Senthe napisał(a):hmm... nigdy nie lubiłam Sama ^^
Wierność swojemu najlepszemu przyjacielowi do samego końca??
Wyruszył za nim do samego piekła. I jaka nagroda go za to czekała?
Senthe napisał(a):hmm... nigdy nie lubiłam Sama ^^
4jola napisał(a):A książki przy czytaniu których się...boicie?Kto czytał "Piaseczniki"?To co prawda opowiadanie,ale trzasneło mnie w wątpia.Bardzo dawno temu i nie wracałam do nich do tej pory."Wojny Swiatów" nie czytałam do dziś.Uuuuaaaaaa!

Eoren napisał(a):A co do LOTR, do którego wielu się tu odwołuje to oczywiście nieodmiennie wzruszająca jest Szara Przystań, i to nie dlatego, że ci odpływają a ci zostają, tylko, że coś się tak nieodwołalnie kończy...
Tego roku opuścił Śródziemie król Elessar. Podobno Meriadok i Peregrin spoczęli na wieczny sen po obu stronach króla w jego grobowcu. Wtedy to Legolas zbudował w Ithilien szary okręt i popłynął z biegiem Anduiny ku Morzu. Z nim, jak wieść głosi, pożeglował krasnolud Gimli. I tak, gdy okręt zniknął z widnokręgu, zamknęła się w dziejach Śródziemia karta Drużyny Pierścienia.
Wtedy dopiero czuję, że opowieść skończyła się ostatecznie.


W momencie, gdy Lobsang podarował Lu-Tze możliwość zebrania dojrzałych wiśni w Dolinie

Terry i sercościskacze tudzież łzouraniacze? Nonono, któż by się spodziewał!

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników