Luźne dysputy

marudniko-pochwalnik

O wszystkim i o niczym podyskutujmy tu..

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez 4jola » 13 lut 2017, o 12:24

Hashi,zazdroszczę takiego dobrego kontaktu z siorą. Pół roku,to chwilka,za którą będziesz ją witał.
Przypilnuj,żeby pożegnała się z nami też!

Dzisiaj jestem Lolandą! Blisko,co raz bliżej. ;)
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 4545
Reputacja: 5021

Reklama

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 13 lut 2017, o 17:31

Hashi, łączę się z kropkami:

...........................................

Jolu, Lolanda brzmi to tak po llamedyjsku :lol:
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8513
Reputacja: 5015

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez 4jola » 13 lut 2017, o 20:41

Prawda? ;)

Mam przed sobą najsmutniejsze zadanie do tej pory...Muszę uszyć ubranko dla chłopczyka.Wcześniaczka.Na jego ostatnią drogę.
Nie bardzo byłam gotowa na takie zadanie.Jeśli ,w ogóle, można być.
Damn...
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 4545
Reputacja: 5021

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 13 lut 2017, o 21:57

4jola napisał(a):Mam przed sobą najsmutniejsze zadanie do tej pory...

Może pomyśl sobie, że to właśnie najważniejsze ubranko - na najważniejszą drogę - i po prostu trzeba je ładnie uszyć.

Kiedyś dostałem do przetłumaczenia dokument medyczny, dotyczący chorego od urodzenia,
a teraz umierającego dziecka (lat 18). Po odbiór tłumaczenia matka dziewczyny już nie przyszła.

A propos lojalnej Joli: jest taki utwór Pata Metheny - Yolanda, You Learn
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2685
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez abigail » 14 lut 2017, o 00:44

4jola napisał(a):Mam przed sobą najsmutniejsze zadanie do tej pory


Weź to od strony: że Ono ma to rzadkie szczęście [jak w Talmudzie napisano] - że się nie urodziło... my - egzatlydeopozit... i robimy z siebie idiotów ... albo się męczymy... osimfdziesziąt lat... i teżnie ma po co... Bo do czego mądrego byśmy nie doszli - na idyjotów wychodzimy... Kocham MZC i poważam... Ale ten, co się przed nią...był nie urodził/urodziła... a byłby/byłaby Koniem - jak ja.. Po prostu był ... mądrzejszy... [jako i następne trzy - po MZC- moje pociechy] -niefaszne.... ;)

Słucham, czytam itd... I.."nic to Baśka -nic to" .

I tyle :)
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3608
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3327

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 14 lut 2017, o 05:48

Jolu. Tulam.
Abi. Tulam.
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8513
Reputacja: 5015

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Morte » 14 lut 2017, o 16:30

4jola napisał(a):Mam przed sobą najsmutniejsze zadanie do tej pory...

Czy można odnaleźć lepszy dowód na to że życie potrafi być niesprawiedliwe?
Jednak zlecenie jest równie cennym doświadczeniem i wyzwaniem co uszycie przepięknej sukni balowej, powiedziałbym nawet że o wiele cenniejszym oraz większym. Będąc na twoim miejscu zapewne zacisnąłbym zęby i podszedł do tego z pełnym profesjonalizmem.
Cóż może zmienić naturę człowieka?
Avatar użytkownika
Morte męska
Mag I stopnia
 
Posty: 157
Reputacja: 413

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Morte » 14 lut 2017, o 16:31

Postanowiłem, że napiszę coś o ”sobie”. To proste zdanie niewiele mówi, a raczej sprawia że w umyśle odbiorcy pojawia się coraz to więcej znaków zapytania. Postaram się odpowiedzieć na parę z nich. Chcę by moja historia została opowiedziana, niekoniecznie z wszystkimi szczegółami. Będę tu umieszczał posty, które będą szczere i będą pisane w konwencji podobnej do mojego ostatniego postu o samotności. Nie chcę przytłaczać tego forum mną samym więc będę je publikował rzadko, nie ustalam z góry dat, ale będę się starał zachować tą równowagę pomiędzy zbyt częstymi datami publikacji i zbyt rzadkimi. Liczę na to że każdy odbierze to w inny sposób. Postaram się też by jak najsilniej nawiązywały do korzeni tego wątku. Nie wszystkie posty będą marudzeniem. Nie wszystkie będą melancholijne. Jednak one również się zdarzą. Jest to rodzaj eksperymentu. Dziś napiszę o swoim pragnieniu i będzie to coś w rodzaju pochwalnika. Chciałbym opowiedzieć o zewie, który we mnie drzemie. Zew ten objawia się w łaknieniu podróży. Nie czuję go zawsze i wszędzie, ale czasem wystarczy przelotna myśli o mijanym peronie by do mnie przemówił. Wracam wtedy myślami do szczęśliwych chwil z mojej historii, gdy udało mi się wymknąć poza mój maleńki wszechświat. Jego historia zaczęła się od podróży z rodzicami, która była jak stawianie pierwszych niezdarnych kroczków przez dziecię. Początkowo były to takie miasta jak Kraków, Zakopane, Warszawa, Karpacz. W trakcie tych podróży zdarzały się też pierwsze pobyty zagraniczne po stronie czeskiej i słowackiej. W taki właśnie sposób zaraziłem się marzeniami o podróżach. Jako dziecko często widząc przelatujący samolot na nieboskłonie, zastanawiałem się w jakie miejsce bym się udał gdybym był na jego pokładzie? Czy potrafiłbym się odnaleźć w takim miejscu? Czy spodobałby mi się cel owej podróży? Fascynował mnie tamten widok. Niesamowite jak barwne wówczas mogły powstawać obrazy w mojej głowie. Wstyd przyznać, ale do dziś nigdy nie leciałem samolotem. Zawsze pytałem rodziców kiedy odwiedzimy dalekie kraje? Zawsze uzyskiwałem skrępowane milczenie. Nie było nas stać na takie marzenia więc staraliśmy się o nich nie marzyć, czasem tylko wspominaliśmy o swoich preferencjach podróżniczych. Ja jednak nadal nosiłem w sobie wiarę, że zobaczę te wszystkie cudowne, bajkowe rzeczy które czekały poza granicami. Było to jak wiara, że święty mikołaj istnieje, w którego zresztą wierzyłem w tamtym czasie. Gdy w późniejszym okresie mojego życia zdarzały się okazje by zobaczyć zupełnie obcy mi świat to korzystałem z okazji bez najmniejszego zawahania. Będąc w liceum miałem okazje wyjechać do Niemiec niekoniecznie płacąc za całą podróż. Podobnie było na Litwie, gdy byłem już na studiach. Potem udało mi się zrealizować pierwszą mniejszą podróż po stolicy Węgier i nie tylko. Do dziś wspomnienia o tamtych wyprawach spotykają mnie we śnie oraz na jawie. Będąc w Budapeszcie zrozumiałem, że różne miejsca wiele zyskują, gdy pozwolisz sobie zejść z utartej ścieżki, gdy zaczniesz myśleć niekonwencjonalnie i nie pozwolisz ciągnąć się za rękę. Oczywiście nie należy zapominać o zdrowym rozsądku. W takiej właśnie sytuacji odnajdziesz tubylca, który podzieli się swoją historią, innym razem odnajdziesz pomocną dłoń, czasem poczujesz lęk zagubienia. Jednak każde z tych doświadczeń jest cenne i każde jest na swój sposób wspaniałe. W późniejszym okresie będzie to jak przyłożenie oka do otworu kalejdoskopu i oglądanie tych wszystkich różnobarwnych figur. Przeżyłem niejeden lęk i niejeden zachwyt, a nawet parę razy się zawstydziłem. Wspominam przepiękną grę na fortepianie, której wspaniałości mogłem doświadczyć z kilkoma innymi osobami, opowieść hindusa o swoim kraju, delektowanie się byczą krwią(wino) z grupą obcych mi węgrów, zagubienie w obcym mieście, wszystkie rozmowy w pociągach oraz te wszystkie wspaniałe widoki, które mogłem zobaczyć na własne oczy. Jedynie podróżowanie w pojedynkę daje mi możliwość spróbowania, posmakowania, doświadczenia tych wszystkich wspaniałych, a czasem cudownie zwyczajnych rzeczy, które mogą mi się przytrafić. Nigdy nie podróżowałbym z jakąkolwiek paczką, biurem podróży lub innymi osobami. W drodze potrzebuję czuć się panem swego losu, potrzebuję odczuwać tą kreatywność podczas rozwiązywania niedogodności, które mogą zaistnieć tylko w tej magicznej chwili. Odczucia są wtedy głębsze. Moim ulubionym środkiem transportu jest pociąg. Uwielbienie to zapewne jest jedną z pozostałości po okresie mojego dzieciństwa. Uwielbiam słyszeć odgłosy tarcia kół o szyny i lekkiego postukiwania, chłodny powiew wiatru który przedostaje się do przedziału zza okna, podróż nocą, gdy za oknem ciemność przytula się do szyb okien. Zawsze podczas podróży czuję lekkie poddenerwowanie oraz ekscytację, która nie pozwala mi zasnąć. Często w moich podróżniczych snach przemieszczanie się tym środkiem transportu odgrywa rolę pierwszoplanową. Ludzie postrzegają przemieszczanie się jako środek do celu, tymczasem ja uważam, że podróżowanie jest celem samym w sobie. Samo uczucie tego że poruszam się i jestem daleko od domu jest wiele warte. Czuję, że ogarnia mnie radość i odrobina szczęścia wisi w powietrzu.
Cóż może zmienić naturę człowieka?
Avatar użytkownika
Morte męska
Mag I stopnia
 
Posty: 157
Reputacja: 413

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez niebezpiecznyGroszek » 14 lut 2017, o 21:43

Dotknelo mnie dzis szczescie w postaci walentynkowej dyskoteki. W Warsztatach Terapii Zajeciowej dla niepelnosprawnych. Do tego doszywalam w spodniach guzik na Krzysiu. Nie mogl tanczyc, bo odziez spadala. Krzysio ma umyslowo jakies 4 lata, w porywach 5. Kocha wszystkie instruktorki i kolezanki. Krzysio przeziebil nerki i dobiega do slawojki na ostatnia chwile... wyrwal guziczek i opadaly mu spodnie. Po doszyciu (i wysluchaniu historii rodzinnych Krzysia) okazalo sie, ze guzik nie byl potrzebny. Ubranko bylo za ciasne, po obiedzie nie bylo szans zapiecia, wiec uzylam sznurka ze srebrna nitka. Jego mama na pewno sie ucieszyla :twisted:
Marudnik: padam na cyce. Disco polo powinno byc zdelegalizowane. Jest bronia masowego razenia. To zuo.
Video lupum.
Avatar użytkownika
niebezpiecznyGroszek
Rebeliant
 
Posty: 1842
Reputacja: 3928

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Vessena » 15 lut 2017, o 13:50

4jola napisał(a):Prawda? ;)

Mam przed sobą najsmutniejsze zadanie do tej pory...Muszę uszyć ubranko dla chłopczyka.Wcześniaczka.Na jego ostatnią drogę.
Nie bardzo byłam gotowa na takie zadanie.Jeśli ,w ogóle, można być.
Damn...


Chyba nie można być dość gotowym na takie zadanie. Raczej niegotowość świadczy dobrze o niegotowym. Z drugiej strony, czy gdyby przeżył dłużej, ale jedynie cierpiał a wcześniaki miewają paskudne komplikacje to byłoby to lepsze wyjście? Dla kogo?
Vessena żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 106
Reputacja: 454

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Uuu! » 16 lut 2017, o 13:33

Morte napisał(a):Postanowiłem, że napiszę coś o ”sobie”.

Są gdzieś w necie streszczenia tego?

;)
Musiałby pracować kilka tysięcy lat, by osiągnąć jakiś efekt, ale to przecież nie powód, by rezygnować.
Avatar użytkownika
Uuu! męska
Ups!
Ups!
 
Posty: 1926
Lokalizacja: Trapezfik
Reputacja: 4637

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Morte » 16 lut 2017, o 23:29

Uuu! napisał(a):
Morte napisał(a):Postanowiłem, że napiszę coś o ”sobie”.

Są gdzieś w necie streszczenia tego?

;)

Nikt nie musi czytać moich wypocin :twisted: Nie ma takiego obowiązku :P Właściwie to mogę to pisać jedynie dla własnej satysfakcji. Jeżeli administracja nie chce bym umieszczał takie posty to nie będę tego robił. Wspomniałem już że to eksperyment.
Cóż może zmienić naturę człowieka?
Avatar użytkownika
Morte męska
Mag I stopnia
 
Posty: 157
Reputacja: 413

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez 4jola » 17 lut 2017, o 00:33

Vessena napisał(a):Dla kogo?

Zupełnie egoistycznie i bezrozumnie-dla matki.Jeszcze sekundę...jeszcze jedną.
Nigdy nie chciałabym znaleźć się w takiej sytuacji.
Dziękuje Wam za miłe słowa.
Garniturek gotowy.

Morte napisał(a):Jeżeli administracja nie chce bym umieszczał takie posty to nie będę tego robił.

Łoł,łoł! Prrr! To był żart,nie ma się co unosić. Tak czasem mamy. ;)
Pisz tyle,ile Ci dusza nakazuje i ochota pozwala.
Nie mamy ograniczeń.
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 4545
Reputacja: 5021

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 17 lut 2017, o 06:41

Morte napisał(a): Jeżeli administracja nie chce bym umieszczał takie posty to nie będę tego robił.

Administracja chce takie posty. Np. w Wieży Sztuk ;)
Ale jak reszta forumowiczów akceptuje je w tym miejscu, to administracja nic nie ma "naprzeciwko", może trochę "po skosie" i "na szagę" ;)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 8513
Reputacja: 5015

Re: marudniko-pochwalnik

Postprzez Jadźka » 17 lut 2017, o 10:40

Morte, brakuje "tl;dr"... Albo przynajmniej akapitów ;) Nieee no, wybacz złośliwość. Pisz ile dusza pragnie, akurat w tym wątku nie ma wielkich wymagań co do "merytoryki" ;)

U mnie w końcu pochwalnik. Dostałam pracę! Zaangażowanie w milion rekrutacji popłaca ;) Fajne miejsce (jak wszystko dobrze pójdzie, będę regularnie gnębić Abi i Skaja :mrgreen: ), tylko kasa mocno średnia. Teoretycznie się już zgodziłam, w praktyce daję sobie czas do wtorku, bo mam jeszcze kilka finalnych rozmów w paru miejscach, a nóż widelec lepsza opcja wpadnie? Ale coś już jest. Ale ulga!
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1181
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Luźne dysputy

Niby żaden z ciebie olejny obraz, szczera prawda, ale one lubią takie aliganckie słówka. Założę się, że jadły ci z ręki... no, jak ją już umyłeś oczywiście.

Niewidoczni Akademicy, dodał(a) nanny_ogg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron