Luźne dysputy

marudniko-pochwalnik

O wszystkim i o niczym podyskutujmy tu..

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Motopompa » 18 cze 2017, o 17:39

Niesiony wiatrem biegacz stepowy leniwie przecina forumowe pustkowie:

Obrazek

Skoro tak, to let me tell you about a plejscu, w którym mieszkam. Gotowałem obiad Zen*, a to wymaga cierpliwego stania przy garach, miałem więc czas puścić wodze klawiatury i się rozpisać.

Jest to dom gościnny instytutu, generalnie zatrzymują się tu tylko ludzie mający coś wspólnego z całą organizacją noszącą dumne imię Maxa Plancka. Niezbyt ciekawy, trzypiętrowy budynek z dwoma skrzydłami. Centrum kulturalnym i miejscem spotkań każdego piętra jest kuchnia, bowiem nawet gnomy** muszą czasem wychłynąć ze swoich pieczar żeby coś zjeść. Populacja: Azjaci ~40%, Bliski Wschód ~30%, Niemcy ~15%, Kanadyjczycy ~5%, Reszta ~10%. Panuje niepisana zasada udawania, że wszyscy jesteśmy absolutnie normalni, przy każdej okazji – w tych rzadkich momentach kiedy zdarza mi się z kimś wymienić kilka zdań, nie czuję się dośc pewnie żeby rzucić pasującym akurat żartem o holokauście / martwych płodach czy choćby faktem, że wszyscy umrzemy. Panujący paradygmat normalności zapewne kazałby rozmówcy starannie nie odnotować takiego incydentu. Warty odnotowania jest za to stoicyzm mieszkańców wobec zastanego porządku rzeczy – zastawi się drzwi wejściowe kamieniem – będą stały otwarte 2 dni; zablokowałem drzwi z klatki na korytarz krzesłem, bo przenosiłem się do innego pokoju – krzesło stoi jak stało od ponad tygodnia. (Swoją drogą, trafiłem tym razem na piętro z silną frakcją gnomią). Przykłady mógłbym podawać dalej, nie ograniczając się do postawy wobec drzwi, ale po co, ogólne wrażenie macie.

Całość zarządzana jest przez bliżej niedookreśloną panią Vogel – niedookreśloną, bo chyba nikt jej tu nigdy nie widział, a jest jedyna osobą z ekipy tego miejsca, która mówi (a przynajmniej czyta i pisze) po angielsku, więc w wypadku sytuacji wymagającej komunikacji jest wesoło. Tzn., wesoło z mojej storny, bo Niemki z obsługi chyba się irytują kiedy nie rozumiem powoli powtarzanych mi komunikatów po niemiecku – no ileż razy można nie rozumieć tego samego słowa? Rzeczywistą władzę mają tu jednak sprzątaczki – dwie typowe Helgi*** zachowujące się jak Pan na włościach, którym asystuje jeszcze jedna kobieta (już nie Helga). Daj się przyłapać na tym, że nie wycierasz każdego sztućca zaraz po umyciu, a poda ci taka Helga wielką garść pełną ścierki, powtarzając niezmordowanie "zu trocken, zu trocken!".

Generalnie ciężko jest z kimś porozmawiać – wszyscy są strasznie wycofani i kończy im się repertuar po "skąd jesteś" i "co robisz na instytucie". Chlubne wyjątki to inni studenci, tutaj można nawet oczekiwać pewnej błyskotliwości. Znacie mnie już trochę, wiec wyobraźcie sobie, że jestem jedną z bardziej otwartych i rozmownych osób w całym budynku – zgroza.
Brzmi to wszystko może nieco przygnębiająco, ale powiedziałbym, że jest po prostu po Niemiecku, albowiem wszystko w Stuttgarcie przesiąknięte jest nutą nudy. Zdarzają się natomiast bardziej zabawne momenty, ot widziałem dzisiaj różową wróżkę.

Taka sytuacja: robię obiad; wtem do kuchni wchodzi dziewczyna wyglądająca, wybaczcie głupie porównanie, ale wypisz, wymaluj jak z bajki: trochę-biało-ale-jednak-Bardzo-Różowa sukienka w jakiś nienachalny kwiatowy motyw, długie blond kręcone włosy (chyba naturalny blond), spięte zadziwiająco Różową spinką, nieobecne, trochę zagubione spojrzenie niebieskich (a jakże) oczu, puchate, Różowe klapki oraz dopełniający całości lekki uśmiech stanowiący, najwidoczniej, wyjście z każdej sytuacji – jako odpowiedź na dzień dobry, jako substytut za "przepraszam, czy mógłbyś się przesunąć, bo czekam żeby wyjąć coś z szuflady" czy odpowiedź na "tak, możesz użyć wody z czajnika"; całokształt pasowałby równie dobrze do renesansu hipisów, festiwalu muzyki celtyckiej albo na plan Alicji w krainie czarów. Owo stworzenie coś tam w kuchni robi, wzdrygając się za każdym razem kiedy czymś w coś przez przypadek, za przeproszeniem, przypierdoli, bo oceniając po głośności, rękę ma raczej ciężką jeśli chodzi o sprzęt kuchenny. Na koniec kuchennych bojów, trzeba po sobie posprzątać – a co za tym idzie, w dowolnym miejscu na świecie – trzeba zmyć gary. Różowa wróżka wychodzi i za chwilę wraca, niosąc OCZOJEBNIE RÓŻOWE gumowe rękawiczki i w obłokach dodatkowego różu, zaczyna zmywać, co i rusz wzdrygając się z wiadomych powodów.
Kursując na trasie mój pokój-kuchnia zauważyłem jak wchodzi do pokoju 2 drzwi od mojego – to znaczy ze mieszka tam z ziomeczkiem, którego widziałem już wcześniej: wygląd – typ jajogłowy. Całkiem młody, ale łysina z czubka czaszki zrobiła się na tyle zuchwała, że zajmuje już połowę miejsca normalnie przeznaczonego na włosy. Teraz włączcie drugi bieg w obwodach do wizualizacji i dodajcie do tego lekki brzuszek, okulary bez oprawek z owalnymi szkłami powiększającymi mu oczy i do tego permamentnie przyklejony, nieobecny uśmiech idioty. Kiedy wszedł do kuchni jak ostatnio robiłem obiad i usłyszał muzykę**** to ucieszył się tak, że było mu widać piątki (jak nie szóstki, nie doliczyłem się), ale twardo się nie odezwał – widocznie tak już moi sąsiedzi drugiego stopnia mają xD
Taką to mam magiczną parkę na piętrze. Razem sprawiają wrażenie jakby urwali się z Disneya jakiś czas temu i próbowali jakoś się odnaleźć w nowym świecie.




*The one with everything.

**Mieszkają tu dwa rodzaje istot – ludzie i gnomy. Ludzie, jacy są, każdy widzi. Gnomy to istoty zamieszkujące swoje pieczary, z których wypuszczają się sporadycznie na krótkie wyprawy po jedzenie, z reguły starając się unikać ludzi a nawet inncyh gnomów – a jeśli to niemożliwe, to unikają przynajmniej wdania się w konwersację i kontaktu wzrokowego. Jeśli takiemu powiedzieć dzień dobry to, owszem, odpowie, ale już wychodząc z centrum kulturalnego zwanego kuchnią, gnom nie pożega się.

***Tj. budowa, gracja i subtelność czołgu.

****Muszę się pochwalić: nabyłem głośnik przenośny, aby zadbać o swoją kondycje psychiczną z dala od mojego sprzętu audio. Czasem przyprawiam przypadkowego gnoma o uśmiech, jeśli akurat wejdzie do kuchni kiedy robię obiad.

Brzydota leży w oku patrzącego.
What is 'first' is not necessarily more original or more important – it could be just preliminary.
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Anima jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5399
Lokalizacja: Enschede NL
Reputacja: 5484

Reklama

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez 4jola » 18 cze 2017, o 21:27

Moto-senks za "podlanie" forumowej grządki z marchewką. Bo faktycznie już zdychała...

Jeszczem w Kraju i nie znoszę pisać z tel. Obiecywam nadrobić.
Pozdrów Helgi,podejrzewam,że są jeszcze z miotu NRDowskiego. :)
Różowa Wróżka, z naukowego punktu widzenia, musi mieć pluszowego jednorożca lub tęczowego kucyponka. Koniecznie. Inaczej się nie uspokoi. :lol:
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 4593
Reputacja: 5059

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 18 cze 2017, o 21:42

Marudnik: rozbiłam samochód... garaż się na mnie rzucił...;(
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8569
Reputacja: 5033

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Detrytus » 18 cze 2017, o 22:49

Cudo_Tyłeczek napisał(a):Marudnik: rozbiłam samochód... garaż się na mnie rzucił...;(

Ale bardzo go rozbiłaś, czy tylko przytarłaś tu i ówdzie?
Nigdy nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Detrytus męska
Profesor NU
 
Posty: 906
Lokalizacja: stąd
Reputacja: 2402

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Morte » 18 cze 2017, o 23:51

Motopompa napisał(a):Populacja: Azjaci ~40%, Bliski Wschód ~30%, Niemcy ~15%, Kanadyjczycy ~5%, Reszta ~10%.

~10% w tym 1% mad scientist from Polska.
Motopompa napisał(a):Warty odnotowania jest za to stoicyzm mieszkańców wobec zastanego porządku rzeczy – zastawi się drzwi wejściowe kamieniem – będą stały otwarte 2 dni; zablokowałem drzwi z klatki na korytarz krzesłem, bo przenosiłem się do innego pokoju – krzesło stoi jak stało od ponad tygodnia. (Swoją drogą, trafiłem tym razem na piętro z silną frakcją gnomią).

Mieszkańcy pewnie są zdania, że jeżeli coś zostało przesunięte w odpowiednie miejsce to stoi za tym właściwa logika, którą jeżeli się zburzy to zasady rządzące światem nagle upadną i nastąpią erupcje wulkanów i wielkie trzęsienie ziemi. Dobra rada, nie chcesz by twój wszechświat eksplodował? Zostaw to krzesło w spokoju!!!

Motopompa napisał(a):Całość zarządzana jest przez bliżej niedookreśloną panią Vogel

Skąd wiesz czy gdzieś tam nie przesiaduje wpatrując się w ścianę monitorów i nie zanosi się złowieszczym śmiechem?
Motopompa napisał(a): Rzeczywistą władzę mają tu jednak sprzątaczki – dwie typowe Helgi*** zachowujące się jak Pan na włościach, którym asystuje jeszcze jedna kobieta (już nie Helga).

Należy rozumieć, że mamy dwóch bossów na levelu :D Hard mode!
Motopompa napisał(a):Chlubne wyjątki to inni studenci, tutaj można nawet oczekiwać pewnej błyskotliwości.

Studenci są zawsze spoko. Zwłaszcza Ci z polibudy, ale nie tylko.
Motopompa napisał(a):
Zdarzają się natomiast bardziej zabawne momenty, ot widziałem dzisiaj różową wróżkę.

Należy rozumieć, że towar jest tam pierwszej klasy.
Motopompa napisał(a):
Taka sytuacja: robię obiad; wtem do kuchni wchodzi dziewczyna wyglądająca, wybaczcie głupie porównanie, ale wypisz, wymaluj jak z bajki

Musieliśmy oglądać zupełnie różne bajki w dzieciństwie. Nasze listy obejrzanych bajek nie pokrywają się nawet w 10%. To nie jest dziewczyna z bajki. Czy wiesz jak wygląda prawdziwa dziewczyna z bajki? Prawdziwa dziewczyna z bajki jest jak Disneyowska Jasmine, brunetka i zero różu. Co do Alicji to pozostałbym przy wizji Tima Burtona.
Motopompa napisał(a):. Różowa wróżka wychodzi i za chwilę wraca, niosąc OCZOJEBNIE RÓŻOWE gumowe rękawiczki i w obłokach dodatkowego różu, zaczyna zmywać,

Spójrz na jaśniejszą stroną sytuacji. Jeżeli będziesz się chciał z nią lepiej zapoznać to znasz jej ulubiony kolor. Zdecydowanie łatwiejszy start.



Kończę obecnie testy mojego projektu i zabieram się za jego stronę graficzną. Testy wypadły pomyślnie, choć Unit Testing nie jest dla mnie prosty, łatwy i przyjemny. Muszę się podszkolić w pisaniu testów.

Ostatnio widzę jak bardzo, programując coś w pewnej działce i używając technologii X, mogę przenieść swój skill do technologii Y tej samej działki. Przykładowo umiejąc zaprogramować wykrywanie kolizji w grze, używając technologii X mogę pomysł i doświadczenie przenieść do zupełnie innego projektu gry, która używałaby zupełnie innej technologii. Sposób rozwiązania się nie zmienia, zmieniają się jedynie technologie.
Cóż może zmienić naturę człowieka?
Avatar użytkownika
Morte męska
Mag I stopnia
 
Posty: 161
Reputacja: 413

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 19 cze 2017, o 07:44

Detrytus napisał(a):ówdzie

Reflektor zbiłam i zderzak wygłam ;(
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8569
Reputacja: 5033

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Morte » 19 cze 2017, o 23:57

Cudo_Tyłeczek napisał(a):
Detrytus napisał(a):ówdzie

Reflektor zbiłam i zderzak wygłam ;(

Prosto z salonu? Byłbym ciekaw jak wygląda u Ciebie załatwianie spraw z Dwukwiatem ;-) ? Mam nadzieję, że nigdy nie będę miał stłuczki, ale zawsze warto pytać o sprawy ubezpieczeniowe.
Cóż może zmienić naturę człowieka?
Avatar użytkownika
Morte męska
Mag I stopnia
 
Posty: 161
Reputacja: 413

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 20 cze 2017, o 16:24

Nie, Morte. Odziedziczona, wysłużona Żółta Strzała. Wsiadłam za kierownicę po prawie 12 latach przerwy.
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8569
Reputacja: 5033

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Morte » 20 cze 2017, o 19:40

Cudo_Tyłeczek napisał(a):Nie, Morte. Odziedziczona, wysłużona Żółta Strzała. Wsiadłam za kierownicę po prawie 12 latach przerwy.


Mojej cioci zdarzyło się kilka lat temu, że miała stłuczkę. Spowodował ją samochód wyjeżdżający z naprzeciwka. Skończyło się na zbitym lusterku, światłach i paru wgięciach. Nikt nie ucierpiał. Całe szczęście moja ciocia zna paru w miarę dobrych mechaników i lakierników. Samochód po naprawie wyglądał jak nowy. Zupełnie jakby nie doszło do wypadku. Podejrzewam, że może też tak będzie w twoim przypadku.
Cóż może zmienić naturę człowieka?
Avatar użytkownika
Morte męska
Mag I stopnia
 
Posty: 161
Reputacja: 413

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 21 cze 2017, o 18:49

Morte, tak będzie:)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8569
Reputacja: 5033

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Motopompa » 21 cze 2017, o 20:14

Niedaleko mnie mieszka taki magik, który rzekomo poskładał jeden cały samochód z dwóch – jeden z całkowicie skasowanym przodem, drógi ze skasowanym tyłem, i to tak sprawnie, że ponoć gdyby człowiek nie wiedział co zaszło, to by nie zauważył. Także tego, powodzenia w szukaniu magika ;)
Brzydota leży w oku patrzącego.
What is 'first' is not necessarily more original or more important – it could be just preliminary.
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Anima jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5399
Lokalizacja: Enschede NL
Reputacja: 5484

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 22 cze 2017, o 18:50

I tak powstał samochód "hybrydowy"?;)
Już auto poskładane;) boli za to w kieszonkę;(

POCHWALNIK: widziałam Jolę i Kowala!:) :D
Rany, jacy są fajowi!:)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8569
Reputacja: 5033

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Morte » 22 cze 2017, o 20:57

Cudo_Tyłeczek napisał(a):I tak powstał samochód "hybrydowy"?;)
Już auto poskładane;) boli za to w kieszonkę;(

POCHWALNIK: widziałam Jolę i Kowala!:) :D
Rany, jacy są fajowi!:)


Podejrzewam, że wiem o którą "Jolę" chodzi. Ale kowala? Masz na myśli masywnego brodacza z młotem w jednej dłoni, metalowymi szczypcami w drugiej i opasanego w czarny fartuch?
Cóż może zmienić naturę człowieka?
Avatar użytkownika
Morte męska
Mag I stopnia
 
Posty: 161
Reputacja: 413

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Motopompa » 22 cze 2017, o 21:41

Cudo_Tyłeczek napisał(a):POCHWALNIK: widziałam Jolę i Kowala!:)
Rany, jacy są fajowi!:)

Prawda?! Najlepsi ludzie na Piotrkowskiej ^^ Frakcja Łódzka może i jest mała, ale za to jaka prężna!


Morte, kim jest Kowal to już ci Jola sama opowie :)
Brzydota leży w oku patrzącego.
What is 'first' is not necessarily more original or more important – it could be just preliminary.
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Anima jest mądra i śliczna!!
 
Posty: 5399
Lokalizacja: Enschede NL
Reputacja: 5484

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 23 cze 2017, o 05:58

Motopompa napisał(a):Najlepsi ludzie na Piotrkowskiej ^^

Co tam na Piotrkowskiej:) na świecie! ;) kuli i nie tylko!:)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8569
Reputacja: 5033

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Luźne dysputy

Azirafal był pierwszym aniołem, który miał komputer. Był to stary, powolny egzemplarz z twardą klawiaturą, reklamowany jako niezbędne wyposażenie biura przeciętnego biznesmena. Azirafal z nabożną czcią używał go do obliczania podatków, a był w tym tak podejrzanie dokładny, że pięć kontroli z wydziału finansowego nabrało głębokiego przekonania, iż ma on na sumieniu nie wykryte morderstwo z premedytacją.

Dobry Omen, dodał(a) Marek_Sobczak

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników