Będzie długi post, bo dopiero znalazłam ten temat...

Ogólnie, czytanie lektur było dla mnie znakomitą rozrywką i czytałam praktycznie każdą, a nawet kilka ponad program. Też się zastanawiałam, czy urozmaicenie kanonu nie byłoby dobrym pomysłem...
Eoren napisał(a): Zainspirowana straszliwym przeżyciem jakim jest lektura 'Granicy' (brr...)
"Granica"?! Tak się swego czasu zaczytałam, siedząc w ogrodzie, w pełnym słońcu, że raz - rodzice mnie szukali, a dwa - tak się spaliłam, jak nigdy. Cudowna powieść! Genialna!
Kinga napisał(a): jak dla mnie powinna wylecieć też Dżuma
Jak dla mnie, powinna zostać.

Corvus26 napisał(a): Popieram wyrzucenie Wertera wraz z całym Romantyzmem ( no tu może trochę przesadziłem )
Zgadzam się, wywalmy romantyzm - szczególnie Mickiewicza. Zostawmy Fredrę - on miał dobre podejście do sprawy.
Corvin napisał(a): Słuchałem sobie ostatnio jak Kora z Maanamem w piosence Kreon, kaleczy język Szekspira
Bluźniercy.
Corvus26 napisał(a):-"Co to lektura? Nie masz streszczenia?"
-"Nie, to nie lektura"
-"To po ch** to czytasz?"
Znalazłam się w podobnej sytuacji, będąc już na studiach. Przyszłam za wcześnie na uczelnię i korzystając z czasu, który mi pozostał do rozpoczęcia zajęć, wyciągnęłam z torby "Makbeta" i zaczęłam czytać. Przyszła koleżanka.
- Co czytasz? - spytała.
- "Makbeta" - odparłam zgodnie z prawdą, zademonstrowałam nawet okładkę.
- Dlaczego?
Druga koleżanka spytała: "Po co?" No tak, po co w ogóle czytać, kiedy nie trzeba...
qfas napisał(a): Najrozsądniejszym wyjściem byłaby nie zmiana, a rozszerzenie kanonu lektur. .tylko kto by to wszystko ogarnął?
Myślę, że dałabym radę. I nie tylko ja.
Kasia M. napisał(a): takie np "Kamienie na Szaniec" czy "Zemsta", czyli innymi słowy książki przyjemne, BARDZO DUŻO straciły na omawianiu w szkole.. kiedy trzeba było pisać z nich sprawdzian i wszystko wyłożyć czarno na białym straciły całą swoją magię.. Nie mówię już o Baczyńskim czy innych poetach, którzy są krzywdzeni przez tak oczywistą interpretację swoich wierszy.
"Stowarzyszenie Umarłych Poetów" przeczytałam tylko ja w mojej klasie. Omawianie skupiło się na nieciekawym fragmencie z podręcznika, który to fragment nie poruszał istoty tej niesamowitej książki. I tak, wiersze Baczyńskiego - raz, dwa! - zgodnie z kluczem i koniec.
Nastasja napisał(a): poza tym namiętne czytanie "Zmierzchów" trudno nazwać postępem czytelniczym.
To raczej cofanie...
Eoren napisał(a): zaczęłam się zastanawiac co (waszym zdaniem) powinno się znaleźc w podstawie programowej a co byście z niej bezlitośnie wykopali?
Zmieniłabym przede wszystkim sposób podchodzenia do omawianych lektur. Wywaliłabym ten cały klucz - wszystko skupia się na kluczu i interpretacji w nim zawartej, ale przecież wiersz czy dany utwór literacki w całości INTERPRETUJĘ ja. Interpretuję, więc nie marnuję czasu na zastanawianie się, co jest w kluczu i co można napisać, żeby się wstrzelić. Dla mnie na długi czas taki sposób myślenia zabił poezję. Myślałam kluczami i to było wstrętne.
Okroiłabym dzieła Mickiewicza do jednego. Nosz, facet nie żyje, a tyle krwi, ile on mi napsuł...(w marudniku już pisałam, więc się nie będę powtarzać). Werter. Jestem przeciwna niszczeniu książek i, jakkolwiek, szanuję Wasze poglądy (tych, którym Werter otworzył umysł na romantyzm i tragedię niespełnionej miłości), ale zebrałabym wszelakie egzemplarze, ułożyła w stos i lubowała się widokiem płonącej góry. Brak mi słów, by opisać, co czułam, słuchając, jak nasza polonistka czyta nam to na lekcji.
Jako maniaczka, dodałabym co najmniej "Władcę Pierścieni" - czytamy trzytomowy "Potop" i "Krzyżaków", które również są mistrzostwem, dlaczego nie Tolkien?

I więcej Shakespeare'a, zdecydowanie więcej! Wiecie, co można wywalić? "O psie, który jeździł koleją" i "Anielkę". O, zgrozo!
Uważam, że cała ta afera ze "zmuszaniem" do czytania jest mało warta. Kto nie chce, będzie zadowalał się pobieżnym przejrzeniem streszczenia, ale na pewno znajdą się tacy, którzy będą czytać i nie będą uważać, że to przymus.
W sumie to nie wiem, dlaczego mój post jest jakiś taki dość optymistyczny. Powinnam raczej marudzić, że coraz mniej się czyta, coraz więcej Słowo Pisane zastępuje film... Ale jakoś nie będę. Może innym razem.
A "Harry Potter" w szóstej klasie? Czytałam gdzieś, że miało to wejść w kanon, ale chyba w końcu się nie udało... Co myślicie na ten temat?