Niekoniecznie o Terrym...

Fantastyczne wpadki

... i niekoniecznie o fantasy...

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 30 maja 2015, o 21:59

niebezpiecznyGroszek napisał(a):Na Odyna, nie wyrobię za chwilkę...

Groszku.. ;) To nie są rzeczy powszechnie znane, więc pytam (jak Cię to już męczy, to nie musisz odpowiadać; może Cudo wyskoczy z jakimś linkiem :D ). Czy rozsądne było ze strony osadników europejskich zarażanie sąsiedzkich plemion indiańskich? Żeby zwiększyć obszar występowania ospy czy dżumy, której panicznie się bali? Choć nie znali pojęcia bakterii ani wirusa, to dobrze wiedzieli, że te choroby łatwo przenoszą się z człowieka na człowieka.

niebezpiecznyGroszek napisał(a):Skąd Indianie mieli mieć choroby zakaźne?

A to śmiertelne choroby zakaźne występują tylko wśród ludów europejskich?
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Reklama

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez niebezpiecznyGroszek » 30 maja 2015, o 22:20

Stanisław Ssakmorski napisał(a):
niebezpiecznyGroszek napisał(a):Na Odyna, nie wyrobię za chwilkę...

Groszku.. ;) To nie są rzeczy powszechnie znane,


Śmiem wątpić, każdy musiał o tym słyszeć. Skoro nawet ja wiem...

Znasz jakąś pracę na temat zakaźnych wśród plemion Ameryki Północnej? Dawno temu coś czytałam, chorowali ale umieli się leczyć. Nie trafiało się tak duże wymieranie jak po najeździe, więc można założyć, że nie mieli bo nie miało się jak rozwinąć. To INNY kontynent. Wirusy mutują i ewoluują (nie wierzę, że poruszam ten drażliwy temat :P )
Europejczykom opłacało się zachorzyc Indian: przejmowali teren bez walki. A jeśli kumpel też padł? sory, taki mamy klimat, dowiozą nam nowych statkami. Opłaciło się kiedy znaleźli złoto, złoto, złoto, złoto, złoto... ;)


Indianie w Andach są odporni na raka i chyba cukrzycę. Takie mają geny. Nie wiem, jak to się przekłada na tych z równin, bardziej obcykana jestem w Łacińskiej...
Stanisław Ssakmorski napisał(a):A to śmiertelne choroby zakaźne występują tylko wśród ludów europejskich?

Nie zapominaj o półwyspach i Azji. Tu wszędzie blisko i mieszamy się od dawna.
Gdyby biali łapali ciężkie choroby od Indian i wymierali hurtowo, to byłoby o tym głośno, prawda?

edyta:
Rozumiesz? :P
Video lupum.
Avatar użytkownika
niebezpiecznyGroszek
Rebeliant
 
Posty: 1842
Reputacja: 3928

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 30 maja 2015, o 22:45

Każdy głupi rozumie.
Natomiast ja zadaję pytania, bo nie jestem głupi. Rozumiesz? ;)
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Rob Rozbój » 31 maja 2015, o 09:37

Stanisław Ssakmorski napisał(a):Czy rozsądne było ze strony osadników europejskich zarażanie sąsiedzkich plemion indiańskich? Żeby zwiększyć obszar występowania ospy czy dżumy, której panicznie się bali?

Ssaku, nie myślisz czterowymiarowo. Albo na siłę starasz się zakładać podejście logiczne. "Rozsądne" nie było wtedy popularnym słowem. W przeciwieństwie do "niewolnik", "król Hiszpanii", "dzikusy" itp. Hiszpańska 'rosa' była, o ile się nie mylę, chorobą jednorazową, jednak gdy biali mieli szanse na przeżycie, stosowali kuracje z octu, palonego rogu i co tam, i tyle Indianie padali jak muchy na jesień.
Statek dobry, choć sławę ma złą!
Avatar użytkownika
Rob Rozbój męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 597
Lokalizacja: Wzgórze Przemysła
Reputacja: 922

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 31 maja 2015, o 10:21

Jak Indianie zarażali się:

"Ospa prawdziwa jako broń biologiczna

Po raz pierwszy wirus ospy prawdziwej zastosowali jako broń biologiczną biali kolonizatorzy Ameryki Północnej w roku 1763 przeciw Indianom atakującym ich w okolicach Fort Pitt; wykorzystali podstęp podrzucając "zagubione" albo "zapomniane" koce i chustki, wcześniej używane przez chorych na tę chorobę. Indianie nie spodziewając się w tym podstępu znalezione koce zanieśli do swoich obozowisk i tam stały się one źródłem dalszych zakażeń[K.W. Zieliński, Patologia obrażeń i schorzeń wywołanych współczesną bronią w działaniach wojennych i terrorystycznych, wydawnictwo MON, Warszawa, 2010, ISBN 978-83-927103-4-9, rozdz. 12, Patologia ospy prawdziwej, str.295-314]."

Jak "szczepiono":
"Szczepienie

Do tego czasu pojawiła się metoda leczenia ospy. Proces zwany szczepieniem, czy - mówiąc dokładniej - wariolizacją, właściwie nie był już wtedy (w skali światowej) odkryciem nowym. Chińczycy wdmuchiwali do nosa osoby zdrowej starte w pył strupy z ciała chorego na ospę prawdziwą. U pacjenta rozwijała się wtedy łagodna postać choroby, dzięki której nabywał odporność czynną (choć zdarzyły się również przypadki śmiertelne). Sposób ten przeniknął do Turcji. Lady Mary Wortley Montagu (żona angielskiego ambasadora w Turcji) nauczyła się wykorzystywać tę metodę. Rozpoczęła próby zainteresowania szczepieniami szerszej grupy osób. Ponieważ nikt jej nie słuchał, spróbowała wariolizacji na synu i córce, w wieku 5 i 4 lat (zabiegi miała wykonać Cyganka). Oboje szybko wyzdrowieli, a sama procedura została uznana za skuteczną. Pewien amerykański lekarz poinformował o takiej praktyce angielskie Royal Society."

Itd. wszystko w linku na wiki.
EOS.
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8572
Reputacja: 5033

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 31 maja 2015, o 16:26

O, dziękuję ;)
I nawet sobie doczytałem w temacie - w czasie negocjacji w trakcie oblężenia fortu w 1763 ('Powstanie Pontiaca'), komendant fortu po prostu dał indiańskim emisariuszom dwa takie koce. Nie wiadomo, czy akurat od nich się ktoś z Indian zaraził, ale w wyniku epidemii, która ogarnęła tamtejszych Indian w tym samym roku i następnych, zmarło 400 - 500 tys. Indian.

A więc Indianie nie znali powiedzenia Timeo Danaos et dona ferentes. Tego się obawiałem.. No cóż, jak się chce jakąś cywilizację stworzyć, to jednak trzeba mieć podstawy - a tak to se można co najwyżej koczować ;)
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 31 maja 2015, o 17:12

Stanisław Ssakmorski napisał(a):a tak to se można co najwyżej koczować ;)

W sumie... to nie jest śmieszne.
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8572
Reputacja: 5033

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 31 maja 2015, o 17:13

:D
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 31 maja 2015, o 17:14

Ssaku, przejrzyj sobie regulamin.
Nie używamy "tylko" buziek.
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8572
Reputacja: 5033

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 31 maja 2015, o 17:26

To może by trzeba było go zmodyfikować? Przecież jeżeli ktoś napisze coś wesołego, to w odpowiedzi uhahana buźka jest najlepszym komentarzem. Jeżeli powodem zakazu samych buziek jest kwestia 'nabijania' sobie postów - to przecież jest tyle innych, 'regulaminowych' sposobów na 'nabijanie' - np. króciutki komentarz typu 'Fajne', 'Dobre!', 'Hehe', itp.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 31 maja 2015, o 17:36

Masz jeszcze jakieś życzenia?
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8572
Reputacja: 5033

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 31 maja 2015, o 17:52

To jak jeszcze jesteśmy przy marzeniach, to chciałbym kucyka.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Uuu! » 8 maja 2017, o 06:35

Wpadła mi ostatnio w ręce książka Angusa Watsona "Czas żelaza". We wstępie napisano, że akcja toczy się w Brytanii, przed inwazją Rzymian, a na tylnej stronie okładki wspomniano coś o magii. Czyli, że to fantasy osadzone w historii - coś co lubię najbardziej. Wziąłem się więc z zapałem do czytania.
I czytało mi się całkiem miło do 175-tej strony, gdzie przeczytałem:

Nieregularną szachownicę pól, przywodzącą na myśl uszytą z łat pierzynę, kreśliły niskie kamienne murki i drewniane płoty. Tu rosła kukurydza, gdzie indziej len lub owies,
Ta kukurydza to dla mnie mega wpadka. Choć nie wiem czy winić tu autora, czy może raczej tłumacza. Bo tłumacz podpadł mi kilka razy, między innymi za używanie zwrotu "pod rząd" i "dokładnie" w miejscach gdzie powinno być "właśnie". No ale tłumaczenie to nie temat tego wątku, więc wróćmy do wpadek.
W połowie książki jest taka scena, kiedy ktoś spotyka człowieka przyszpilonego do drzewa strzałami z łuku. Pyta "- Dopadł cię jakiś miłośnik owadów?". Nie wiem jak stare jest kolekcjonowanie motyli, ale wątpię, żeby sięgało do czasów przed Chrystusem.
Kolejna wpadka to czyjaś wypowiedź: "-Owinęło się gówno w papierek i woła, że cukierek". Również nie wydaje mi się, żeby taka forma słodyczy była znana w tamtych czasach.
No i jeszcze na koniec makrele i pstrągi żyjące na moczarach.

Gdyby nie tych kilka wpadek książka byłaby całkiem niezła. Czy sięgnę po drugi tom? Chyba tylko po to, żeby wyszukać kolejne wpadki. ;) Bo trudno mi już będzie patrzeć na tę książkę bezkrytycznie.
Musiałby pracować kilka tysięcy lat, by osiągnąć jakiś efekt, ale to przecież nie powód, by rezygnować.
Avatar użytkownika
Uuu! męska
Ups!
Ups!
 
Posty: 1934
Lokalizacja: Trapezfik
Reputacja: 4715

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Uuu! » 1 gru 2017, o 07:53

Przeczytałem niedawno pięć książek Michała Cholewy o jakichś space marines toczących bitwy o różne układy planetarne. To, że akcja toczy się na planetach, gdzie ciążenie jest bardzo podobne do ziemskiego mogę autorowi wybaczyć. Po prostu poszedł na łatwiznę i nie musiał wymyślać jak takie za małe czy za duże ciążenie ma wpływ na wiele spraw, które musiałby wtedy uwzględnić.
Nie mogę mu niestety wybaczyć tego, że planety, na których nie ma niczego poza skałami, mają jednak tlen!!!
Może nie jakoś dużo, ale jednak da się nim oddychać. Skąd ten tlen? Autor najwidoczniej nie uważał na lekcjach chemii i nie wie, że tlen wchodzi w reakcję ze wszystkim co spotka na swojej drodze (chyba, że coś jest na utlenianie bardzo odporne). Żeby w atmosferze był tlen coś musi go bezustannie produkować, np rośliny, albo chociaż jakieś bakterie.
Na tylnej stronie okładki jest notka o autorze, gdzie możemy się dowiedzieć, że jednym z ulubionych jego pisarzy jest Stanisław Lem. Otóż Stanisław Lem każdej planecie poświęciłby przynajmniej stronę, opisując jej specyficzne warunki naturalne i jaki to miałoby wpływ na życie tam ludzi. Lem bawiłby się wręcz wymyślaniem tych różnych, specyficznych środowisk. Szkoda, że Michał Cholewa nie złapał od Lema tego bakcyla.
Musiałby pracować kilka tysięcy lat, by osiągnąć jakiś efekt, ale to przecież nie powód, by rezygnować.
Avatar użytkownika
Uuu! męska
Ups!
Ups!
 
Posty: 1934
Lokalizacja: Trapezfik
Reputacja: 4715

Re: Fantastyczne wpadki

Postprzez Uuu! » 8 gru 2017, o 07:53

Nie myślałem, że w tym wątku pojawi się wzmianka, o Naszym Ukochanym Autorze, ale jednak...
W sumie to drobiazg. Większość ludzi nawet go nie zauważy. Też bym pewnie nie zauważył, gdyby nie to, że czytam Wiedźmikołaja trzeci raz i robię to wnikliwiej niż zazwyczaj.
No ale przejdźmy do konkretów:

PIIP!
— Tak? Co?
Śmierć Szczurów wskazał dach, a potem niebo. Podskakiwał z podnieceniem. Kruk przekręcił jedno oko ku górze.
— A tak. On. Pojawia się o tej porze roku. Jest jakoś kojarzony z rudzikami, które…
PIP! PII IK IK IK! Śmierć Szczurów naśladował ruchy postaci lądującej w palenisku i chodzącej po pokoju. PIIP IIK PI PI, PIP „HIIK HIIK HIIK”! IK IK PIIP!!!
— Przesadziłeś ze strzeżeniowiedźmowym nastrojem, co? Grzebałeś w puddingu z brandy, co?
PIP?
Oczy kruka zatoczyły kręgi.
— Słuchaj, przecież Śmierć to Śmierć! Pracuje w pełnym wymiarze godzin, prawda? To nie jest tak, że można na boku dorobić myciem okien albo po pracy strzyc sąsiadom trawniki.

— To są orzechy! — krzyknęła, gdy rozsypały się dookoła. — Nie gałki oczne! To pracownia szkolna dzieci. Różnica między pracownią a… a kruczymi delikatesami polega na tym, że bardzo rzadko stoją tu miski gałek ocznych, na wypadek gdyby jakiś kruk wpadł na przekąskę! Zrozumiano? Żadnych gałek ocznych! Świat pełen jest małych kulistych przedmiotów, które nie są gałkami ocznymi! Jasne?
Kruk przewrócił oczami.

Być może nikt nie znalazł w tych cytatach niczego niewłaściwego, więc śpieszę z wyjaśnieniem, że ptaki mają gałki oczne o innym kształcie niż np ludzie i są one nieruchomo osadzone w głowie. Dlatego nie mogą tymi oczami "przewracać" czy "zataczać kręgi".
Musiałby pracować kilka tysięcy lat, by osiągnąć jakiś efekt, ale to przecież nie powód, by rezygnować.
Avatar użytkownika
Uuu! męska
Ups!
Ups!
 
Posty: 1934
Lokalizacja: Trapezfik
Reputacja: 4715

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

Żółw porusza się z taką prędkością, jaka wystarcza do polowania na sałatę.

Pomniejsze Bóstwa, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników