Człowiek siedział w zaciszu swojego domu. Wpatrywał się w ekran, wiedząc ze prędzej czy później przyjdzie i jego kolej. Zostanie zmuszony by przed milionami obnażyć swą dusze, pokazać swe prawdziwe oblicze. Zebrał całą odwagę jaka mu jeszcze pozostała i podniósł się z krzesła. Czuł na plecach wzrok setek podobnych do niego ludzi, wpatrujących się w niego przez szkło monitora. Już miał coś powiedzieć, lecz strach złapał go za gardło. Upił łyk wody przygotowanej akurat na taką ewentualność. Jakże chciał by być gdzieś indziej - pomyślał. Zacisnął pięści i wyrecytował wcześniej przygotowaną formułkę:
-Nazywam się Mariusz i jestem alko... - całe życie przeleciało mu przed oczami, a zaraz po tym, wizja porażki i upokorzenia - Jestem Mariusz.
Witam, Na forum trafiłem w jednej konkretnej sprawie, lecz w miarę przeglądania stron, wydaje mi się że pozostanę tu znacznie dłużej. Twórczość Pratchetta jest mi o tyle bliska, ze zacząłem przygodę z literaturą właśnie przez jedną z jego książek. (Dosyć śmieszna historia, w którą zaangażowany był spirytus. Ale o tym innym razem.)
Element humorystyczny - był, przedstawienie się - było, nawiązanie do Pratchetta - było. Mam dziwne wrażenie że o czymś zapomniałem.



