Niekoniecznie o Terrym...

Wiedźmin

... i niekoniecznie o fantasy...

Re: Wiedźmin

Postprzez Motopompa » 17 lip 2010, o 22:28

Kiedy z kimś rozmawiam mówię "Dżen(coś pomiędzy "y" a "i")fer". A kiedy czytam staram się nie wymawiać w myślach. Chyba je przeskakuję po zobaczeniu "Y"na początku. Żaden inny wyraz w sadze się tak nie zaczyna.
Gra, zaiste, bardzo przyjemna :D
Nie wiem co by tu napisać mądrego, więc wstawiam żółwia Janusza. ______________
ಠ_ಠ+++Błąd: brak sera+++
Obrazek
‘‘And don’t try to act like a Human, because Fairies are much, much cooler!’’
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Kwestor
 
Posty: 2163
Lokalizacja: Okolice Łodzi/Łódź
Reputacja: 1277

Reklama

Re: Wiedźmin

Postprzez LeslawQ » 18 lip 2010, o 13:59

A dwójeczka jeszcze lepsza się zapowiada. Pochwy na miecze będą!Chyba nic nie irytowało tak jak ich brak(chociaż brak możliwości skoku też dawał się we znaki). Przechodzę teraz I trzeci raz, żeby zrobić save do dwójki. Będzie opcja przeniesienia wyborów z pierwszej do drugiej części.
Obrazek
Avatar użytkownika
LeslawQ
Mag I stopnia
 
Posty: 186
Lokalizacja: Bobrowo.
Reputacja: 24

Re: Wiedźmin

Postprzez Dicey Reilly » 3 sty 2011, o 21:45

Niemożliwe że dopiero teraz wrzucam swoje trzy grosze... Coś mi temat umknął.
Sapkowski zrobił kawał dobrej roboty. Saga o wiedźminie to dla mnie coś wspaniałego. Gdzieś w gimnazjum przeczytałam i pokochałam na zabój. Świat przedstawiony był dla mnie odzwierciedleniem wydarzeń naszej Ziemi w realiach fantasy - imperium podbija mniejsze kraje, nietolerancja wobec innych i konflikty na jej podstawie, tajne organizacje polityczne, zmiany w kulturze itp. Z całego worka cudności najbardziej lubiłam dialogi - nie było części, przy której bym się nie śmiała:D rozmowy o polityce, chociażby zjazd władców, choć już nie tak humorystyczna to też bardzo przyjemne. Nie za bardzi interesowały mnie rozdziały o Ciri, w ogóle jej postać nie tak mocno lubiłam, za to Regisa i Cahira wielbiłam (jakoś często w książkach/filmach moją największą sympatię zdobywają postacie 2-planowe). Miodzio, miodzio, miodzio:D
Co do filmu: nie jestem zachwycona. Żebrowski porządnie jak zawsze ale to całe solenie "Kim ja jestem" przyprawiało mnie o mdłości. No i syndrom pechowego Jaskra - lubię Zamachowskiego, nie mam nic do jego warsztatu ale kto zobaczył w nim kochanego przez kobiety, podobnego do elfa barda to ja już nie wiem... W grze (całkiem niezłej zresztą, lubię do niej wracać; jedyny minus to niekończące się łażenie)już lepiej wyglądał ale głos psuł efekt.
Jeśli chodzi o inne książki pana Andrzeja: dwa razy podchodziłam do trylogii husyckiej ale nie szło mi, jeszcze mój mózg nie jest dobrze nastrojony - w sumie to co innego a ja za często do wiedźmina ją porównuję. "Żmija" może być, ale mnie nie zachwyciła.
Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1423
Lokalizacja: Somewhere over the rainbow :D
Reputacja: 773

Re: Wiedźmin

Postprzez Dżon » 3 sty 2011, o 22:09

Moim zdaniem nawet Żebrowski wyszedł słabo. Nigdy bym nie przypuszczał, że kiedyś powiem, iż najlepszą rolą jakiegoś filmu była rola Zamachowskiego. ;)
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 2973
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2441

Re: Wiedźmin

Postprzez szpaq » 4 sty 2011, o 18:58

bowiem Zamachowski wielkim aktorem jest! ;)
Jeśli ktoś śpiewa przy goleniu, wariatem nie jest. A jeśli stepuje?
A. Ziemiański

3... 2... 1... Klimat!!!
Avatar użytkownika
szpaq męska
Steve Jobs
 
Posty: 1818
Lokalizacja: Festung Breslau
Reputacja: 755

Re: Wiedźmin

Postprzez Dżon » 4 sty 2011, o 19:55

Mało który mnie tak wk... ;)
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 2973
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2441

Re: Wiedźmin

Postprzez Rachel » 19 sty 2011, o 22:48

Ja Sapkowieskiego czytałam Wiedźmina (Sagę i dwa tomy opowiadań) oraz Coś się kończy, coś zaczyna. O tym ostatnim nie mam zawiele do powiedzenia, niektóre opowiadania były lepsze, inne gorsze...

A teraz przejdźmy do rzeczy: Wiedźmin. Muszę przyznać, że najbardziej podobały mi się dwa pierwsze tomy opowiadań, acz Sagę... też cenię sobie bardzo wysoko. Nie ma takiej przewidywalności, którą często spotyka się w książkach fantasy (ŚD jest na szczęście tym kochanym wyjątkiem :D), co jest zdecydowanie duuużym plusem. Styl również jest świetny, nie nudzi się za bardzo (no chyba że ktoś czyta książkę dziesiąty raz z rzędu). Pomysł też bardzo dobry, choć nie wyróżnia się znowóż jakoś szczególnie.

Co do postaci, są bardzo wyraziste i całkiem realistyczne, co cenię. Mi osobiście najbardziej przypadła do gustu Yen, no i oczywiście Ciri, a także Gearlt i Jaskier. Krasnoludy również wypadły bardzo dobrze, a elfy nie były tak wyidelaizowane, jak na przykład w Dziedzictwie (tam to w ogóle jest zgroza, można by pomyśleć, że to istne dajmony*).

Króko, podobało mi się. Bardzo. 9/10 - książka super, tylko parę zgrzytnię ( to właściwie moja najwyższa ocena. Na pełne 10/10 zasłużyłą tylko jedna seri oraz parę książek ze ŚD)

*dajmon - w wierzeniach jakiś-tam osoba niewiele niższa od bogów, cechująca się mocą do boskiej podobną. To tak jakby ktoś nie wiedział :D
*
Pisarzem może nazywać się każdy. Nie każdego pisarzem nazwą.
Avatar użytkownika
Rachel żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 150
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 79

Re: Wiedźmin

Postprzez Nobby Nobs » 20 sty 2011, o 00:21

W Sapkowakim bardzo podoba mi się to, że nie jest z góry określone kto jest dobry, a kto zły. Toczy się wojna, ale obie strony są na swój sposób złe.
Choćby elfy. Z jednej strony potwornie aroganckie. Nie chcą zniżyć się nawet do zawarcia pokoju z człowiekiem. Chcą wybić całą ludzkość. Z drugiej strony walczą o wolność, o własne państwo, o miejsce w świecie zdominowanym przez człowieka, o to, co kiedyś należało do nich...
Piękny jest ten moment, już na samym końcu, kiedy wóz zładowany ludźmi dostrzega grupkę elfów zupełnie nieelfich. Znikła ich duma, arogancja... Elfka płacze... A ludzie pomagają, choć prawdopodobnie jedynie z litości.


Ogólnie wiedźmin bardzo mi się podobał. Szczególnie IV tom, kiedy Ciri jest u pustelnika i opowiada...
– Leżymy w rynsztoku, Nobby – jęknął. – Ooo!
– Wszyscy leżymy w rynsztoku, Fred. Ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy...
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1243
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1025

Re: Wiedźmin

Postprzez Mosey » 10 kwi 2011, o 14:06

Przed Wiedźminem przeczytałem wiele książek, które w bibliotece tkwią po dziś dzień na półce podpisanej jako "Dział fantastyki". Oj spędziło się tam trochę czasu, spędziło. I niejedną książkę się wybrało, niejedną przeczytało i niejedną uwielbiło.

Potem przeczytałem "Wieśka". I nagle cała ta dotychczasowa masa wydała mi się zaledwie średnimi, w większości naiwnymi książeczkami, do których lepiej nie wracać po tej lekturze, bo naprawdę może prysnąć mit o tym, jakie to one były cudne. Wiem o czym mówię, bo raz tak zrobiłem, przed maturą, bo było mi to potrzebne do prezentacji. Trylogia wręcz genialną mi się niegdyś wydawała. A tu nagle się okazała co prawda całkiem przyjemną w odbiorze, jednak to już było nie to samo. Dlatego tak strasznie boję się sięgać chociażby po uwielbianego, ubóstwianego niegdyś Pottera (chociaż z Władcą Pierścieni tego nie zrobił, więc może nie będzie tak źle).

Wniosek? Sapkowski "wypacza" światopogląd. I chwała mu za to. A dlaczego się tak dzieje? Można by napisać o samej fabule, która nie powiela utartych schematów, o nietuzinkowych i mocno zarysowanych postaciach, których nie sposób zapomnieć (ciekawi mnie czy tylko mnie urzekł Feldmarszałek Duda?). O dialogach, o cynicznym opisie świata, o humorze, o nowatorskim podejściu do problemu walki dobra ze złem (tym mniejszym i tym większym).
W zasadzie to o wszystkim. Nawet o zakończeniu, po którym za pierwszym razem miałem ochotę zakrzyknąć niczym Axl Rose w piosence Coma (jeżeli kogoś interesuje to polecam odpalić sobie na yt). Albo niczym Ezio pod koniec 2 części AC.

Podsumowując: Sapkowski wielkim autorem jest.
Avatar użytkownika
Mosey męska
Student Magii
 
Posty: 99
Lokalizacja: Sosnowiec
Reputacja: 73

Re: Wiedźmin

Postprzez ratharienn » 18 lut 2012, o 23:25

Przeczytałam wreszcie, więc mogę coś napisać w tym temacie.
Cały "Wiedźmin" prześwietny i ciekawy, choć momentami gubiłam się w fabule, szczególnie w kwestii Vilgefortza i jego podłego planu. Wszystko jednak się wyjaśniło i zakończyło raz na zawsze, nadążyłam, zrozumiałam.
Ale jak cała historia jest porywająca i sprawia, że nie ma się ochoty przestawać czytać, zakończenie... Osobiście pojęcia nie mam, dlaczego jest jakie jest. Rzucać książką nie miałam ochoty (uprzedzano mnie, że będę miała). Z jednej strony całkiem w porządku, ale z drugiej? Można się było spodziewać (i ja się spodziewałam) czegoś zupełnie innego.
Moją ulubioną częścią jest "Wieża Jaskółki" i scena na lodzie. Genialna.
Dicey Reilly napisał(a):za to Regisa i Cahira wielbiłam (jakoś często w książkach/filmach moją największą sympatię zdobywają postacie 2-planowe)

Też zwykle bardziej lubię postaci drugoplanowe, ale częściej czarne charaktery (jednak nie w tym przypadku). Regis - świetny, ciekawie opisany, on i jego historia. Cahira lubię mniej, jednak trzeba przyznać, że coś w sobie również ma. Angouleme za to - fenomen moim zdaniem. I Milva. :)
Nie cierpię za to Yennefer. Od samego początku, kiedy pojawiła się w którymś opowiadaniu.
"And you? What's your story, bastard?"
"Ask me nicely and maybe I'll tell you."
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1311
Lokalizacja: Jelenia Góra/Wrocław (Mroki)
Reputacja: 923

Re: Wiedźmin

Postprzez Brethil » 18 lut 2012, o 23:40

Kurczaki, jak to się stało, że tu mnie jeszcze nie było? Pomroczność jasna, ani chybi.

Do Wiedźmina podchodziłam dwukrotnie. pierwszy raz w wieku 12-13 lat. I to było jak dla mnie zdecydowanie za wcześnie. Byłam jeszcze wtedy grzeczna i niewinna, książkę podebrałam z ojcowskiej biblioteczki i odrzuciła mnie dosadnośc i brutalność opisów. Plus - nie bardzo wiedziałam o co chodzi, bo tomem, który Pan Ojciec aktualnie miał pożyczony, była Wieża Jaskółki.

Minęły 3 lata. Trochę dorosłam, gusta biblioteczne zdecydowanie mi się poprawiły i wykonałam powtórne podejście. Całość przeleciałam w tempie błyskawicznym, czytałam w wannie, w szkole, po nocach, nad talerzem z zupą... A później drugi raz. I trzeci...

Za każdym razem gdy wracam do tego świata (nie ważne czy pod postacią pojedyńczego tomu, a czasem wręcz opowiadań, czy w ramach powtórki całości) odkrywam coś nowego. A to aluzję, a to żart, a to głębie nielubianej wcześniej postaci, a to zachwycający opis.

Nieodmiennie jednak uwielbiam postać Angouleme, gońca królewskiego Aplegatta, Toruviel i ekipy szpitalnej nad Brenną. I moment z różą z Shaerrawedd. I ratowanie Konika.
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.
[Chesterton]
Avatar użytkownika
Brethil żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 666
Lokalizacja: Wrocław
Reputacja: 333

Re: Wiedźmin

Postprzez reeven » 19 lut 2012, o 16:38

ratharienn napisał(a):Też zwykle bardziej lubię postaci drugoplanowe, ale częściej czarne charaktery (jednak nie w tym przypadku). Regis - świetny, ciekawie opisany, on i jego historia. Cahira lubię mniej, jednak trzeba przyznać, że coś w sobie również ma. Angouleme za to - fenomen moim zdaniem. I Milva. :)
Nie cierpię za to Yennefer. Od samego początku, kiedy pojawiła się w którymś opowiadaniu.

Ciekawe...tez nie trafiłam wcześniej na ten temat...A Wiedźmina w całości uwielbiam.Choć jednak opowiadania lepsze...zamknięte historie bez takiego zamieszania i czasami ciekawsze wydarzenia.Uwielbiam rozmowy Geralta i Jaskra ich uszczypliwości co przypomina mi rozmowy moich znajomych ;)...ach ta męska przyjaźń.Poczucie humoru,świntuszenie, krasnoludy...niezłe opisy walk...po prostu cudo.Choć akurat mi 2 ostatnie części się niemiłosiernie dłużyły a już Pani jeziora to jest przekombinowana.Tak jak Rath przez całą książkę miałam nadzieję, że się skończy szczęśliwie...ale widać w wizji Sapkowskiego to była historia rodem z Shekspira...nawet ciekawe było wplątywanie legend arturiańskich ale w pewnym momencie czuje się przesyt...bo na początku ma się nadzieje na taką czysto słowiańska opowieść,oryginalną i taką naszą.
Podoba mi się wykreowanie postaci,każda jest ciekawa i dopełnia całość.Najbardziej lubię Milvę (fajnie się odcinała i do tego łuczniczka),Jaskra (najbardziej bardzi bard jakiego można sobie wymarzyć) no i Regis (pomysł na wampira abstynenta...boskie ;) ). Oczywiście czym by to było bez Geralta.Tajemnicza i pociągająca postać.
Moim ulubionym tomem oprócz opowiadań jest tom 3...dużo się dzieje i dochodzą wszystkie te cudowne postacie....
"-Jako specjalistka od przerywania funkcji życiowych-odparła Łowczyni-nie mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem.Żadne z was nie jest martwe.Natomiast oboje jesteście bardzo pijani"

Wrocławskie Towarzystwo Badań i Ochrony Dzięciołów Wodnych
Avatar użytkownika
reeven żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 731
Lokalizacja: Głogów/Wrocław okazyjnie
Reputacja: 407

Re: Wiedźmin

Postprzez Melissa » 20 lut 2012, o 23:23

Opowiadania o Wiedźminie czytało mi się całkiem przyjemnie, ale moim zdaniem dopiero w powieściach Sapkowski rozwinął skrzydła. Mam wrażenie, że Geralt jest w nich zupełnie inny, niż na początku. Jakby Miecz przeznaczenia i Ostatnie życzenie były autorowi potrzebne aby skrystalizować sobie wizję tej postaci i po drodze zmieniał koncepcję.

Intrygi polityczne, wydarzenia przedstawiane z perspektywy coraz to innych postaci: od królów i czarodziei poczynając, poprzez posłańców, szlachtę i żołnierzy, a kończąc na przestępcach i biedakach... pamiętam jak pomyślałam sobie wtedy, że z przyjemnością czytałabym o ziemskiej historii, gdyby podręczniki były pisane w taki sposób. (Tak się złożyło, że trafiłam potem na historyka, którego rzeczywiście słuchało mi się z przyjemnością, ale to rzecz osobna).

Co do bohaterów - ci z trzeciego tomu zdecydowanie biją wszystkich na głowę. Ale na wzmiankę zasługuje też onejromantka-prymuska. Trochę dzięki niesamowitym zdolnościom, których jej zazdroszczę, bo fajnie byłoby mieć sny na zamówienie, trochę przez jej trafne porównanie miłości do niektórych książek z namiętnością, która powoli przeistacza się w coś w rodzaju małżeńskiego obowiązku. Podobał mi się też pomysł włożenia opowieści o Wiedźminie między legendy i przedstawienia ich z odległej perspektywy.
"Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą."
A. Einstein
Melissa
Mag I stopnia
 
Posty: 137
Reputacja: 219

Re: Wiedźmin

Postprzez Brethil » 20 lut 2012, o 23:37

Coś w tym jest, że trzeci tom ma w sobie sporo uroku i naprawdę cudownej akcji.
Chociaż w "Wieży jaskółki" urzekło mnie prowadzenie narracji jako opowieści przy kominku. Niby dzięki temu wiedzieliśmy, że Ciri przeżyje i będzie się miała względnie dobrze, ale nie zmniejszało to niepokoju o losy jej i innych.
Plusem tej części jest kapitalnie opisany moment pościgu na jeziorze. Czytając go miałam autentyczne dreszcze, nie wiem czy zimna, czy strachu. I jeszcze obcięte palce na koniec. Brrrr...

"Pani jeziora" choć dla mnie wyraźnie słabsza niż reszta broni się kilkoma rzeczami - podróżami Ciri poprzez światy, onejromantką-prymuską i scenami ze szpitala pod Brenną. Zwłaszcza tymi scenami. Postać Rusty'ego to klasa sama w sobie, lekarz-ideał, a postawa ekipy gdy do namiotu medycznego wtargnęły elfy z brygady "Vrihedd" zasługuje na medal of honor.
Fairy tales do not tell children that dragons exist. Children already know that dragons exist. Fairy tales tell children that dragons can be killed.
[Chesterton]
Avatar użytkownika
Brethil żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 666
Lokalizacja: Wrocław
Reputacja: 333

Re: Wiedźmin

Postprzez Aiyanna » 20 lut 2012, o 23:55

Moim zdaniem zakończenie jest takie, jakie jest ponieważ Sapkowski nagle przypomniał sobie, że w założeniu to nie miała być historia na milion dziewięćset tomów. A postacie za bardzo się rozpanoszyły, nie było co z nimi zrobić i wybrał najprostszą metodę... Zakończenie szczerze mnie rozczarowało :( Chociaż nie wzruszam się nad książkami to łezki mi prawie pociekły nad Regisem.

I w sumie strasznie podoba mi się sposób opisywania relacji bohaterów. Nie są płytkie, każdy bohater ma swoje przysłowiowe pięć minut, dzięki czemu możemy go lepiej poznać.
W ogóle strasznie lubię ichniejszych męskich bohaterów - jak trzeba, dadzą sobie po mordzie i wszystko jest ok, bez kombinowania i tragicznych problemów natury egzystencjalnej (no, powiedzmy, że Geralt trochę do tego nie pasuje :D ).
Moja jest tylko racja i to święta racja, bo nawet jeżeli jest i twoja, to moja jest mojsza niż twojsza, i zaprawdę powiadam wam, że to właśnie moja racja jest najmojsza! made by Toroj
Avatar użytkownika
Aiyanna żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 471
Lokalizacja: 30 min do Warszawy
Reputacja: 381

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

Definicja wieczności brzmiała: to obszar czasu stworzony przez Wielkiego Boga Oma, mający zagwarantować, że każdy otrzyma karę, na jaką zasłużył.

Pomniejsze Bóstwa, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników