Nie ukrywam, że pozycja ta jako jedyna z całego zbioru Pratchetta zmotywowała mnie do założenia konta. Nie mam na myśli tego, że pozostałe uważam za mniej wartościowe (chociaż najbardziej podpadła mi "Bogowie, honor, Ankh Morpork"

)ale ta poruszyła chyba najciekawsze motywy do tej pory nie rozwijane: wyjatkowości talentów człowieka w "realnym świecie", wrodzonych umiejętności, których nie rozumiemy i przy okazji nawet jak na Terrego niezła zestawienie logiki z wierzeniami i przekonaniami.
Absolutnienie wiem co w tej książce mógłbym polecić dzieciom ale na pewno przed upływem 18 lat nie dostałyby jej ode mnie w ręce.
W kwestii samej fabuły:
Postać Tiffany rozwija się płynnie, niewymuszenie i w sposób naturalny, wraz z doświadczeniami które faktycznie potrafi przemyśleć.
Ludzka głupota i "inteligencja tłumu" zostały przekazane tu wyjatkowo mrocznie ale nie w sposób nie daleko odbiegający od prawdy.
Zdecydowanie jak w poprzednich, nowszych pozycjach objawia się tu mniej lub bardziej podświadoma Terrego refleksja nad życiem i jego niewielkim sensem w sytuacjach bliskiego końca.
Co do głębszych wartości:
świetna "głowologia" (chociaż nazwa ta mnie zawsze boli)
świetne nawiązywanie do siebie wielu przemyśleć na płaszczyźnie subtelnej
doskonale rozegrany świat emocji i głebi ducha
troche przewidywalne Feegle ale zdazylem sie przyzwyczaic....
Niezwykle ciekawie przedstawiona, opisana i rozwijana postać Prestona.....
Zdeycdowany nr1 na mojej liscie za mądrość, przemyślenia, zrozumienie różnorodności i wyjaśnienie zawiłego świata emocji

"Do you spend time with your family? Good. Because a man who doesn't spend time with his family can never be a real man."