Luźne dysputy

Przyjaźń, czyli rzecz o wybaczaniu

O wszystkim i o niczym podyskutujmy tu..

Przyjaźń, czyli rzecz o wybaczaniu

Postprzez arycka » 11 paź 2011, o 21:52

Zainspirowało mnie do stworzenia tego tematu sytuacja, którą doświadczam teraz online na bieżąco.

Od kilku lat (można tak powiedzieć, jednak to kilka to jednak niewiele) utrzymuję relację z chłopakiem. Uważałam go za swojego przyjaciela, brata (nie, tym razem to nie o Tobie Jaś), no kogoś mega dla mnie wyjątkowego. Tydzień z hakiem temu ten człowiek MEGA mnie zawiódł. Nie przyszedł na mój egzamin, a było to dla mnie bardzo ważne. Ogólnie kwasogenna atmosfera się wytworzyła, bo najpierw bał się mnie uprzedzić, potem bał się zadzwonić, żeby choćby zapytać jak mi poszło. Po tygodniu odważył się zagaić na facebooku (nie widzimy się na co dzień, bośmy z różnych miast)
Wczoraj był dramat. Miałam wrażenie, że mnie oszukał, że olał i że wcale nie jestem dla niego taka ważna jakbym chciała być (dla jasności: nie chcę się z nim spotykać, kolo ma dziewczynę jest z nią szczęśliwy od dłuższego czasu). No miazga jakaś. Ale dzisiaj spojrzałam na tą sprawę z dystansu.

(Tak wiem problem iście pokemonowy, ale czytać mi dalej :P )

Doszłam do wniosku, że najwięcej emocji nie wywołała u mnie sama sytuacja, tego, że go nie było. Poradziłam sobie jakoś, świat nie zatrzymał się w miejscu, życie dalej się toczy. Nie było masy innych osób, które też są dla mnie ważne i nie czynię im z tego tytułu pretensji (choć nie ukrywam, było mi trochę przykro). Dlaczego więc w tej konkretnej sytuacji tak zareagowałam?

Ze strachu. Strach przed tym, że w jakąś relację wkłada się więcej niż ta druga strona. Strach przed tym, że uczucie może być tylko ułudą, że nie jesteś dla kogoś tak ważną osobą jakbyś chciał. Dojście do tego wniosku rozwaliło mnie totalnie. Nie potrafię realnie ocenić czy temu chłopakowi jest przykro. Czy robił te rzeczy naumyślnie, czy tylko po prostu głupia sytuacja wyszła, a on kretyn nie wiedział jak to dla mnie było ważne. Czy jest to jednak na tyle ważna osoba dla mnie, że mu wybaczę i przejdę ponad tym do porządku dziennego? Mimo tego dławiącego strachu?

Wyjść z siebie to być bliżej miłości. Niesamowicie mi z tymi przemyśleniami.
Avatar użytkownika
arycka
Student Magii
 
Posty: 54
Reputacja: 85

Reklama

Re: Przyjaźń, czyli rzecz o wybaczaniu

Postprzez Motopompa » 11 paź 2011, o 22:03

arycka napisał(a):czy tylko po prostu głupia sytuacja wyszła, a on kretyn nie wiedział jak to dla mnie było ważne.

O to to.
Hint: Powiadomienie Cię o nieobecności było zbyt trudne, ergo, chyba jednak wzbudziło kupę emocji. Bo nie posądzałbym wieloletniego przyjaciela o zwykłe olanie sprawy.

Nie wierzę, że odpowiadam :roll:
Nie wiem co by tu napisać mądrego, więc wstawiam żółwia Janusza. ______________
ಠ_ಠ+++Błąd: brak sera+++
Obrazek
‘‘And don’t try to act like a Human, because Fairies are much, much cooler!’’
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Kwestor
 
Posty: 2164
Lokalizacja: Okolice Łodzi/Łódź
Reputacja: 1277

Re: Przyjaźń, czyli rzecz o wybaczaniu

Postprzez qfas » 11 paź 2011, o 22:17

arycka napisał(a): Ogólnie kwasogenna atmosfera się wytworzyła


Zaprzeczam. Mnie tam z całą pewnością nie było.

A teraz serio. Fajnie, że zechciałaś podzielić się z nami swoimi przemyśleniami, ale nie wiem, czy to forum to miejsce na takie właśnie wywody; jednakowoż miło, że czujesz się tutaj na tyle swobodnie, żeby bez skrępowania pisać o - bądź co bądź - spawach bardzo osobistych. Może załóż blog? Zarzekam się, że będę czytał, a nawet komentował:).
II
(..)
(oo)

To królik. Przekopiuj go do do swojej sygnatury, aby pomóc zdobyć mu władzę nad światem.
Avatar użytkownika
qfas męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 782
Lokalizacja: Hmm... Powiedzmy, że nie powinieneś zaglądać na strych, oki?
Reputacja: 219

Re: Przyjaźń, czyli rzecz o wybaczaniu

Postprzez Arvika » 11 paź 2011, o 22:24

Problem pokemonowy czy nie, chyba dla Ciebie ważny. Mam nadzieję, że jakoś to sobie w głowie poukładasz. Ja na szczęście mam to już za sobą. Ale przyznaję, że kiedy mnie ten skubaniec, który dał córce na drugie Alicja po mnie, zrobił mi bardzo brzydki numer, oczywiście z dobrymi intencjami, tylko co z tego, miałam problem przez dłuższy czas.
Na ten moment mam dziwne przekonanie, że każdy szczególnie bliski człowiek, prędzej czy później coś chlapnie, o czymś zapomni, czegoś nie zauważy i poczuję się zraniona i ja na pewno też nie będę idealna. Przyjaźń dla mnie jest wtedy, kiedy przestaje się liczyć kto ile wkłada. Kiedy się wie, że tak jak ja mam prawo do swoich wad, moi przyjaciele mają prawo do swoich. Czasem czegoś zwyczajnie nie potrafią. I są mi bliżsi niż rodzina. W końcu z rodziną mogę się po prostu rzadziej widywać - z nimi nie potrafiłabym.
Poza tym zgadzam się z Motopompą, jeśli się czaił przez tydzień, to biedny pewnie musiał sobie poradzić z całą górą poczucia winy. Ja Twojemu znajomemu współczuję. To paskudne uczucie, kiedy się zawiedzie kogoś ważnego.
Uff, się rozgadałam.
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."
Avatar użytkownika
Arvika żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1344
Reputacja: 1092

Re: Przyjaźń, czyli rzecz o wybaczaniu

Postprzez arycka » 11 paź 2011, o 22:41

@ qfas:
Nie chcę zakładać bloga. Opisałam tą sytuację bo była ona dla mnie
katalizatorem lawiny przemyśleń, które uczyniły moje życie w jakiś sposób lepszym, dlatego chciałam też poznać wasze zdanie i być może ruszyć tym dominem dalej, cobyście też może chwilę refleksji nad tym zagadnieniem przeżyli.

Bo przyjaźń, miłość między przyjaciółmi to bardzo ważna rzecz, ale też i dziwna. Mamy takie relacje, jednych ludzi dopuszczamy bliżej innych pozostawiamy dalej. Czasami przechodzimy bezrefleksyjnie. Pewne osoby stają się nam drogie ot tak, a gdy potem się nad tym zastanowić to do końca nie wiemy, nie potrafimy odpowiedzieć na pytanie "dlaczego".
Kto ile wkłada - to nie powinno być ważne. Ale gdzieś tam czasami u mnie (nie mówię że u wszystkich, bo nie wiem) pojawia się właśnie taki strach. A przecież miłość to wychodzenie poza ciasnotę lęku. Miłość to wychodzenie ku drugiemu człowiekowi.

Tak czytam ten post, sprawdzam czy są literówki, czy jest ok i tak sobie myślę, że mam na prawdę patetyczne myśli dzisiaj. Prawie jak sonata Beethovena xD Proszę zatem o wybaczenie :)
Avatar użytkownika
arycka
Student Magii
 
Posty: 54
Reputacja: 85

Re: Przyjaźń, czyli rzecz o wybaczaniu

Postprzez Dżon » 11 paź 2011, o 23:18

Przy takiej relacji prędzej czy później zawsze coś ktoś walnie takiego. Grunt, żeby to przeżyć - takie moje zdanie. I samo się ułoży znowu.
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 2973
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2441

Re: Przyjaźń, czyli rzecz o wybaczaniu

Postprzez Dicey Reilly » 11 paź 2011, o 23:55

Samo się w życiu nic nie robi. A nawet jak się robi to bardzo rzadko efekt jest zadowalający...
Dojście do tego wniosku rozwaliło mnie totalnie.
Mnie też kiedyś coś podobnego rozwaliło i przetrzepało na drugą stronę. Właśnie podobne uświadomienie sobie (nie o strachu co o częstej jednostronności zaangażowania) zmieniło totalnie moje podejście do in... wróć! nie, nie podejście do innych, a sposób w jaki się zachowuję wobec/przy ludzi których dopiero co poznaję. Czy ja w tym przypadku lepiej na tym wyszłam nie można rzec. Nawet wiedząc że nie wszyscy są tacy sami, automatycznie bronię się rękami i nogami przed zaangażowaniem. Przynajmniej wciągu pierwszych dłuuugich etapów;)
Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1423
Lokalizacja: Somewhere over the rainbow :D
Reputacja: 773

Re: Przyjaźń, czyli rzecz o wybaczaniu

Postprzez Makal » 13 paź 2011, o 11:26

Generalnie u mnie przyjaciele zmieniali się jak w kalejdoskopie, chociaż mówią, że przyjaciel to człowiek który będzie z Tobą na całe życie. Wiadomo, byli przyjaciele którzy okazali się, mówiąc bardzo ładnie, życiowymi członkami. Byli tacy dla których ja się takim okazałem.
Generalnie rzecz biorąc, doszedłem swego czasu do wniosku, że przyjaciela nie można zbytnio eksploatować. Poleganie na nim w każdej możliwej sytuacji tworzy chorą zależność, która czasem po prostu staje się dla drugiej strony męcząca.
Mam teraz kumpla, hm - przyjaciela? - do którego mogę się zawsze odezwać. Jest gościem na którym mogę polegać i jeżeli zadzwoniłbym do niego o 3 nad ranem mówiąc, że mam problem i chcę pogadać - on się stawia z wiadomymi specyfikami nie zbaczając na możliwości spotkania Ogrów i Trolli na trasie.
Prawda jest taka, że przyjaciela też powinno się traktować jak człowieka, wiedzieć, że on ma znajomych i nie zawsze ma czas. Taki przyjaciel jest imo najlepszy - cieszysz się za każdym razem jak go widzisz i gadacie przez całą noc, a nie pierwsze piętnaście minut, a potem to się robi niezręcznie.
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Avatar użytkownika
Makal
Mag III stopnia
 
Posty: 501
Lokalizacja: Świnoujście/Poznań
Reputacja: 95

Re: Przyjaźń, czyli rzecz o wybaczaniu

Postprzez arycka » 13 paź 2011, o 17:45

"Przyjaciel" to jest tak trudne słowo jak "kochać".

Dlaczego? No bo, kochać to tak łatwo powiedzieć. Łatwo też nazwać osobę, której się ufa, powierza sekrety, z którą się po prostu spędza miło czas: "przyjacielem". Z czasem, jak człowiek różne rzeczy przeżywa, różne zawody, wzloty i upadki w różnego rodzaju relacjach to nagle mu się weryfikuje podejście zarówno do słowa "kocham" jak i do słów "jesteś moim przyjacielem".

I tak wszystko się rozbija o to, że chcemy w czyimś życiu pełnić ważną rolę. Chcemy by ktoś był ważny dla nas. A balans w relacjach potrafi być szwaczkowo trudny...

Tak czy inaczej kryzys zażegnany, problemy wyrzygane i zakopane w ogródku.. Teraz niby normalnie gadamy, ja się za wiele nie spodziewam, nie oczekuje. Ot po prostu żeby od czasu do czasu miło spędzić czas. (i dalej infekować Mistrzem :twisted: )
Avatar użytkownika
arycka
Student Magii
 
Posty: 54
Reputacja: 85

Re: Przyjaźń, czyli rzecz o wybaczaniu

Postprzez nanny_ogg » 13 paź 2011, o 19:12

arycka napisał(a):Łatwo też nazwać osobę, której się ufa, powierza sekrety, z którą się po prostu spędza miło czas: "przyjacielem".
- podstawowy błąd... Przyjaciel to coś więcej niż koleżanka od plotek albo tzw.psiapsiółka... Dla mnie najważniejsze jest dla koggo ja POSTANOWIĘ być przyjacielem i wtedy nie jest ważne ile ta osoba może mi dać, tylko ile ja potrafię i chcę dać jej z siebie... Wtedy nie ma żalu,że ktoś czegoś nie zrobił... Osobną kwestią dla mnie był facet, dla którego "oszalałam", wtedy bardzo, ale to bardzo chciałam być dla niego tym samym czym on stał się dla mnie. To niestety zrodziło konflikty, zazdrość i zaborczość a w efekcie żal i rozgoryczenie...
Wiele może się zdarzyć pomiędzy suknią a szafą. / T.Pratchett
Biedny kto gwiazd nie widzi bez uderzenia w zęby. / S.J.Lec
Pizza i"Dirty Dancing"!... / Ratharienn
Avatar użytkownika
nanny_ogg żeńska
Dziekan
 
Posty: 1623
Lokalizacja: Dolny Śląsk/Głoggów
Reputacja: 1654

Re: Przyjaźń, czyli rzecz o wybaczaniu

Postprzez arycka » 23 paź 2011, o 23:09

nanny_ogg napisał(a):
arycka napisał(a):Łatwo też nazwać osobę, której się ufa, powierza sekrety, z którą się po prostu spędza miło czas: "przyjacielem".
- podstawowy błąd... Przyjaciel to coś więcej niż koleżanka od plotek albo tzw.psiapsiółka... Dla mnie najważniejsze jest dla koggo ja POSTANOWIĘ być przyjacielem i wtedy nie jest ważne ile ta osoba może mi dać, tylko ile ja potrafię i chcę dać jej z siebie... (...)



Głęboko sobie to wzięłam do mojego małego serca i powiem wam, że przeżyłam mega fajny wieczór w dwuosobowym gronie i nie żałuję. Może jestem naiwna - nie wiem - ale kurza mordka czas pokaże co z tego wyjdzie. Miłość ponoć można tylko mnożyć dzieląc :D
Avatar użytkownika
arycka
Student Magii
 
Posty: 54
Reputacja: 85


Powrót do Luźne dysputy

Ech, gala... - Monarchista machnął fajką. - Bardzo ważna. Wszystkie te defilady i porady...
- Za darmo?
- Chyba... Ale za prawne chyba jednak trzeba płacić.

Straż! Straż!, dodał(a) Brethil

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Sushi