Ja Sapkowieskiego czytałam
Wiedźmina (Sagę i dwa tomy opowiadań) oraz
Coś się kończy, coś zaczyna. O tym ostatnim nie mam zawiele do powiedzenia, niektóre opowiadania były lepsze, inne gorsze...
A teraz przejdźmy do rzeczy:
Wiedźmin. Muszę przyznać, że najbardziej podobały mi się dwa pierwsze tomy opowiadań, acz
Sagę... też cenię sobie bardzo wysoko. Nie ma takiej przewidywalności, którą często spotyka się w książkach fantasy (ŚD jest na szczęście tym kochanym wyjątkiem

), co jest zdecydowanie duuużym plusem. Styl również jest świetny, nie nudzi się za bardzo (no chyba że ktoś czyta książkę dziesiąty raz z rzędu). Pomysł też bardzo dobry, choć nie wyróżnia się znowóż jakoś szczególnie.
Co do postaci, są bardzo wyraziste i całkiem realistyczne, co cenię. Mi osobiście najbardziej przypadła do gustu Yen, no i oczywiście Ciri, a także Gearlt i Jaskier. Krasnoludy również wypadły bardzo dobrze, a elfy nie były tak wyidelaizowane, jak na przykład w
Dziedzictwie (tam to w ogóle jest zgroza, można by pomyśleć, że to istne dajmony*).
Króko, podobało mi się. Bardzo. 9/10 - książka super, tylko parę zgrzytnię ( to właściwie moja najwyższa ocena. Na pełne 10/10 zasłużyłą tylko jedna seri oraz parę książek ze ŚD)
*dajmon - w wierzeniach jakiś-tam osoba niewiele niższa od bogów, cechująca się mocą do boskiej podobną. To tak jakby ktoś nie wiedział
