Niekoniecznie o Terrym...

Gaiman o piraceniu książek

... i niekoniecznie o fantasy...

Gaiman o piraceniu książek

Postprzez Corvvin » 12 lut 2011, o 17:56

Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Wędrowny idiota
 
Posty: 1332
Lokalizacja: wędruję sobie
Reputacja: trzy miliony

Reklama

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez PIP » 10 mar 2011, o 01:56

Temat rzeka, który przewija się na każdym forum o dowolnej tematyce, i pewnie będzie się przewijał dopóki coś nie „pyknie” w albo na kuli ziemskiej... W przypadku literatury, absolutnie nie uznaje kradzieży przez internet!!! To jest naprawdę „własność intelektualna” i nie dziwie się twórcom, ze maja z tym problem. Jednak patrząc na to z drugiej strony, kto chce i tak to zrobi, więc ja bym machnął ręką, i miał nadzieje ze choć w 1% przyczyni się do popularyzacji danej literatury, i ze nawet ten 1% kupi oryginał, prawdopodobnie nawet więcej niż 1%, gdyż ja, i nie tylko ja, nie cierpię e-booków. Przyznam się, ze raz w życiu zgrzeszyłem (chociaż jeśli chodzi o te książkę ciężko użyć tego słowa), i sciagnelem sobie książkę „Bóg urojony” autorstwa R. Dawkinsa – zanim zjedziecie mnie tak ze sufit forumowy spadnie mi na łeb, pozwólcie się wybronić. Tego samego dnia chciałem kupić za odłożone pieniążki rzeczona książkę, jednak nie zastałem jej w 5 (słownie: pięciu) miejscach, więc się wkurzyłem i stwierdziłem ze kupie jak znajdę, i bez żalu pobrałem kopie, książkę mam, swoja droga polecam, jeśli ktoś ma otwarty umysł.

Wracając do tematu, piracenie książek jest be, ale wg mnie zupełnie inaczej sprawa ma się np. z muzyka, dlaczego? Już tłumacze.
Po pierwsze, cena absolutnie nieadekwatna do produktu – za, bagatela 50-60 zl, dostajemy w najlepszym razie 2h słuchania muzyki, która po dniu słuchania w samochodzie, zapamiętamy, i wręcz nie będzie nam już potrzebna płyta, ja mam taki gramofon w głowie, a wy? :D Poza tym, wszyscy twórcy narzekają na producentów, którzy uwalają im się na dochodach i twierdza ze zawyżają koszta produkcji i reklamy, jednak gdy sami się biorą za „producentkę” i zakładają własne tłocznie, o dziwo cena nie maleje, więc jak to jest?!

Po drugie: „Komercja, komercja to mnie właśnie irytuje”. I już uprzedzam komentarze, które tu się posypia, ze muzycy na tym zarabiają – ja im nie żałuje pieniędzy. Ale gdy obserwuje KAZDEGO dosłownie KAZDEGO muzyka z lat '80-teraz który świetnie zaczynał, a teraz wydaje szmiry, i ludzie to kupują dla samej nazwy, to wybacz, kradnę bo tak trzeba! Mam w domu naprawdę masę plyt takich wykonawców jak The Offspring, Metallica, Rage Against The Machine, SOAD, RHCP, i wielu innych, ale jednak ściągałem przed kupnem pełne płyty celem obeznania się z materiałem czyt. „czy warto wydać na to szmal, ten który oni jako twórcy maja za drobne, a ja na to tyram średnio cały dzień”. I, tendencja o której wspomniałem przy „przywitaniu się” na forum (czyli „tendencja komercyjno-jakosciowo-spadkowa”), objawia się także w tym punkcie, co przekłada się na to ze w tym roku nie kupiłem żadnej płyty, w zeszłym 1 (słownie: jedna).

Po trzecie i ostatnie: Po cho**** mam kupować płyty, skoro gdy chce czegoś posłuchać wchodzę na wrzutę, chomika, youtuba, czy inny serwis, do którego twórcy się przyczepiają ale z braku podstaw prawnych (nie tylko u nas, w stanach także) nie mogą im nic zrobić, a ja mogę tam posłuchać ZA DARMO muzyki.


PS. Troche inaczej ma się to w przypadku filmów, ale skoro teraz mam dekoder HD z dyskiem 500GB, pominę ten temat. Z serialami jest jeszcze inaczej – tutaj każdy może obejrzeć ulubiony tytuł w tv, ale jeśli już chce sobie obejrzeć kiedy chce i jak chce powinien kupić DVD z danym tytułem – bo jest to tytuł „ulubiony”, co mnie i tak ani ziębi ani grzeje, bo każdy serial który ostatnio odnosi jakiś sukces zamienia się w tasiemiec, który od polowy serii jest robiony pod publiczkę. Jeszcze inaczej sprawa ma się w wypadku gier komputerowych, ale już późno, nie chce mi się pisać takiego tasiemca. Na zakończenie powiem, i nie odkryje ameryki, ze piractwo było (nawet kiedy internet był na impulsy, i z cena „elitarna”), jest, i będzie. Każdy z nas wyznacza sobie granice, i niech się jej trzyma, ale gdy dojdziemy do wniosku ze skoro „można” to „równo z trawa” to coś jest imo nie tak.
Avatar użytkownika
PIP
Student Magii
 
Posty: 29
Lokalizacja: Warszawa
Reputacja: 24

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez Kinga » 10 mar 2011, o 09:35

PIP, właśnie o to chodzi, że każde piracenie jest przestępstwem, niezależnie czy to jest książka, muzyka, film, serial czy gra. Twórcy każdej rzeczy powinni dostać za to pieniądza, a wybielanie się na siłę, że nie ściągasz książek, nic nie da bo wychodzi z tego tylko hipokryzja, bo twierdzisz, że ściąganie muzyki czy słuchanie jej na wrzucie jest już ok. Albo wszystko albo nic.
(...) jeśli nie wiemy, skąd przychodzimy, to nie wiemy, gdzie jesteśmy, a jeśli nie wiemy, gdzie jesteśmy, to nie wiemy, dokąd zmierzamy.A jeśli ktoś nie wie, dokąd zmierza, to prawdopodobnie zmierza w złym kierunku.
Avatar użytkownika
Kinga żeńska
ciotka cierpienia
 
Posty: 1976
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza / Wrocław
Reputacja: 1814

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez PIP » 10 mar 2011, o 14:41

Nie chodziło mi o to, ze przestępstwem nie jest, i nigdzie tak nie twierdziłem. W przypadku muzyki stwierdziłem, ze, szczególnie ostatnio, sprawdzam tytuły przed kupnem, i tak, przyznam ze popełniam WYKROCZENIE, nie przestępstwo – różnica jest marginalna ale jest, przestępstwo popełniłbym bym gdybym ściągnął, nagrał, i sprzedał, to by było okradanie. Kiedyś w dużych sklepach (np. MM) przy stoiskach z muzyka były „odsłuchownie” teraz nie ma – więc radze sobie po swojemu. Co do serwisów, napisałem ze twórcy się czepiają, ale nie maja PODSTAW PRAWNYCH, więc na dobra sprawę nie może być to przestępstwo.

Kolejna sprawa to samo słowo „przestępstwo” - skoro za tzw. „posiadanie” dostaje (8/3), a za tzw. „kradzież wartości intelektualnej” nic, to nie ma „albo wszystko albo nic” tylko pieprzone odcienie szarości, które wybieram sam, bo i tak ktoś w końcu wybierze to za mnie, a ze niektórych wyborów nie akceptuje...
Avatar użytkownika
PIP
Student Magii
 
Posty: 29
Lokalizacja: Warszawa
Reputacja: 24

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez Anima Vilis » 10 mar 2011, o 17:46

PIP napisał(a):Po pierwsze, cena absolutnie nieadekwatna do produktu – za, bagatela 50-60 zl, dostajemy w najlepszym razie 2h słuchania muzyki, która po dniu słuchania w samochodzie, zapamiętamy, i wręcz nie będzie nam już potrzebna płyta, ja mam taki gramofon w głowie, a wy? :D Poza tym, wszyscy twórcy narzekają na producentów, którzy uwalają im się na dochodach i twierdza ze zawyżają koszta produkcji i reklamy, jednak gdy sami się biorą za „producentkę” i zakładają własne tłocznie, o dziwo cena nie maleje, więc jak to jest?!

Po trzecie i ostatnie: Po cho**** mam kupować płyty, skoro gdy chce czegoś posłuchać wchodzę na wrzutę, chomika, youtuba, czy inny serwis, do którego twórcy się przyczepiają ale z braku podstaw prawnych (nie tylko u nas, w stanach także) nie mogą im nic zrobić, a ja mogę tam posłuchać ZA DARMO muzyki.


i tu się nie zgodzę. np.Ostr sam jest producentem swoich płyt i dzięki temu można je dostać za 30-35zł (ostatnio w tej cenie były dwie płyty=gra ^^) co pokazuje, że jeśli się chce to można. Kupuję oryginalne płyty wykonawców do których mam szacunek, którym w ten sposób chcę podziękować za to że są i występują. Płace za 2h muzyki, po tygodniu będę znała ją na pamięć po dwóch odstawię na półkę..ale po miesiącu sięgnę po nią znowu..i znowu.. U mnie dochodzi jeszcze radość z trzymanego w ręku tak specyficznie pachnącego pudełka ze śliczną i tak prze zemnie upragnioną płytką w środku. Nie ma znaczenia ile godzin pracowałam, żeby ją kupić. Wiem, że było warto. i o to w tym biega.

Odrobinę inaczej ma się sprawa z książkami, nieco inna jest grupa docelowa (muzyki słucha każdy, a z książkami bywa różnie). Myślę, że umieszczanie ich w necie nie zaszkodzi sprzedaży a wręcz może ją poprawić (to o czym mówi Gaiman). Czytanie z monitora jakie jest każdy wie, i dużo lepiej jest wydanie papierowe. Jeśli ktoś zacznie czytać coś fantastycznego w necie to prędzej czy później dotrze do księgarni.
Obrazek
szukam w życiu odrobiny magii-szczegółów drobnych jak kwiaty konwalii
Dźwięk w ołowianej tubie rozchodzi się lepiej niż w wielorybie. Prawda Motopompa? Motopompa, powiedz im że to prawda..
Avatar użytkownika
Anima Vilis żeńska
królowa elfów
 
Posty: 2128
Lokalizacja: Obiecana Ziemia, ŁDZ
Reputacja: 792

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez PIP » 10 mar 2011, o 18:17

Anima Vilis napisał(a):Wiem, że było warto



A ja właśnie nie wiem, dopóki nie kupie, i w tym szkopuł. Próbowałaś kiedyś zwrócić płytę która definitywnie ci się nie podobała? Nie da się, chociaż wg praw konsumenta możesz zwrócić chyba cokolwiek, w ciągu 7 dni, bez podania jakiejkolwiek przyczyny, spróbuj to przetłumaczyć tym w sklepie.
Bardzo lubię mieć oryginalne płyty, ale nie kupuje w ciemno, trudno zrozumieć? ;]
Skoro wyjechałaś z O.S.T.Rem, to mam przynajmniej płytę POE „Szum rodzi hałas”.
A ze wtopiłem szmal nawet na takim zespole jak Metallica, to nie kupuje kota w worku, a od czasu do czasu gdy odpowiada mi data i mam z kim się kopnąć, uderzę na jakiś koncert, bo za takie eventy warto płacić :)

PS. jeśli chodzi o „rodzime” produkcje faktycznie, cena jest nizsza choc nie zawsze.
Jako przykład podam takie Peje, i płytę „Na Legalu +” wg mnie bardzo dobra. Cena 30 zl 2CD
wikipedia napisał(a): „opowiadają o społeczeństwie z tzw. "marginesu", ludziach dotkniętych biedą, spotykających się z brakiem akceptacji, uzależnionych od alkoholu i narkotyków.

Teraz Peja śpiewa tak:
Peja napisał(a):Roz******** grube tysie, bo to gruba impra z rysiem

Gdybym nie sprawdził zawartości płyty na sieci, wtopiłbym nawet te 30 zł, chociaż pewnie więcej. To tylko jeden przykład, a mogę strzelać seriami ;]
Avatar użytkownika
PIP
Student Magii
 
Posty: 29
Lokalizacja: Warszawa
Reputacja: 24

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez Albi » 10 mar 2011, o 19:06

Gaiman ma point. Książka w papierku to co innego - czytanie na kompie to jak hamburger na mieście, a własna książka w papierku na półce to kolacja w dobrej restauracji.
Avatar użytkownika
Albi
Student Magii
 
Posty: 86
Lokalizacja: Trójmiasto
Reputacja: 69

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez nanny_ogg » 10 mar 2011, o 20:07

Jeśli on sam tak mówi (a jako autor ma do tego największe prawo) :clap: Jeśli lubisz czytać to nigdy nie poprzestaniesz na e-booku, będziesz miał półki pełne książek ulubionych autorów nawet, jeśli niektórych poznałeś poprzez publikację na necie...
Wiele może się zdarzyć pomiędzy suknią a szafą. / T.Pratchett
Biedny kto gwiazd nie widzi bez uderzenia w zęby. / S.J.Lec
Pizza i"Dirty Dancing"!... / Ratharienn
Avatar użytkownika
nanny_ogg żeńska
Dziekan
 
Posty: 1620
Lokalizacja: Dolny Śląsk/Głoggów
Reputacja: 1654

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez Dicey Reilly » 10 mar 2011, o 21:40

Gaiman na nawet kilka pointów, z którymi się zgadzam, ale...

Pan Neil wspomina, że większość osób kochane dziś książki dostała/pożyczyła=nie zapłaciła. Ja też tak mam, ale sama książka została i tak i tak kupiona, ale przez inną osobę;P

Patrząc na całą sprawę z innej strony: to jest Gaiman = jemu piracenie nie zaszkodzi, jego książki zawsze się sprzedają. Gorzej z mniej poczytnymi pisarzami, którzy (oprócz spełnienia arystycznego ;) ) liczą na jakiś zysk i mają do tego pełne prawo. Niby gryzie się to z ideą sztuki jako wartości bez ceny, jednak artysta też musi jeść i mieć dach nad głową. Owszem, mógłby zacząć pracować gdzieś w biurze, ale wpłynęłoby to na jego produkty.

Coś z innej beczki:
nanny_ogg napisał(a):eśli lubisz czytać to nigdy nie poprzestaniesz na e-booku, będziesz miał półki pełne książek ulubionych autorów nawet, jeśli niektórych poznałeś poprzez publikację na necie...


Prawda, zgadzam się. Nawet mając e-booka kupię papierową wersję, jeśli pokocham dane dzieło. Ja kupię. Ty, Nianiu kupisz. Nie wiem natomiast jak to będzie z młodszymi pokoleniami (i nie mówię o dzisiejszych nastolatkach, tylko przyszłe dzieciaki), przyzwyczajonych do e-booków i chętniej do nich sięgających niż po papierówkę. Sama widzę jak młodsi robiąc pracę domową sięga nie po encyklopedię (jak ja robiłam niegdyś), a po wikipedię. Może i myślę katastroficznie, ale mój ukochany papier może przestać tracić dzisiejszą wartość...
Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1418
Lokalizacja: Somewhere over the rainbow :D
Reputacja: 773

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez Kasia M. » 10 mar 2011, o 22:21

Wątpię żeby takie "przyszłe dzieciaki" naprawdę TYLKO ściągały książki. Ja na przykład wyżej wspomnianego "Boga urojonego" ściągnęłam, ale z innego powodu niż PIP- szkoda mi było pieniędzy ;) oczywiście, gdyby mnie nagle oświeciło i zaczęłabym szanować pisarza- kupiłabym. Tak samo było ze Zmierzchem i innymi hitami, które są sławne i warto znać, ale niekoniecznie wydawać na nie pieniądze...
Ale wracając do tych dzieciaków- przecież wszyscy wiemy jak się czyta e-booki... w moim wydaniu to jest tak, że siadam, w tle coś buczy, a w ogóle to zapomnę wyłączyć skype i zanim przypomnę sobie gdzie skończyłam czytać to zajmę się czymś innym. Książka prawdziwa daje ten komfort, że mogę czytać wszędzie, i w autobusie i w szkole i to jest taka "prawda uniwersalna". Też kwestia wychowania- nie wyobrażam sobie, żeby rodzice czytali bajki na dobranoc z ekranu...
Inne pytanie, czy "to pokolenie" w ogóle będzie czytać powieści, no ale...
ja mu mówię dopraw se na talerzu bo dzieci przecież jedzą on nie jest sam nie może wymagać żebym ja wszystkim ostro gotowała a na dwa garnki no luuudzie przesada
Avatar użytkownika
Kasia M. żeńska
Ysabell
 
Posty: 1217
Lokalizacja: Gorzów Wlkp
Reputacja: 61

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez nanny_ogg » 11 mar 2011, o 19:38

Dicey Reilly napisał(a): Nie wiem natomiast jak to będzie z młodszymi pokoleniami (i nie mówię o dzisiejszych nastolatkach, tylko przyszłe dzieciaki), przyzwyczajonych do e-booków i chętniej do nich sięgających niż po papierówkę.


Dicey, ci, o których mówisz będą sięgać jedynie po streszczenia, bryki itp.,(bo idzie ku gorszemu jeśli chodzi o czytanie) tacy,których ja mam na myśli i tak kupią normalne książki, ale w naszym kraju coś jest nie tak, bo zarówno książki jak i płytki z muzyką są często za drogie dla przeciętnego odbiorcy... Za niskie zarobki, za wysokie ceny. Może się mylę, ale jak pracowałam w UK, moja pensja należała do najniższych w kraju, ale co tydzień wyskakiwałam do sklepu z książkami i płytami, i przywoziłam po kilka zdobyczy i nie uszczuplało mi to za bardzo portfela...
Wiele może się zdarzyć pomiędzy suknią a szafą. / T.Pratchett
Biedny kto gwiazd nie widzi bez uderzenia w zęby. / S.J.Lec
Pizza i"Dirty Dancing"!... / Ratharienn
Avatar użytkownika
nanny_ogg żeńska
Dziekan
 
Posty: 1620
Lokalizacja: Dolny Śląsk/Głoggów
Reputacja: 1654

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez Anima Vilis » 11 mar 2011, o 21:12

PIP napisał(a):
Anima Vilis napisał(a):Wiem, że było warto


A ja właśnie nie wiem, dopóki nie kupie, i w tym szkopuł. Próbowałaś kiedyś zwrócić płytę która definitywnie ci się nie podobała? Nie da się, chociaż wg praw konsumenta możesz zwrócić chyba cokolwiek, w ciągu 7 dni, bez podania jakiejkolwiek przyczyny, spróbuj to przetłumaczyć tym w sklepie.
Bardzo lubię mieć oryginalne płyty, ale nie kupuje w ciemno, trudno zrozumieć? ;]
Skoro wyjechałaś z O.S.T.Rem, to mam przynajmniej płytę POE „Szum rodzi hałas”.
A ze wtopiłem szmal nawet na takim zespole jak Metallica, to nie kupuje kota w worku, a od czasu do czasu gdy odpowiada mi data i mam z kim się kopnąć, uderzę na jakiś koncert, bo za takie eventy warto płacić :)



Wiesz, teoretycznie na stronach sklepów internetowych dostępne są fragmenty piosenek do odsłuchania, żeby jak mówisz nie kupować w ciemno. Żeby było jasno, ja też nie jestem święta i muzykę ściągam. Mówię tylko, ze jeśli ktoś chce postępować rycersko to może.

offtop- Peja nie moja bajka ale Ostry+Emade to boska kombinacja. Udowodnili to również "złodziejami zapalniczek". jeszcze sobie o tym pogadamy w bardziej muzycznym temacie
Obrazek
szukam w życiu odrobiny magii-szczegółów drobnych jak kwiaty konwalii
Dźwięk w ołowianej tubie rozchodzi się lepiej niż w wielorybie. Prawda Motopompa? Motopompa, powiedz im że to prawda..
Avatar użytkownika
Anima Vilis żeńska
królowa elfów
 
Posty: 2128
Lokalizacja: Obiecana Ziemia, ŁDZ
Reputacja: 792

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez Marw » 2 lip 2011, o 16:09

nanny_ogg napisał(a):Dicey, ci, o których mówisz będą sięgać jedynie po streszczenia, bryki itp.,(bo idzie ku gorszemu jeśli chodzi o czytanie) tacy,których ja mam na myśli i tak kupią normalne książki, ale w naszym kraju coś jest nie tak, bo zarówno książki jak i płytki z muzyką są często za drogie dla przeciętnego odbiorcy... Za niskie zarobki, za wysokie ceny. Może się mylę, ale jak pracowałam w UK, moja pensja należała do najniższych w kraju, ale co tydzień wyskakiwałam do sklepu z książkami i płytami, i przywoziłam po kilka zdobyczy i nie uszczuplało mi to za bardzo portfela...

Hmmmm, ceny książek nie zachęcają do zostawania aktywnym czytelnikiem, dobrze, że są bibliotek bo jak sobie pomyślę iż mógłbym czytać tyle co przeciętny Polak to mi się słabo robi. A ebooki to poręczna rzecz, zwłaszcza na komórce (konwersja!), nie trzeba tachać ze sobą 2 plecaków pełnych papieru. Jednakowoż doznania estetyczne w przypadku druku są nieporównywalne. :mrgreen:
"Jeżeli wszystko idzie dobrze - na pewno nie wiesz jeszcze wszystkiego."
Avatar użytkownika
Marw męska
Mag III stopnia
 
Posty: 387
Lokalizacja: okolice Tarnowa
Reputacja: 214

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez tter282 » 15 lip 2011, o 09:22

Cóż jest jedna niedyskutowalna kwestia - ściąganie jakiegokolwiek utworu (książki, filmu, muzyki etc) bez zezwolenia autora jest kradzieżą. I choćby nie wiadomo jakie dorabiać do tego teorie taką na wieki wieków pozostanie.
Dumaj dumaj, carom nie budiesz...
Avatar użytkownika
tter282 męska
Anghammarad
 
Posty: 1312
Lokalizacja: Kraina Podziemnej Pomarańczy
Reputacja: 262

Re: Gaiman o piraceniu książek

Postprzez Corvvin » 18 lip 2011, o 19:56

tter282 napisał(a):Cóż jest jedna niedyskutowalna kwestia - ściąganie jakiegokolwiek utworu (książki, filmu, muzyki etc) bez zezwolenia autora jest kradzieżą. I choćby nie wiadomo jakie dorabiać do tego teorie taką na wieki wieków pozostanie.

Nie jest. To jest nowa sytuacja.
Coś jak z pojawieniem się samochodów, czy kolei można niby stosować te same przepisy co do konnych powozów, ale... Tak naprawdę potrzeba wypracowania nowego prawa. I pogląd, że to kradzież jest tylko jednym z nich. Z wiekami nic bym tu nie przesądzał.
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Wędrowny idiota
 
Posty: 1332
Lokalizacja: wędruję sobie
Reputacja: trzy miliony


Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

Myślak brnął dalej, bo kiedy człowiek już skoczył z urwiska, jego jedyną nadzieją jest apel o abolicję przyciągania.

Niewidoczni Akademicy, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników