Arvika napisał(a):Andersen to cienki kolo
zgadzam się wszystkimi kończynami! Nie dość, że cienki, to jeszcze fałszywy (nigdy w życiu tej biedy którą tak epatuje nie przeżył) nie wspominając (czyli właśnie wypominając), że te jego bajki to żadna katarsis!, tylko ponure pastwienie się i haniebne emocjonalne nadużycia + dobijanie wrażliwych!
Wiem, co piszę. Matuś moja mi - wczoraj akurat - zreferowała jakąś durnowatą audycję temuż panu A. poświęconą - gdzie jakaś kretynka (założę się o kupę piniędzy, że nigdy nie przeczytała więcej, niż cztery jego bajki) twierdziła, jakoby cudowne i wspaniałe nadzieją [sikający pies,sikający pies] tchnące. A nawet w tych czterech: gdzie jest nadzieja w bajce o "Małej Syrence"?!!! No chyba panna ją znała tylko z ostatniej wersji disneyowskiej!
Ja bym jej kazała przeczytać o "Szyjce od butelki" , "Dziewicę śniegów" i .. około setkę tych, com je sama /chyba w przypływie masochizmu, chociaż nie - kronikarskiego obowiązku!/ - przeczytała!. Takiego nagromadzenia "smuty i beznadziei" nawet dorosły nie strzyma! (chociaż czytając to cholerstwo nie miałam jeszcze lat 18).
Konia z rzędem (butelek wysokoprocentowych) temu, kto tam jakąkolwiek nadzieję zobaczy!
Precz z Andersenem! (ratujmy nasza dzieci!)
Bracia Grimm naprawdę mniej (bo w ogóle nie) dołują!!!!
A kto śmie polemizować, niech se najpierw poczyta "Dzieła wszystkie" pana Jana Christiana. Są tam w większości "bajki" krótkie.. mają po trzy, góra pięć stron. Odważnym - służę natychmiastowym ratunkiem z dziurawca = bo depresja - gwarantowana!