Niekoniecznie o Terrym...

Zmieniając kanon lektur...

... i niekoniecznie o fantasy...

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez Jahoo » 14 mar 2010, o 20:14

Lektury są konieczne, żeby poznać podstawę naszej kultury, ale...
Jest za dużo polskich książek. "Nad Niemnem" na przykład spokojnie mogłoby być zastąpione czymś znanym na całym świecie, w ten sposób izolujemy się od Europy, a przecież w Europie już nie ma granic, w końcu jedynie nasza młodzież nie będzie znała klasyki europejskiej, a tylko krajową...
A przecież większość powieści, które są znane na całym świecie, jest ciekawsza niż polskie. Są momenty, et cetera...
cóż? Może jakiś cytat?
You’ve got to ask yourself a question: Do I feel lucky? Well, do ya, punk?
Avatar użytkownika
Jahoo
Mag II stopnia
 
Posty: 344
Lokalizacja: Lublin. A tak naprawdę, to nie chcesz wiedzieć...
Reputacja: 0

Reklama

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez Kasia M. » 15 mar 2010, o 21:48

Jahoo, głupoty gadasz.
narodziłeś się w Polsce i wypadałoby w tej całej Europie móc powiedzieć koledze z takiej Anglii trochę o ojczystej kulturze...-.-
mam na końcu języka mnóstwo banałów o bohaterach walczących za wolność i arystach ryzykujących życie za ocalenie polskiej świadomości narodowej, ale się powstrzymam, jesteśmy duzi, wiemy takie rzeczy.
ja mu mówię dopraw se na talerzu bo dzieci przecież jedzą on nie jest sam nie może wymagać żebym ja wszystkim ostro gotowała a na dwa garnki no luuudzie przesada
Avatar użytkownika
Kasia M. żeńska
Ysabell
 
Posty: 1217
Lokalizacja: Gorzów Wlkp
Reputacja: 61

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez Hili » 15 mar 2010, o 23:09

w końcu jedynie nasza młodzież nie będzie znała klasyki europejskiej

Bo już jesteśmy tacy ciemni , a każdy młody Niemiec, Anglik czy Francuz jest znawcą i wielbicielem klasyki europejskiej. :? Chyba ważniejsza jest znajomość własnej kultury niż kultury innych krajów. Nie mówiąc już o tym, że ze znajomością polskich lektur jest ogólnie rzecz biorąc nie najlepiej. Ot, chociażby cytat z ostatniej matury, który chyba na zawsze pozostanie mi w pamięci: "Telimen oblał Zosi twarz kwasem". :shock: Tak naprawdę zmiana kanonu nic nie zmieni bo i tak lektury są masowo olewane...
Avatar użytkownika
Hili
Student Magii
 
Posty: 12
Lokalizacja: Lublin
Reputacja: 0

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez Makal » 15 mar 2010, o 23:13

A przecież większość powieści, które są znane na całym świecie, jest ciekawsza niż polskie. Są momenty, et cetera...


Hm? Wymienię blisko sto albo i dwieście naprawdę świetnych powieści Polskich. A zagranicznych może ze dwadzieścia. Jestem generalnie fanatykiem ruchu beat generation, który wywodził się z USA ale nigdy nie będę ich stawiał ponad kulturę i literaturę Polską. Bo amerykanie mieli Hemingwaya - My mieliśmy genialnego Hłaskę, Rosjanie mieli Dostojewskiego - my mamy Andrzejewskiego i tak dalej i tak dalej. Nie mówiąc o tym, że mamy chyba jedną z najlepszych scen fantastycznych w Europie - Dukaj, autorzy Fabrykowi, Lem, Huberath.
Nie jestem zwolennikiem zbytniej izolacji, ale uważam, że te najważniejsze rzeczy mamy - jak myślisz, czy taki Anglik chce, aby wyrzucili z jego kanonu Dickensa, albo Twaina na rzecz Sienkiewicza czy Reymonta? To głupie rozumowanie zupełnie dla mnie absurdalne. Krzewmy polską kulturę, bo mamy ją wyjątkowo bujną i ciekawą, nawet jeżeli teraz wielu z nas tak nie myśli. Po prostu do pewnych powieści, postaci trzeba naprawdę dojrzeć. I choć dzisiaj nie jestem w stanie przeczytać, żadnej powieści Sienkiewicza do końca jestem pewien, że któregoś dnia nastąpi piękny moment, że z pisarza drugoklasowego zrobię go swoim ulubionym i dostrzegę w nim piękno, tak jak dostrzegam w ekranizacjach jego powieści. Na razie ten moment nie nadszedł, ale nie chciałbym, żeby "Nad Niemnem" (które swoją drogą przeczytałem i które mi się, wyjątkowo, podobało) zostałoby zastąpione jakimś marnym, angielskim albo francuskim powieścidłem, o którym nie będę miał zielonego pojęcia - bo nie jest z mojej kultury, z mojego stylu bycia ani z mojej historii.
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Avatar użytkownika
Makal
Mag III stopnia
 
Posty: 501
Lokalizacja: Świnoujście/Poznań
Reputacja: 95

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez qfas » 16 mar 2010, o 00:13

Oj, Makal, żeby to było tak różowo, jak piszesz.

W Polsce nie mamy wielkiej tradycji powieściopisarskiej. Taka prawda. Przed pozytywizmem powieści nie pisano (oki, pisano, acz czy słyszał kto o "Mikołaja Doświadczyńskiego przypadkach" zanim się na poważnie literaturą zajął?). W pozytywizmie było kilku naprawdę dobrych pisarzy, później też paru, ale po Gombrowiczu to już tylko przez Ciebie wymienieni Hłasko i Andrzejewski (BTW, rozumiem Twój zamiar, ale z przyrównaniem Andrzejewskiego do Dostojewskiego to trochę przesadziłeś - inna epoka, inna poetyka powieści). I wybaczcie, ale zanim zarzucicie mnie nazwiskami - czy naprawdę uważacie, że zamiast prozy Hemingwaya licealista powinien się zapoznawać z twórczością np. Ernesta Brylla (nic oczywiście nie ujmując temu panu)? "Jesteśmy narodem poetów", jak ujął to ironicznie mój wykładowca teorii literatury.

Aby była jasność - nie jestem za wyrzucaniem z listy lektur polskiej literatury, ba, uważam, że powinno jej być jak najwięcej. Ale niech nie odbywa się to kosztem usunięcia z kanonu naprawdę dobrych pisarzy zagranicznych. No cóż, wiem,że spowodowałoby to popuchnęcie kanonu do wręcz niewyobrażalnych rozmiarów, ale to już takie marzenie moje małe.

Hili, przypadek, o którym piszesz, świadczy nie o tym, że naszej młodzieży nie chce się czytać lektur ojczystych, ale o tym, że do liceum dziś przyjmuje się byle kogo, a już co poniektórzy, to bankowo dostali się tam z łapanki. Przed wojną tak nie było...

Aha, i jeszcze jedno. Kolega ze Szwecji wspominał mi kiedyś, że ucieszył się niezmiernie, gdy na liście lektur w swoim liceum zobaczył "Chłopów" i "Quo Vadis" (kolega jest pochodzenia polskiego). A więc nie jest tak znów ta nasza literatura olewana za granicą.
II
(..)
(oo)

To królik. Przekopiuj go do do swojej sygnatury, aby pomóc zdobyć mu władzę nad światem.
Avatar użytkownika
qfas męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 782
Lokalizacja: Hmm... Powiedzmy, że nie powinieneś zaglądać na strych, oki?
Reputacja: 219

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez Makal » 16 mar 2010, o 00:26

W Polsce nie mamy wielkiej tradycji powieściopisarskiej. Taka prawda. Przed pozytywizmem powieści nie pisano (oki, pisano, acz czy słyszał kto o "Mikołaja Doświadczyńskiego przypadkach" zanim się na poważnie literaturą zajął?).


A przepraszam, czy w ogóle przed pozytywizmem pisano jakieś powieści? Pomijam powieści epistolarne, kroniki i tego typu rzeczy. Prawda jest taka, że to właśnie pozytywizm przyjął powieść jako coś dobrego. I potem już lecimy na hardkorze z powieściami.

ale po Gombrowiczu to już tylko przez Ciebie wymienieni Hłasko i Andrzejewski


Herling-Grudziński, Świetlicki, Podsiadło, Białoszewski, Nałkowska (choć komunistka), Melchior Wańkowicz, demonizowany ostatnio Kapuściński, no i nowa proza polska - Grzędowicz chociażby, Dukaj wymieniany. To tak na poczekaniu mi przyszło do głowy, sypać dalej?

I wybaczcie, ale zanim zarzucicie mnie nazwiskami - czy naprawdę uważacie, że zamiast prozy Hemingwaya licealista powinien się zapoznawać z twórczością np. Ernesta Brylla (nic oczywiście nie ujmując temu panu)?


Tak na dobrą sprawę nie poznaje ani jednego ani drugiego. Hemingwaya jedyne co się przerabia, to raczej mierne "Stary człowiek i morze" pomijając tak świetne rzeczy jak "Słońce też wschodzi", "Piąta kolumna" czy "Komu bije dzwon" (choć tego ostatniego nie polecam na lekturę ;f).

Aha, i jeszcze jedno. Kolega ze Szwecji wspominał mi kiedyś, że ucieszył się niezmiernie, gdy na liście lektur w swoim liceum zobaczył "Chłopów" i "Quo Vadis" (kolega jest pochodzenia polskiego). A więc nie jest tak znów ta nasza literatura olewana za granicą.


Trudno olać noblistów ;f
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Avatar użytkownika
Makal
Mag III stopnia
 
Posty: 501
Lokalizacja: Świnoujście/Poznań
Reputacja: 95

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez qfas » 16 mar 2010, o 01:02

Makal napisał(a):A przepraszam, czy w ogóle przed pozytywizmem pisano jakieś powieści?


Pisano, pierwsze powieści ukazały się już w antycznej Grecji ("Opowieści efeskie" autora nie wspomnę, wybacz). "Don Kichote" to barok, potem mamy oświecenie i "Podróże Guliwera", "Robinsona Crusoe" czy wymieniane przeze mnie "Przypadki..." - pierwsza powieść pisana oryginalnie po polsku. Ale masz rację, największe upowszechnienie powieści to właśnie pozytywizm.

Makal napisał(a):Herling-Grudziński, Świetlicki, Podsiadło, Białoszewski


...i jeszcze kilku przez ciebie wymienionych. Z każdym z tych nazwisk mógłbym śmiało polemizować, ale po co? Nie wniesie to nic nowego do dyskusji. w tym tkwi ból, ze ja nie uważam ich, mimo kunsztu i talentu, za "godnych" do umieszczenia w spisie lektur (poza Białoszewskim, który mi całkowicie z głowy wyleciał, moja culpa - ale on głównie kojarzy mi się z poezją, a nie prozą, a my tu o powieści). do dziś zachodzę w głowę, jak i po co w kanonie tkwi Grudziński, skoro martyrologii w lekturach mamy aż zaś. jeżeli ktoś chce poczytać o tym, że ruscy to źli byli, to niech lepiej sięgnie po "Akwarium" Suworowa.

Przykład Brylla może nie do końca był trafiony, ale tak to już jest, jak człowiek ma awersję do jakiegoś nazwiska (pozdrawiam z tego miejsca moją polonistkę, która to miała zapewne kontrakt z wydawcą Brylla, gdyż to kazała nam kupować jego książki, by potem je na lekcjach omawiać).

Makal napisał(a):Trudno olać noblistów ;f


Szkoda, że nasze ministerstwo edukacji (pisane z premedytacją z małych liter) noblistów zagranicznych olewa sikiem prostym-modulowanym, ba!, leje nawet na tych, który są w jakiś sposób z Polską związani - Isaac Bashevis Singer czy Günter Grass.
II
(..)
(oo)

To królik. Przekopiuj go do do swojej sygnatury, aby pomóc zdobyć mu władzę nad światem.
Avatar użytkownika
qfas męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 782
Lokalizacja: Hmm... Powiedzmy, że nie powinieneś zaglądać na strych, oki?
Reputacja: 219

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez Makal » 16 mar 2010, o 08:23

Białoszewskim, który mi całkowicie z głowy wyleciał, moja culpa - ale on głównie kojarzy mi się z poezją, a nie prozą, a my tu o powieści).


No a "Pamiętnik z Powstania Warszawskiego" czy chociażby "Konstancin" :) Późny Białoszewski to właściwie tylko proza.

do dziś zachodzę w głowę, jak i po co w kanonie tkwi Grudziński, skoro martyrologii w lekturach mamy aż zaś.


Może i tak, ale to jedyny pisarz w spisie, który jest bezpośrednio związany ze zbrodniami komuchów - w uzupełniających są jeszcze pamiętniki Wyszyńskiego, ale nie są chyba jednak aż tak powiązane ze zbrodniami jak Inny Świat.

leje nawet na tych, który są w jakiś sposób z Polską związani - Isaac Bashevis Singer czy Günter Grass.


Może dlatego, że oba te nazwiska są zapalne. Czy chcemy czy nie, Polacy do dziś są antysemitami i nie chcą się przyznawać do Singera, Ben Guriona czy nawet - o zgrozo! - do Marka Edelmana. Niektóre środowiska bardzo się cieszyły jak ten ostatni zmarł. A wyobrażasz sobie co by się stało, jakby nagle taki Singer wpadł do kanonu lektur? Przecież te oszołomy z Falangi czy NOP spaliliby chyba Sejm.
No Grass to akurat wiadomix, żołnierz SS, więc to już go stawia, wg. Polaków, w złym świetle. Tacy już jesteśmy - nie patrzymy na twórczość, a na człowieka. Szkoda, że nie pamiętamy, że Mickiewicz był sekciarzem, dziwkarzem i prawie samobójcą ;)
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Avatar użytkownika
Makal
Mag III stopnia
 
Posty: 501
Lokalizacja: Świnoujście/Poznań
Reputacja: 95

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez qfas » 16 mar 2010, o 11:45

Makal napisał(a):Szkoda, że nie pamiętamy, że Mickiewicz był sekciarzem, dziwkarzem i prawie samobójcą ;)


Do tego zmarł na syfilis, a przecież z powietrza to tego nie złapiesz:P.

W ogóle, rozbija mnie ta cześć, którą w polskich liceach oddaje się twórcom romantycznym. Każda polonistka gotowa zrobić laskę Mickiewiczowi, kierując się wpajanym od dawnych pokoleń hasłem "czcij wieszcza!" i przekazując to motto kolejnym młodym uczniom. Jedynym jego utworem, jakie bym zostawił w kanonie, to "Pan Tadeusz", IMO napisany świetnym językiem, ale "fabularnie ssący". ile to można opisywać postać Jacka Soplicy? Takie zadania to może w gimnazjum. W liceum, o ile dobrze pamiętam, poświęca się cały semestr na to, żeby "przerobić" romantyzm, przy czym w pojęciu ministerstwa edukacji romantyzm = Mickiewicz i troszeczkę Słowackiego, który został wrzucony tam tylko po to, żeby było do czego "Dziady" przyrównać. A gdzie miejsce na Juliuszowe "Anhelli" czy "Grób Aganemnona"? Norwida tyle, co nic (jedna jedyna "Moja Piosnka"). Jak starczy czasu, to jeszcze "Zemsta" Fredry i można zamykać. O Kraśińskim dowiesz się w własnym zakresie, a już o teoretykach literatury okresu romantyzmu - jak Wikipedię przeczytasz (mimo to, Wiki to zło).
II
(..)
(oo)

To królik. Przekopiuj go do do swojej sygnatury, aby pomóc zdobyć mu władzę nad światem.
Avatar użytkownika
qfas męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 782
Lokalizacja: Hmm... Powiedzmy, że nie powinieneś zaglądać na strych, oki?
Reputacja: 219

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez Motopompa » 16 mar 2010, o 12:00

qfas napisał(a):W liceum, o ile dobrze pamiętam, poświęca się cały semestr na to, żeby "przerobić" romantyzm, przy czym w pojęciu ministerstwa edukacji romantyzm = Mickiewicz i troszeczkę Słowackiego, który został wrzucony tam tylko po to, żeby było do czego "Dziady" przyrównać. A gdzie miejsce na Juliuszowe "Anhelli" czy "Grób Aganemnona"? Norwida tyle, co nic (jedna jedyna "Moja Piosnka").


Oj, nie jest aż tak źle. "Grób Aganemnona" np. niedawno przerabialiśmy. Wierszy Norwida było kilka, Słowackiego jest chyba więcej niż troszeczkę. A przecież polski mam podstawowy.
Chyba że to zasługa mojej polonistki, a nie programu.
Nie wiem co by tu napisać mądrego, więc wstawiam żółwia Janusza. ______________
ಠ_ಠ+++Błąd: brak sera+++
Obrazek
‘‘And don’t try to act like a Human, because Fairies are much, much cooler!’’
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Kwestor
 
Posty: 2161
Lokalizacja: Okolice Łodzi/Łódź
Reputacja: 1277

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez Makal » 16 mar 2010, o 14:39

Qfas, kiedy Ty to liceum kończyłeś? :F

Jedynym jego utworem, jakie bym zostawił w kanonie, to "Pan Tadeusz", IMO napisany świetnym językiem, ale "fabularnie ssący". ile to można opisywać postać Jacka Soplicy? Takie zadania to może w gimnazjum.


Nie no, Sonety Krymskie, Konrad Wallenrod czy niektóre Ballady też są imo dobre. Ja tam Mickiewicza lubię, nie lubię tylko chamskiej jego kanonizacji.

W liceum, o ile dobrze pamiętam, poświęca się cały semestr na to, żeby "przerobić" romantyzm, przy czym w pojęciu ministerstwa edukacji romantyzm = Mickiewicz i troszeczkę Słowackiego, który został wrzucony tam tylko po to, żeby było do czego "Dziady" przyrównać. A gdzie miejsce na Juliuszowe "Anhelli" czy "Grób Aganemnona"?


Przerabia się Grób Agamemnona, Beniowskiego, ballady, sonety Słowackiego. No i Kordian, ofc.

Norwida tyle, co nic (jedna jedyna "Moja Piosnka").


Norwida przerabiałem - erotyki, ballady, Bema pamięci żałobny-rapsod (razem z wersją audio nagraną przez Niemena :>). Też trochę tego było.

Jak starczy czasu, to jeszcze "Zemsta" Fredry i można zamykać. O Kraśińskim dowiesz się w własnym zakresie, a już o teoretykach literatury okresu romantyzmu - jak Wikipedię przeczytasz (mimo to, Wiki to zło


Zemstę przerabialiśmy w gimnazjum. Natomiast Krasińskiego Nie-boską komedię całość się przerabia u mnie w LO.
Oczywiście, Mickiewicz dominuje, ale to zrozumiałe, skoro to ojciec polskiego romantyzmu (nawet jak Słowacki lepszy) i jego duchowy przewodnik. Choć muszę przyznać, że byłem już na końcu potwornie zmęczony Mickiewiczem, bo przerobiliśmy prawie wszystkie jego dzieła, łącznie z publicystyką!
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Avatar użytkownika
Makal
Mag III stopnia
 
Posty: 501
Lokalizacja: Świnoujście/Poznań
Reputacja: 95

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez qfas » 16 mar 2010, o 14:52

I teraz widzę, gdzie się rozminęliśmy. Będzie już z dwa lata, jak jestem po maturze, do tego nie kończyłem LO humanistycznego, ale o profilu matematyczno-informatycznym. siłą rzeczy więc nie polski był moim przewodnim przedmiotem w liceum. Do rozszerzonego polskiego przygotowywałem się w własnym zakresie, jako jedyna osoba w mojej klasie, raczej własnym trybem ogarniając materiał - więc nie dziw się, że moja pamięć nieco szwankuje, jeżeli chodzi o dokładny kanon lektur. Inna sprawa, że jestem pewien, że reszta mojej klasy maturalnej nie omawiała "Beniowskiego" czy "Nie-boską komedię". Poza tym jest często tak, jak pisze Motopompa - wiele zależy też od osoby prowadzącej zajęcia.

http://bip.men.gov.pl/men_bip/akty_praw ... 072007.pdf

W linku kanon, który obowiązywał za mojej matury. Czy wciąz aktualny - nie wiem, będę miał troszkę więcej czasu, to przejrzę stronę MEN-u i zobaczę, co i jak.
II
(..)
(oo)

To królik. Przekopiuj go do do swojej sygnatury, aby pomóc zdobyć mu władzę nad światem.
Avatar użytkownika
qfas męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 782
Lokalizacja: Hmm... Powiedzmy, że nie powinieneś zaglądać na strych, oki?
Reputacja: 219

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez Makal » 16 mar 2010, o 17:40

Oczywiście, ja jestem na rozszerzeniu i niewątpliwie dzięki temu miałem chociażby Beniowskiego czy Grób Agamemnona. Ale wiem, że klasy o profilu bio-chem czy mat-fiz też przerabiały chociażby Nie-boską czy twórczość Norwida głębiej.
Pobieżnie rzuciłem okiem na tą listę i widzę, że niewiele się zmieniła. Ba, teraz może trochę więcej współczesnej mamy.
Myślę, że to była wina polonisty, który po prostu uważał, że po co robić więcej, skoro ten polski był wam niepotrzebny. No, ale u mnie w LO raczej wszyscy poloniści dość długo przerabiają romantyzm i zwykle cały (czyli Norwid dość szczegółowo, Krasiński etcetera). Mało tego - na próbnej maturze podstawowej mieliśmy porównanie Bema pamięci z utworem Baczyńskiego bodajże Pokolenie. Więc ;)
Sometimes the only sane answer to an insane world is insanity.
Avatar użytkownika
Makal
Mag III stopnia
 
Posty: 501
Lokalizacja: Świnoujście/Poznań
Reputacja: 95

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez ratharienn » 17 mar 2010, o 19:24

Będzie długi post, bo dopiero znalazłam ten temat... :roll: Ogólnie, czytanie lektur było dla mnie znakomitą rozrywką i czytałam praktycznie każdą, a nawet kilka ponad program. Też się zastanawiałam, czy urozmaicenie kanonu nie byłoby dobrym pomysłem...

Eoren napisał(a): Zainspirowana straszliwym przeżyciem jakim jest lektura 'Granicy' (brr...)

"Granica"?! Tak się swego czasu zaczytałam, siedząc w ogrodzie, w pełnym słońcu, że raz - rodzice mnie szukali, a dwa - tak się spaliłam, jak nigdy. Cudowna powieść! Genialna!
Kinga napisał(a): jak dla mnie powinna wylecieć też Dżuma

Jak dla mnie, powinna zostać.;)
Corvus26 napisał(a): Popieram wyrzucenie Wertera wraz z całym Romantyzmem ( no tu może trochę przesadziłem )

Zgadzam się, wywalmy romantyzm - szczególnie Mickiewicza. Zostawmy Fredrę - on miał dobre podejście do sprawy.
Corvin napisał(a): Słuchałem sobie ostatnio jak Kora z Maanamem w piosence Kreon, kaleczy język Szekspira

Bluźniercy.
Corvus26 napisał(a):-"Co to lektura? Nie masz streszczenia?"
-"Nie, to nie lektura"
-"To po ch** to czytasz?"

Znalazłam się w podobnej sytuacji, będąc już na studiach. Przyszłam za wcześnie na uczelnię i korzystając z czasu, który mi pozostał do rozpoczęcia zajęć, wyciągnęłam z torby "Makbeta" i zaczęłam czytać. Przyszła koleżanka.
- Co czytasz? - spytała.
- "Makbeta" - odparłam zgodnie z prawdą, zademonstrowałam nawet okładkę.
- Dlaczego?
Druga koleżanka spytała: "Po co?" No tak, po co w ogóle czytać, kiedy nie trzeba...
qfas napisał(a): Najrozsądniejszym wyjściem byłaby nie zmiana, a rozszerzenie kanonu lektur. .tylko kto by to wszystko ogarnął?

Myślę, że dałabym radę. I nie tylko ja.
Kasia M. napisał(a): takie np "Kamienie na Szaniec" czy "Zemsta", czyli innymi słowy książki przyjemne, BARDZO DUŻO straciły na omawianiu w szkole.. kiedy trzeba było pisać z nich sprawdzian i wszystko wyłożyć czarno na białym straciły całą swoją magię.. Nie mówię już o Baczyńskim czy innych poetach, którzy są krzywdzeni przez tak oczywistą interpretację swoich wierszy.

"Stowarzyszenie Umarłych Poetów" przeczytałam tylko ja w mojej klasie. Omawianie skupiło się na nieciekawym fragmencie z podręcznika, który to fragment nie poruszał istoty tej niesamowitej książki. I tak, wiersze Baczyńskiego - raz, dwa! - zgodnie z kluczem i koniec.
Nastasja napisał(a): poza tym namiętne czytanie "Zmierzchów" trudno nazwać postępem czytelniczym.

To raczej cofanie...
Eoren napisał(a): zaczęłam się zastanawiac co (waszym zdaniem) powinno się znaleźc w podstawie programowej a co byście z niej bezlitośnie wykopali?

Zmieniłabym przede wszystkim sposób podchodzenia do omawianych lektur. Wywaliłabym ten cały klucz - wszystko skupia się na kluczu i interpretacji w nim zawartej, ale przecież wiersz czy dany utwór literacki w całości INTERPRETUJĘ ja. Interpretuję, więc nie marnuję czasu na zastanawianie się, co jest w kluczu i co można napisać, żeby się wstrzelić. Dla mnie na długi czas taki sposób myślenia zabił poezję. Myślałam kluczami i to było wstrętne.
Okroiłabym dzieła Mickiewicza do jednego. Nosz, facet nie żyje, a tyle krwi, ile on mi napsuł...(w marudniku już pisałam, więc się nie będę powtarzać). Werter. Jestem przeciwna niszczeniu książek i, jakkolwiek, szanuję Wasze poglądy (tych, którym Werter otworzył umysł na romantyzm i tragedię niespełnionej miłości), ale zebrałabym wszelakie egzemplarze, ułożyła w stos i lubowała się widokiem płonącej góry. Brak mi słów, by opisać, co czułam, słuchając, jak nasza polonistka czyta nam to na lekcji.
Jako maniaczka, dodałabym co najmniej "Władcę Pierścieni" - czytamy trzytomowy "Potop" i "Krzyżaków", które również są mistrzostwem, dlaczego nie Tolkien? :roll: I więcej Shakespeare'a, zdecydowanie więcej! Wiecie, co można wywalić? "O psie, który jeździł koleją" i "Anielkę". O, zgrozo!
Uważam, że cała ta afera ze "zmuszaniem" do czytania jest mało warta. Kto nie chce, będzie zadowalał się pobieżnym przejrzeniem streszczenia, ale na pewno znajdą się tacy, którzy będą czytać i nie będą uważać, że to przymus.
W sumie to nie wiem, dlaczego mój post jest jakiś taki dość optymistyczny. Powinnam raczej marudzić, że coraz mniej się czyta, coraz więcej Słowo Pisane zastępuje film... Ale jakoś nie będę. Może innym razem.
A "Harry Potter" w szóstej klasie? Czytałam gdzieś, że miało to wejść w kanon, ale chyba w końcu się nie udało... Co myślicie na ten temat?
"And you? What's your story, bastard?"
"Ask me nicely and maybe I'll tell you."
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1310
Lokalizacja: Jelenia Góra/Wrocław (Mroki)
Reputacja: 923

Re: Zmieniając kanon lektur...

Postprzez szkot » 17 mar 2010, o 20:41

Tak czytam co sobie tutaj piszecie. Zobaczyłem kanon lektur i podstawówka i gimnazjum mają genialne lektury. Chciałbym je czytać jako lektury, bo czytałem je dla przyjemności. Jak myśmy używaliśmy "Władcę..." w pracach to mieliśmy obniżane oceny. A teraz jest do czytania. "Kubusia Puchatka" czytałem w wolnych chwilach, a lektury były do kity. Ale też czytałem, bo lubiłem czytać.
Jedynie w szkole średniej mało się zmieniło. Większość jest tego samego tylko dużo, dużo mniej. To co teraz jest jako dodatkowe u nas było obowiązkowe. I do tego były dodatkowe. I jedyne czego nie umiałem przejść to "Lalka".
Ogólnie lektury są dobre. Nikomu nie dogodzisz.
Magia jednak ma w zwyczaju czekać w ukryciu niby grabie leżące w trawie.
Avatar użytkownika
szkot męska
Lu-Tze
 
Posty: 883
Lokalizacja: Bytom
Reputacja: 64

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

Ale to zabawne. Rozumiesz, gdyby komuś powiedzieć, że oryginalnie było Pięciu Jeźdźców Apokalipsy, a potem jeden odszedł i został mleczarzem, no wiesz, byliby zaskoczeni.

Złodziej Czasu, dodał(a) Sushi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników