Więc pytanie jakiego maga najbardziej lubicie
Bo ja tam najbardziej lubię Wielkiego MAGGUSA Rincewida
Kasia M. napisał(a):cholera, oni mi się zawsze mylą![]()
najlepiej się czyta ich rozmowy i.. trudno to napisaćtworzą genialną całość i się dopełniają
lubię, kiedy występują razem, o.
„Kwestor stał w kącie ze swą zwykłą, dobrze znaną miną dobrodusznego szoku.
- Dobrze się czujesz, przyjacielu? – zapytał troskliwie Ridcully. – Ile to będzie jedenaście procent z tysiąca dwustu siedemdziesięciu sześciu?
- Sto czterdzieści przecinek trzy sześć – odpowiedział natychmiast kwestor.
- No tak, wszystko w porządku.
- Nie rozumiem dlaczego – wtrącił kierownik studiów nieokreślonych. –To, że radzi sobie z liczbami, nie znaczy jeszcze, że wszystko inne jest jak trzeba.
- Nie musi – odparł Ridcully. – Ma się zajmować liczbami. Biedaczysko może być trochę szurnięty, ale czytałem już o takich. Nazywają się sekundanci.
- Sawanci – poprawił go dziekan cierpliwie. – To słowo brzmi „sawanci”, Ridcully.
- Wszystko jedno. Tacy, co potrafią powiedzieć, jaki był dzień tygodnia pierwszego grune’a sto lat temu...
- Wtorek – wtrącił kwestor
- ... ale nie potrafią sobie zawiązać sznurówek. ”
Alsvithe napisał(a):I jeśli można podciągnąć pod to HEXa, to też...
[z Ostatenigo Kontynentu]Myślak Stibbons należał do tych nieszczęsnych osobników dotkniętych wiarą, że jeśli tylko odkryje dostatecznie wiele faktów na temat wszechświata, wszystko nagle nabierze sensu. Celem była Teoria Wszystkiego, ale jemu wystarczyłaby Teoria Czegoś. A późną nocą, kiedy HEX wydawał się nadąsany, Myślak zaczynał wątpić nawet w Teorię Czegokolwiek.



[mowa o ożywionej pryzmie kompostu]
- Nie jest chyba inteligentna, prawda? - upewnił się kwestor.
- Ona tylko przesuwa się powoli i wyżera, co złapie - uspokoił go dziekan.
- Wystarczy wsadzić jej spiczasty kapelusz, a nadawałaby się do grona profesorskiego - mruknął nadrektor. Pryzma ruszyła za nimi.
Ostatnio zbyt wiele było starć między różnymi obrządkami magii. Dlatego, dla odmiany, najstarsi magowie zgodzili się, że Uniwersytet potrzebuje spokoju, by przez kilka miesięcy mogli knuć swoje spiski i intrygi w ciszy i bez przeszkód. Po przestudiowaniu akt odkryto, że niejaki Ridcully Bury, kiedy w zadziwiająco młodym wieku dwudziestu siedmiu lat osiągnął poziom maga Siódmego Stopnia, porzucił uczelnię i wyjechał, by doglądać rodzinnych posiadłości gdzieś na wsi.
Wydawał się idealny.
- Odpowiedni człowiek - uznali wszyscy. - Nowa miotła. Nowe porządki. Wiejski mag. Powrót do natury, do korzeni magii... Wesoły staruszek z fajką i błyszczącymi oczami. Taki co potrafi jedno zioło odróżnić od drugiego, taki co idzie przez las, a każdy zwierz jest mu bratem. Te rzeczy. Sypia pod gwiazdami jak nic. Nie zdziwimy się, jeśli wie, co mówi wiatr. Można się założyć, że zna imię każdego drzewa. I jeszcze rozmawia z ptakami.
Wysłano gońca. Ridcully Bury westchnął, poklął trochę, w warzywniku znalazł swoją laskę, służącą za podpórkę stracha na wróble, i wyruszył.
(...)
A potem Ridcully Bury przybył i okazało się, że rzeczywiście rozmawia z ptakami. Właściwie to krzyczy na ptaki, a krzyczy zwykle "Trafiłem cię, draniu!".
Działo się tu coś wyjątkowo głupiego - oświadczył. - Zamierzam cierpliwie poczekać, aż dziekan się przyzna.
- (...) Zawsze dążyłem do biura bez papierów...
- Tak, nadrektorze. I dlatego zapewne chowa pan dokumenty w kredensie, a nocą wyrzuca przez okno.
- Czyste biurko, czysty umysł.



Drozdu napisał(a):Nadrektor Ridcully za jego prostotę i śmieszne teksty. W ogóle uwielbiam wszystkich magów oprócz Rincewinda
bo Rincewind jest faworyzowany! ;pCiekawi mnie przyczyna niechęci do Rincewinda
Muzyka duszy, dodał(a) grace
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników