Niekoniecznie o Terrym...

Jaka książka dla ... ?

... i niekoniecznie o fantasy...

Jaka książka dla ... ?

Postprzez Motopompa » 7 gru 2015, o 21:10

Idą święta i, jak co roku, pojawią się pytania typu "jaką książkę dla 6-o latka?" albo "jakiego Pratchetta mam polecić osobie A a jakiego osobie B?". Poza tym, i tak regularnie ktoś pyta mymłona o pomoc w doborze lektury. No i myślę, że warto by było mnieć to zebrane w jednym wątku. Jak wiadomo, zbieranie informacji dobrze robi na cerę, a może nawet komuś się ten wątek do czegoś przysłuży.

Tylko prośba, żeby dla przejrzystości pytania wytłuszczać.

Oczywiście można równiez pytać o książkę dla siebie ;)


No to zacznę moim wczorajszym pytaniem:

Jaką ksiażkę dla mamy?
Niefantastyczne, raczej niekryminały i nieromanse. Anna Karenina przyjęła się średnio. Chmielewska już lepiej. Raczej ksiazki, które można czytać na raty, po 30-50 stron dziennie, bo mama czyta wieczorami jak ma chwilę czasu. Ktoś coś?

Jaką książkę dla taty?
Też niefantastyczne i też niekryminały. Musi być przede wszystkim świeża. Taki np. Golding przyjął się słabo, Vonnegut już lepiej, Machiavelli był OK, za to Kafki, Gombrowicza czy Cortazara bym mu na oczy nie pokazywał (bo chodzi nam tu o wartości przede wszystkim intelektualne, a nie artystyczne. A Cortazara i tak mu dam jak znowu zacznie czytać regularnie). Wiecie, coś konkretnego co by mogło zainteresować człowieka. Ktoś coś?
Brzydota leży w oku patrzącego.
What is 'first' is not necessarily more original or more important – it could be just preliminary.
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Anima jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5399
Lokalizacja: Enschede NL
Reputacja: 5484

Reklama

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez Bacha85 » 8 gru 2015, o 00:00

A jak z iberoamerykańską?

Dla mamy, może "Dom dusz" Isabel Allende? albo w podobnych klimatach Marqueza "Sto lat samotności" - bardziej unisex, w przeciwieństwie to mocno kobiecej Allende.

A da taty może coś Llosy?
Choć jeśli nietypowa forma niezbyt pasuje, to raczej nie "Pantaleon i wizytantki" (serio po jakichś trzydziestu stronach chciałam tę książkę rzucić w kąt :D) Raczej więc "Dyskretny bohater"
Na krzewie obok, miodowy ptak gniazdo buduje skrzydlaty,
patrząc na niego wspominam, jak zabrałeś mi moje kwiaty" Closterkeller- Cyan

"Så skapte hon mig i ulven grå
Och sade jag skulle åt skogen gå" Garmarna- Vedergällningen
Avatar użytkownika
Bacha85 żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 620
Lokalizacja: Opłotki Gdańska
Reputacja: 873

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez Motopompa » 8 gru 2015, o 00:48

O Marquezie myślałem, Allende sprawdzę, dla taty iberoamerykańskie klimaty... no sam nie wiem. Pogadam z nim, ale myślę, że bliżej mu do polskich i anglosaskich pisarzy.
Merci
Brzydota leży w oku patrzącego.
What is 'first' is not necessarily more original or more important – it could be just preliminary.
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Anima jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5399
Lokalizacja: Enschede NL
Reputacja: 5484

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez niebezpiecznyGroszek » 8 gru 2015, o 03:55

To tacie K. Folletta, np "Lot cmy"? Taka sensacja ze szpiegami i nazistami. Latwo sie czyta, akcja trzyma w napieciu i sporo samolotow. Dla zwyklej ludzkiej rozrywki...

Mamie mozna podrzucic E. Shafak "Honor": miks turecko- kurdyjski w GB.. Wstrzas po przeprowadzce, zderzenie kultur, rola kobiety i najwazniejsza rzecz w zyciu muzulmanskiego samca. Takie europejskie :P

Albo albumy/ksiazki podroznicze, ciut bezpieczniejsze ale zachowawcze.
Video lupum.
Avatar użytkownika
niebezpiecznyGroszek
Rebeliant
 
Posty: 1842
Reputacja: 3928

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez Silumer » 8 gru 2015, o 13:30

Dla Mamy proponuję ,,Trzech Panów w łódce nie licząc psa", bo już z mojego polecenia była kupiona komuś na święta i spotkała się z super odbiorem :) Albo może coś z Guya Gavriela Kaya? Polecam zwłaszcza ,,Lwy Al-Rassanu"- mocno wciągające, obrazowe, silna postać kobieca, trochę historycznego spojrzenia, ale raczej upopkulturalnionego.
A dla Taty, jeśli jeszcze nie czytał, może ,,Nowy wspaniały świat" Huxleya?
'What color is in a picture, enthusiasm is in life'
Vincent van Gogh
Avatar użytkownika
Silumer żeńska
Profesor NU
 
Posty: 842
Lokalizacja: Kraków/Rzeszów/Bologna
Reputacja: 1826

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez Detrytus » 8 gru 2015, o 15:25

Moto, a rodzice z tych co dużo czytają, czy raczej okazjonalnie? Bo z większość z tych tytułów co tutaj padła to jednak klasyki i np moim rodzicom bym tego nie kupił (bo na pewno to znają).
Ojcu bym kupił (jak jeszcze jest to do kupienia) wspomnienia Tomasza Lema o ojcu.
Nigdy nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Detrytus męska
Profesor NU
 
Posty: 904
Lokalizacja: stąd
Reputacja: 2402

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez Motopompa » 8 gru 2015, o 16:15

Raczej klasyki i nie sądzę, żeby te wymienione tytuły znali ;)
Brzydota leży w oku patrzącego.
What is 'first' is not necessarily more original or more important – it could be just preliminary.
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Anima jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5399
Lokalizacja: Enschede NL
Reputacja: 5484

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez oki » 8 gru 2015, o 19:29

niebezpiecznyGroszek napisał(a):To tacie K. Folletta, np "Lot cmy"?


Folleta polecam "Filary ziemi". Moja rodzicielska fanka Chmielewskiej jest nią zachwycona (i ja też :P), historyczna, ale łatwo napisana, super postaci, zwroty akcji na wystarczającym poziomie. I jeszcze "Jeździec miedziany" Pauliny Simons, był u mnie dobre parę lat temu szał w domu na to, są kontynuacje, ale mi się podobała tylko pierwsza. Nie jest to literatura na miarę Nobla, ale na popołudniowe kilkadziesiąt stron jak najbardziej. Też historyczna, ale b. współczesna, oblężenie Leniningradu. Z jeszcze mniej ambitnych "Dom nad rozlewiskiem", dla mnie jednoznacznie książka typu "dla mamy" 8-)

Dla taty polecam Noaha Gordona. Bo ma b. wartkie akcje, ale z dużą różnorodności postaci, informacji (Żydzi i medycyna, głównie, ale nie są moralizatorskie ani nudne) i skłania do przemyśleń. Też typ książek, które polecam całym serduszkiem i do których wracam.
Może obudzisz się, mając dość rozsądku, by być głupim.
Avatar użytkownika
oki
Mag IV stopnia
 
Posty: 626
Reputacja: 1604

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez Jadźka » 16 gru 2015, o 07:25

Dla taty moze non-fiction? Np. Mariusz Szczygiel lub Wojtek Tochman (choc trzeba miec swiadomosc, ze ten ostatni to mocna lektura). Ogolnie jesli chodzi o reportaz, to prawie wszystko wydawnictwa Czarne mozna brac w ciemno. Albo bardziej klasycznie i podrozniczo - Arkady Fiedler?

Dla mamy w takim razie moze jakies opowiadania lub eseje, co by mozna czytac na raty? Slyszalam, ze niezly jest zbior opowiadan Tove Jansson (tak, tej od Muminkow), ale nie mialam jeszcze okazji dorwac.
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1181
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez Morte » 22 sty 2017, o 17:00

Jaką książkę przygodową polecilibyście mi na zimne wieczory?
Uwielbiam "Shoguna" Jamesa Clavella oraz "Tai-pana". Lubię także "Medicusa" Noah Gordon'a. Lubię gdy książka przedstawiając główną fabułę dodaje także smaczki dotyczące innych religii lub tradycji innych kultur. Nie lubię gdy główny wątek ciągnie się w bardzo leniwym tempie, wolę książki z odrobiną akcji.
Cóż może zmienić naturę człowieka?
Avatar użytkownika
Morte męska
Mag I stopnia
 
Posty: 161
Reputacja: 413

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez LoboBlanco » 27 sty 2017, o 16:04

Morte, może wobec tego kontynuuj Clavella, jeśli lubisz takie klimaty? Ja, osobiście, polubiłam też Wyznania chińskiej kurtyzany. Nie było to takie stricte romantico jak Wyznanie gejszy.
Poleciłabym Ci Sherlocka Holmesa, jeśli lubisz szybką akcję, ale tam nie będzie nic o innych kulturach. ;/
Czytałam też cykl Baśnie. Jest to kilka książek, każda jest zbiorem pojedynczych legend danej kultury, np. Baśnie arabskie, Baśnie japońskie, Baśnie latynoamerykańskie, etc. Niezłe, ale nie są to książki fabularne.
Ale jeśli lubisz fantasy i chętnie dowiesz się czegoś o innych panteonach na wesoło, to polecam cykl Kevina Hearne'a o losach druida Atticusa O'Sullivana. ;)
Obrazek
Przestrzeń fantazji jest niezrównanym azylem dla Outsiderów rzeczywistości...
Avatar użytkownika
LoboBlanco żeńska
Student Magii
 
Posty: 41
Lokalizacja: Crundells
Reputacja: 225

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez Anima Vilis » 24 wrz 2017, o 17:02

Jaka książka dla malarki...

Która jest osobą niesłyszącą i w życiu przeczytała tylko zmierzch, natomiast teraz musi znaleźć źródło inspiracji do dalszej pracy. Jej malarstwo to głównie wiejski realizm (od którego myślę, że dobrze byłoby odbić..no przynajmniej w jakiś surrealizm), natomiast książka ważne żeby była łatwa, przyjemna, miło gdyby zawierała jakiś romans, ale najważniejsze żeby pobudzała wyobraźnię i poszerzała horyzonty.
Na razie dałam jej opowiadania Gaimana, Nację, Alicję w Krainie Czarów, Orwella, Kod Leonarda da Vinci (bo historia sztuki, a dobrze się czyta), Portret Doriana Graya.. i myślę co jeszcze.
Obrazek
- A kiedy zaczyna się sztuka współczesna?
- Od 2 promili
Avatar użytkownika
Anima Vilis żeńska
Jednoosobowy kabaret
 
Posty: 4403
Lokalizacja: nadal Europa
Reputacja: 4857

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez Jostein Siwy » 24 wrz 2017, o 19:46

Morte, może więc sięgniesz po cykl o Gildii Błaznów Alana Gordona? Wydano u nas trzy tomy: "Trzynasta noc", "Błazen wkracza na scenę" i "Śmierć w dzielnicy weneckiej".
A może cykl kryminałów chińskich Roberta Van Gulika o sędzim Di?
Jeżeli dadzą ci papier w linie, pisz w poprzek.
Avatar użytkownika
Jostein Siwy męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 551
Lokalizacja: Gdańsk
Reputacja: 1271

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez Sylwiaa » 23 paź 2017, o 13:40

Bardzo ciekawe tematy, chyba sama skorzystam ;)
Sylwiaa
Gorzej niż Rincewind
 
Posty: 3
Reputacja: 0

Re: Jaka książka dla ... ?

Postprzez 4jola » 23 paź 2017, o 19:43

Animko,dałaś,ale czy ona to czyta?
Nie wiem,czy łatwa,ale piękna z pewnością jest książka Katherine Webb,"Echa pamięci". O malarstwie,a jakże.
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 4592
Reputacja: 5059

Następna strona

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

-(...) Zwykle skuteczne bywa ucięcie głowy i przebicie serca kołkiem.
-Ale to działa na wszystkich- zauważyła niania Ogg.
-Eee... W Splintzu wampiry giną, jeśli włoży im się do ust monetę, a potem odetnie głowę...
-Czyli całkiem inaczej niż normalni ludzie.- niania wyjęła notatnik.
-Eee... W Klotzu giną , jeśli wetknąć im do ust cytrynę...
-To już lepiej.
-...po wcześniejszym odcięciu głowy. O ile pamiętam, w Glitzu trzeba nasypać im do ust soli, wbić w uszy po marchewce, a potem odciąć głowę.
-Widzę, że odkrycie tego sposobu musiało być bardzo zabawne.
-Za to w dolinie rzeki Ah wierzą,że najlepiej odciąć im głowę i ugotować ją w occie.

Carpe Jugulum, dodał(a) nanny_ogg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników