Niekoniecznie o Terrym...

Brisingr

... i niekoniecznie o fantasy...

Re: Brisingr

Postprzez Kasia M. » 5 cze 2009, o 20:49

Hahaha, ja akurat jestem "w trakcie".
No cóż, na fantastyce to ja się nie znam i stylu jej pisania(jeśli rozumiecie o co mi chodzi ;) ), ale ta książka jest absolutnie śmieszna pod względem językowym ;) Wyrażenia w stylu "zatrzymać się na popas" są nagminnie nadużywane i wydają się wymuszone..

a akcja na mój gust całkiem przyjemna jest :) trochę za dużo odbiegania od głównego wątku, no, ale to mnie denerwuje w prawie każdej książce.
ja mu mówię dopraw se na talerzu bo dzieci przecież jedzą on nie jest sam nie może wymagać żebym ja wszystkim ostro gotowała a na dwa garnki no luuudzie przesada
Avatar użytkownika
Kasia M. żeńska
Ysabell
 
Posty: 1217
Lokalizacja: Gorzów Wlkp
Reputacja: 61

Reklama

Re: Brisingr

Postprzez 6JeździecApokalipsy » 6 cze 2009, o 13:35

He, he, najlepsze są zwroty, typu "cofnął się do tyłu", no ale to już masło maślane używane powszechnie, zresztą wydaje mi się, że albo tłumacz nie był najlepszy, albo autor niezbyt zdolny pod względem językowym, bo od tej strony książka jest nie najlepsza... :thumbdown:
Ekskrementować to se pani może w teatrze, nie w szkole!
6JeździecApokalipsy
Mag I stopnia
 
Posty: 126
Lokalizacja: Kraków, Krowodrza
Reputacja: 0

Re: Brisingr

Postprzez tter282 » 6 cze 2009, o 16:31

Wasze uwagi są jak najbardziej słuszne i niestety można zastosować je do baaaardzo wielu książek. Moim zdaniem psikus jest w większości przypadków dziełem tłumaczy. Dlatego chepeau bas przed Cholewą. :clap:
Dumaj dumaj, carom nie budiesz...
Avatar użytkownika
tter282 męska
Anghammarad
 
Posty: 1313
Lokalizacja: Kraina Podziemnej Pomarańczy
Reputacja: 268

Re: Brisingr

Postprzez Anima Vilis » 7 cze 2009, o 13:55

jeszce tylko zaliczenie matmy w poniedziałek i zabieram sie do czytania...to prawda kiepskie tłumaczenie moze zniszczyc kazda ksiazke..wystarczy spojrzec na władce pierscieni i tłumaczenia inne niz Skibniewskiej..
Obrazek
szukam w życiu odrobiny magii-szczegółów drobnych jak kwiaty konwalii
Dźwięk w ołowianej tubie rozchodzi się lepiej niż w wielorybie. Prawda Motopompa? Motopompa, powiedz im że to prawda..
Avatar użytkownika
Anima Vilis żeńska
królowa elfów
 
Posty: 2128
Lokalizacja: Obiecana Ziemia, ŁDZ
Reputacja: 792

Re: Brisingr

Postprzez FantasyFan » 18 lip 2009, o 15:43

Tak na serio to najbardziej mi się 2 część podobała, ale każdy ma swoje zdanie. Po prostu temat Eragona został wyczerpany i Brisingr jest najnormalniej w świecie kolejną średnią książką fantasy :| , ale jak mówiłem każdy ma swoje zdanie.
Pierwsza stronica zaczynała sie obiecująco.
Gdzie jest moja krówka?
Czy to moja krówka?
Mówi "Beee!".
To owieczka!
To nie moja krówka!
Potem autor zaczynał mierzyć się z materią opowieści........
Avatar użytkownika
FantasyFan
Student Magii
 
Posty: 18
Lokalizacja: Gliwice i okolice
Reputacja: 0

Re: Brisingr

Postprzez Eoren » 28 sie 2009, o 18:27

1. Brisingr to moim zdaniem przeciągnięcie książki, w której temat dawno się wyczerpał, ale jako że kasa leci to coś pisac trzeba. Jeśli chodzi o Paoliniego to Najstarszy był najlepszy.

2. 'Cofnąc się do tyłu' to pleonazm...

3. Tłumaczenia to jedna z największych zbrodni wszechświata. A Władca Pierścieni w wykonaniu Skibniewskiej też mówiąc szczerze jest żenadą, szczególnie w porównaniu z oryginałem...
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1641
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 332

Re: Brisingr

Postprzez Maror » 13 lis 2009, o 16:36

W zeszłym roku chciałem przeczytać ale nie udało mi się, a to ze względu na to że poprzednie czytałem jakieś 2 lata temu i śię zapomniało a kilka nawiązań że tak powiem w Brisingr było. Ale mam zamiar przeczytać od początku wszystkie części i wtedy łatwiej będzie mi się czytało 3 :)
Maror
Student Magii
 
Posty: 5
Reputacja: 5

Re: Brisingr

Postprzez Utis » 8 lut 2010, o 15:25

W którejś z książek (względnie - w całym cyklu) Paoliniemu udało się popełnić kilka niewybaczalnych błędów. Albo się człowiek bawi w znawcę oręża, albo powinien sobie darować. Po prostu mnie przekręciło jak przeczytałem, że ciosy mieczem najlepiej parować płazem, a nie ostrzem. Rozumiem, że nie jest doświadczony i nie może wiedzieć wszystkiego, ale skoro zdecydował się przeczytać książkę o wykuwaniu mieczy (przy okazji: te miecze Jeźdźców to mają być miecze stylizowane na broń samurajską?), to mógł sobie poczytać trochę więcej. Trochę smutne są też jego zabawy w tworzenie języków. Zastanawiam się, czy on stosuje jakieś zasady gramatyczne, poprawnie odmienia te słowa - czy raczej zrobił sobie słowniczek z rzeczownikami, czasownikami itd. a sformułowanie zasad zaniedbał?

A co do samych książek: ogólnie mogą być, jeśli nie ma nic ambitniejszego w pobliżu. Paolini chyba poczytał sobie Tolkiena i innych Twórców przez duże "t" i bardzo chciał być jednym z równych gości. Dobrze to rozumiem, bo takie tworzenie własnego świata wciąga strasznie i nie da się uniknąć nawiązań, zapożyczeń... ale każdy dobry pisarz ma swój własny styl. Jeśli naśladuje drugiego pisarza, to nie wygląda dobrze.

Oj, ale się rozpisałem! I w dodatku sam jad!
Avatar użytkownika
Utis
Mag II stopnia
 
Posty: 245
Lokalizacja: Biłgoraj
Reputacja: 116

Re: Brisingr

Postprzez Nobby Nobs » 4 gru 2010, o 22:26

Jak dla mnie "Brisingr" jest lepszy od 1 i 2 części. Potwornie irytował mnie Eragon w 1. Taka totalna ciota. Nic sam nie umie zrobić, tylko się w kłopoty wplątuje i inni muszą go ratować. Ale ogólnie saga mi się podoba. Trzeba teraz tylko na 4 czekać... Ach...
– Leżymy w rynsztoku, Nobby – jęknął. – Ooo!
– Wszyscy leżymy w rynsztoku, Fred. Ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy...
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1243
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1025

Re: Brisingr

Postprzez IloveVetinari » 6 gru 2010, o 19:08

Nobby Nobs napisał(a):Jak dla mnie "Brisingr" jest lepszy od 1 i 2 części. Potwornie irytował mnie Eragon w 1. Taka totalna ciota. Nic sam nie umie zrobić, tylko się w kłopoty wplątuje i inni muszą go ratować. Ale ogólnie saga mi się podoba. Trzeba teraz tylko na 4 czekać... Ach...


Mnie się dwa pierwsze tomy podobały :mrgreen: Trzeci jest do bani...
Łotrowska odwaga do grzechu pomaga... AHAHAHAHA !!!!!
Avatar użytkownika
IloveVetinari
Mag II stopnia
 
Posty: 250
Reputacja: 35

Re: Brisingr

Postprzez Rachel » 31 gru 2010, o 00:17

Moim zdaniem Brisingr to najgorsza z części. Jest najnudniejsza i właściwie nic się tam nie dzieje. Ogólne, o Dziedzictwie nie mam zbyt wysokiego mniemania. Po pierwsz i najważniejsze, co zauważyłam już podczas lektury pierwszego tomu: jest wiele, wiele podobieńswt do Gwiezdnych Wojen, które uwielbiam. Mogę je wytłuścić:

- Eragon został wychowany przez wuja, krewnego swojej matki. So did Luke. W tym drugim przypadku mamy jeszcze do czynienia z ciotka.
- Obaj nie znali swoich rodziców (to akurat zmienił Brsingr, choć Eragon i tak wychował się nie wiedząc o nich nic).
- Smoczy Jeźdzcy to średniowieczno-fantasty wersja Zakonu Jedi: bronią pokoju, uczą się od dziecka, są potęgą i wreszcie zostają pokonani przez jednego ze swoich.
- Ten jeden ze swoich zostaje imperatorem i rządzi imperium. Każdemu z "tych ze swoich" pomaga również druga ręka, ojciec głównego bohatera (to również zmienia Brisingr. Ogólnie, to jedyna dobra rzecz w tej cześci - saga przestaje być klonem GW, a pojawiają się drobne róznice).
- Eragon i Luke zostają nauczani przez dośwaidczonych członków Smoczych Jeźdzców/Jedi, którzy znali ich ojca, i którzy na początku giną w obronie swoich uczniów.
- Smoczy Jeźdzcy/Jedi na czas panowania Imperium przechodza do baśni i legend.
- Wujowstwo Eragona/Luka zostaje zamordowane, gdy ci dowiadują się o swoim przeznaczeniu.
- Obaj poprzysięgają zemstę i godzą się na naukę u Bena/Broma
- Gdy ich pierwsi mentorzy giną, obaj dostają się pod skrzydła drugiego, potężniejszego i mądrzejszego mentora: Oromisa/Yodę
- Drudzy Mentorzy również giną, choć po przkeazaniu swoim uczniom dostatecznej wiedzy.
- Trochę wcześniej: Eragon/Luke ratują księżniczkę Aryę/Leilę z pomocą niedawno poznanych Hana Solo/Mortagha (czy jak mu tam).
- Obaj są pożądanie przez Imperatora.
- Obaj toczą bitwy, w których znacząco się wyróżniają.

I założę się, że jakbym przeczytała jeszcze raz Dziedzictwo i odświeżyła sobie Starą Trylogię GW, to by się jeszcze sporo podobieństw wynalazło.
*
Pisarzem może nazywać się każdy. Nie każdego pisarzem nazwą.
Avatar użytkownika
Rachel żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 150
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 79

Re: Brisingr

Postprzez Dicey Reilly » 31 gru 2010, o 15:59

Albi jestem pod wrażeniem:D Rzeczywiście sporo tu SW. Nie zwróciłam na to uwagi...
Nie uważam Dziedzictwo za wielkie dzieło - przeczytałam pierwszą dawno temu, ciekawa byłam co w drugiej będzie a trzecią wzięłam licząc że już się saga skończy (zwykle lubię kończyć zaczęte cykle) a tu jeszcze mi czwartą Paolini dorzucił... ech.
Czytając Paoliniego czułam że nie ma tu nic nowego: elfy/krasnoludy/smoki już byłu? Były. Wybraniec i jego losy były? Były. Zły facet tyranem świata i ktoś mu się sprzeciwia-było? Było. Miło że Paolini znał Mistrzów fantastyki ale częste odniesienia do ich pomysłów mocno mnie denerwowały, zwłaszcza te Tolkiena - siedziba elfów u P-ego to czyste Lorien, podobnie z krasdnoludami. Nazwa Gór Beorskich śmierdzi mi od postaci z Silmarillionu, Beora, a ci szpiedzy Ra'zacowie (wujek google odświeżył mi pamięć) tacy nazgulowaci są. Pamiętam że coś mocno do cyklu "Ziemiomorze" le Guin było podobne ale już nie pamiętam co to było.
Mimo tego lekko i przyjemnie mi się czytało (z wyjątkiem mazgajstwa Eragona) i jakoś nie żałuję, że wzięłam te książki do ręki, tylko nie czuję bym na tym zyskała.
Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1423
Lokalizacja: Somewhere over the rainbow :D
Reputacja: 773

Re: Brisingr

Postprzez Utis » 31 gru 2010, o 18:01

Dicey Reilly napisał(a):Pamiętam że coś mocno do cyklu "Ziemiomorze" le Guin było podobne ale już nie pamiętam co to było.

Prawdopodobnie chodzi Ci o motyw prawdziwego imienia. Poznanie czyjegoś prawdziwego imienia umożliwiało zdobycie władzy (albo znacznej przewagi w sytuacji walki) nad daną istotą, ewentualnie rzeczą. Ged miał z tym problem, Yevaud (smok z Pendoru) miał z tym problem, Murtagh też miał problem.

Skoro tak zgodnie dobijamy nieszczęsnego Paoliniego to można jeszcze wtrącić motyw, który podprowadzony został od Anne McCaffrey, twórczyni świata Pern i całej smoczej sagi. Chodzi mi o szczególną "więź" smoka z jeźdźcem. Połączenie to trwało do końca życia jednego z dwóch/dwojga i pozwalało im słyszeć myśli drugiego. Śmierć "partnera" miała straszny wpływ na psychikę i umysł tego, który przeżył - mogła sprowadzić szaleństwo albo upośledzenie. Zarówno u McCaffrey jak i u Paoliniego mamy do czynienia z całą "instytucją" smoczych jeźdźców, których rolą jest pilnowanie pilnowanie porządku i walka ze złem.

Ale jest pewien motyw w "Brisingrze", który wydaje mi się być przyjemnie nieprzewałkowany, tchnący pewnym nowatorstwem - motyw Eldunari, czyli tzw. "serca serc". Czy może ktoś z Was spotkał się z czymś temu podobnym?
Ostatnio edytowano 31 gru 2010, o 19:07 przez Utis, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Utis
Mag II stopnia
 
Posty: 245
Lokalizacja: Biłgoraj
Reputacja: 116

Re: Brisingr

Postprzez qfas » 31 gru 2010, o 18:51

Utis napisał(a):Ale jest pewien motyw w "Brisingrze", który wydaje mi się być przyjemnie nieprzewałkowany, tchnący pewnym nowatorstwem - motyw Eldunari, czyli tzw. "serca serc". Czy może ktoś z Was spotkał się z czymś temu podobnym?


Motyw ten skojarzył mi się nie z książką, a z grą - a właściwie całą serią - Final Fantasy mianowicie. Eldunari to wszak, po małych modyfikacjach, Lifestream! Wszak młody Paolini mógł mieć kontakt z serią i się zainspirować:).

Ale nie nazwałbym "genialnego gówniarza" plagiatorem. Wszak to młody chłopak był (jest?), kiedy pisał pierwszą część serii, a że nieukształtowany (proszę nie wiązać z tym wyrazem negatywnych konotacji) umysł podatny jest na sugestie, to chłonął wszystko jak leci, twórczo przetwarzając to w swojej prozie. Teoria literatury wszak twierdzi, że każde dzieło zapisane jest syntezą doświadczeń i przeżyć autora, zmodyfikowaną przez pryzmat jego doświadczeń...

Rachel, wstyd mi, uważam się za wielkiego fana SW, a tak oczywistych analogii się nie dopatrzyłem...
II
(..)
(oo)

To królik. Przekopiuj go do do swojej sygnatury, aby pomóc zdobyć mu władzę nad światem.
Avatar użytkownika
qfas męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 782
Lokalizacja: Hmm... Powiedzmy, że nie powinieneś zaglądać na strych, oki?
Reputacja: 219

Re: Brisingr

Postprzez Rachel » 31 gru 2010, o 20:27

No widzisz... Bo ja mam taki denerwujący zwyczaj rozkładania książek, w szczególności tych które mi się nudzą, na czynniki pierwsze i wtedy wszystko wychodzi na jaw :). Przypomniałam sobie jeszcze jedną uwagę: otóż, z Eragona dowiadujemy się, że jeśli ginie smok, to jeździec przeżywa, ale jeśli zginie jeździec, ginie też i smok. A tymczasem Gleadr żył jeszcze na krótko po śmierci Oromisa i rzucił się na Muratgha. No i pozostaje jeszcze kwestia Eldunai...
*
Pisarzem może nazywać się każdy. Nie każdego pisarzem nazwą.
Avatar użytkownika
Rachel żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 150
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 79

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

Leonard szkicował tak odruchowo, jak inni drapią się po głowach; geniusz - pewien szczególny typ geniuszu - sypał się z niego niby łupież.

Bogowie, honor, Ankh-Morpork, dodał(a) Nobby Nobs

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników