przez qfas » 8 lut 2010, o 14:12
"Zagubionych" oglądam i ja. widziałem dwa pierwsze odcinki i szczerze przyznam, że ucieszył mnie taki obrót spraw w serialu: (UWAGA - spoiler alert dla wszystkich, którzy jeszcze nie widzieli początku szóstego sezonu, a mają zamiar - nie czytać tego akapitu) rozdzielenie linii czasowej to świetne zagranie, "co by było gdyby" daje szerokie pole do popisu scenarzystom, i pozostaje tylko żałować, że nie zdecydowano się na taki myk wcześniej, na przykład już przy sezonie piątym. Podciągnęło by to poziom - IMO - najgorszej serii. Cieszą come backi, jestem szczególnie zadowolony, że znowu pojawił się Charlie. Scena w samolocie z jego udziałem zawiera smaczek - odniesienie do pierwszego odcinka pierwszego sezonu, gdy Jack chciał wykonać tracheotomię za pomocą długopisa:). Jestem ciekaw, jak potoczą się losy "zagubionych-nie-zagubionych", i czy ich przyszłość będzie w jakiś sposób powiązana z Wyspą (czyżby zaginięcie trumny z ciałem ojca Jacka było jakąś wskazówką?). Zaś co się tyczy ekipy "wyspiarzy", to wydarzenia przybrały tam oczekiwany obrót - nie zaskoczyła mnie prawdziwa natura "Locke'a", od końcówki ostatniego odcinka piątego sezonu wiadomo było, kim jest. Kolejna grupa "innych" to kolejne mącenie, mam nadzieję, że jakoś sensownie uda się zamknąć i wytłumaczyć ten wątek, jak i ten z pierwszymi mieszkańcami Wyspy - ale czasu jest mało, trzymam kciuki za scenarzystów.
Z amerykańskiego dorobku serialowego - oglądam, ale raczej okazjonalnie "Kości", "CSI: Las Vegas" (inne serie jakoś mi nie podeszły), "Supernaturals" - serial o dwóch braciach Winchester, dzielnych pogromcach demonów. Jeżeli ktoś ma z tydzień wolnego, może sprawdzić ten ostatni, warto.
Z komediowych - "Big Bang Theory" oglądałem i zgodzę się ze szkotem, że serial jest bardzo dobry - i podoba mi się porównanie do "The 70's Show" - lata siedemdziesiąte - dzieci-kwiaty, początek dwudziestego pierwszego wieku - nerdy:). Serial jest na drugiej pozycji na mojej top liście, przegrywa tylko z "Scrubs" - debeściakiem, jakich mało. Serial komediowy o lekarzach, ale nie taki płytki jak "Zielone Skrzydło" czy "Zdrówko!", do tego z postaciami, które, krótko mówiąc, urywają łeb - J.D., Turk czy Cox to zdecydowanie debeściaki większe.
A co Cię takiego w House'ie dorzuciło, szkot? Dobry to serial, żeby obejrzeć jeden odcinek na tydzień, cynicznego i olewackiego Gregory'ego, jeżeli dozuje się w małych dawkach, nawet przyjemnie się słucha (bo uważam, że nie da się na raz obejrzeć więcej niż trzech odcinków).
II
(..)
(oo)
To królik. Przekopiuj go do do swojej sygnatury, aby pomóc zdobyć mu władzę nad światem.