadał
A pszczoły miód na serce mu lały...