Co do ekranizacji Hobbita mam mieszane uczucia - z jednej strony: 'Jej, super, Jackson ekranizuje Hobbita!'+uśmiechy i takie tam, z drugiej zaś: 'Hm, czy powtórzy się sukces i czy Jackson nie przedobrzy=potwierdzą się niektóre informacje(że niby mają być w filmie wydarzenia między H a WP)?'
Co do ekranizacji 'Władcy' - jest bliska memu sercu. Jako że czytałam książki dłuugo przed nawet planem zekranizowania, podczas oglądania oburzały mnie pewne rzeczy, typu brak Bombadila (nawet w wersji reżyserskiej) lub za dużo nawymyślanych momentów z Arwen/Eowiną(choć romantyczne części mej duszy nie narzekały), czy choćby to że Boromir nie ma czarnych włosów, jednak zdaję sobie sprawę że na filmie chce się też zarobić, długo nie chowałam urazy do twórców. Film jest cudny wizualnie, no bo kto uważa że Nowa Zelandia jest brzydka, a ścieżka dźwiękowa jest wspaniała i lubię jej słuchać w chwili wypoczynku - Shore potrafi do mnie trafić.
Ostatnio natrafiłam na 2 filmy stworzone przez fanów LOTR'a -
Born of Hope i
Hunt for Gollum. Pierwszy pokazuje historię rodziców Aragorna, drugi jak Aragorn męczy się z Gollumem. Oba dziełka mają swoje minusy i plusy, ale dla fanów 'Władcy' fajna rzecz do zobaczenia. No i jak dla mnie nawet niezłego Aragorna dobrali w tym drugim:P
PS Znalazłam niezłą opinię o ekranizacji WP, na fimwebie chyba, coś w stylu: 'Nudny film. Idą, idą i idą - 2 godziny o chodzeniu.' Uśmiałam się zdrowo:D