przez 1979majkel » 2 mar 2011, o 23:16
To nie jest wcale duzo - tylko na pozor wydaje sie, ze te powiedzmy 550 to sporo (akurat taka kwota bo swojego Kindle3 kupilem wlasnie za tyle) ale patrzac wstecz na swoja i tylko swoja mini biblioteczke widze, ze te ksiazki kosztowaly mnie jakies 5-6 tys, a tutaj, wydajesz (fakt, ze jednorazowo) 500zl i koniec, reszte mozesz sciagnac z internetu lub zakupic wersje legalne.
Fakt, zaden czytnik nie zastapi zapachu ksiazki, jej faktury, czytnikiem nie ubijesz namolnej muchy/komara, nie pacniesz czytnikiem zwierzaka/domownika w nos (naturalnie w zartach) ale sa to, przynajmniej wedlug mnie, aspekty z ktorymi moge sie pogodzic w zwiazku z plusami jakimi sa posiadanie ponad 3 tysiecy ksiazek w urzadzeniu, ktore trzymam jedna reka (i nie omdlewa mi ona po dwoch godzinach czasu gdy trzymam pieciuset stronnicowe tomiszcze), z ekranem ktory w zaden sposob nie meczy oczu (bo nie swieci tylko wyswietla, nie promieniuje) i ktore laduje, przy intensywnym uzywaniu, raz na 3 tygodnie. Czytam co chce, kiedy chce i gdzie chce na urzadzeniu mniejszym niz zeszyt a jak sie upre to i strone internetowa sobie na takim ustrojstwie obejrze - mozna chciec czegos wiecej?
Jedyny "bol" to cena wersji elektronicznej ksiazki wydawanej w Polsce - np za takiego pana Krajewskiego w formie e-booka place 29zl w promocji, gdzie wersja papierowa kosztuje 35zl. Na moj chlopski, w blocie utytlany rozum koszty produkcji ksiazki "normalnej" nijak nie maja sie do wydania elektronicznego ktory powinen byc co najmniej o polowe tanszy i nie przekraczac tych powiedzmy 15-18zl.