4jola napisał(a):To akurat trafiłeś na książkę nie tłumaczoną przez Cholewę(to się od razu czuje)
"tum cię czekał z parasolką"

Akurat ta książka którą z "tego" cyklu przetłumaczył Cholewa jest "totalnie nieczytalna" (i tu się przy HOUGH! podeprę autorytetem zawodowego /z papierami.. żółtymi/ tłumacza). Osobiście chętnie zadałabym Cholewie na jej temat kilka pytań i zadała mu wiele ciężkich obrażeń ( z tego względu, że zepsuł mi przyjemność czytania totalnie) ale o tym, potym (kiedy indziej i gdzie indziej)
A teraz jak mawiał wieszcz - "otwórz szafę i mów do rzeczy":
Magowie są wygodniejsi (dla siebie) żaden z nich nigdy nie wykonał tak kosztownych (dla siebie) akcji jak Babcia W. Pomijając, iż poza Rincewindem (* którego trudno uznać za Maga par excellence) żaden niczego nigdy nie uratował ... Ot.. miernoty na ciepłej posadce...
Czarownice to co innego.. pomijając wspomniany już aspekt braku impotencji dla innej potencji - to osoby wielkiej mądrości i ... jeszcze większej skuteczności.
Reasumując: Czarownice rulez!
P.S. A co do wyższości Malinowskiej-Grupińskiej nad Cholewą (siłą rzeczy w zawężonym kontekście cyklu z praludkami) chętnie się spotkam z 4jolą na ubitej ziemi
