Niekoniecznie o Terrym...

Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

... i niekoniecznie o fantasy...

Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Corvvin » 29 paź 2009, o 13:42

Ostatnimi czasy przegrzebuje półki domu rodzinnego w poszukiwaniu ciekawej lektury... I muszę przyznać, że widzę tam wiele książek, które niegdyś uważałem za najlepsze (czasy początków szkoły podstawowej to w ogóle okres, w którym najwięcej czytałem - nie byłem towarzyskim dzieckiem, a odkryłem bibliotekę szkolną :P). Te wszystkie Marki Twainy, Karole Maye, Juliusze Verny...
Dziś wiem, że powroty mogą okazać się straszne. Kiedyś w liceum postanowiłem sięgnąć po zdawałoby się nieśmiertelne Tomki Szklarskiego i okazało się, że tego nie da się już czytać...
Podobnie polecając kolejnym pokoleniom nieśmiertelne moim zdaniem 'Dzieci z Bullerbyn' (zmolestowałem otoczenie, żeby mi to dwa razy przeczytali zanim sam nauczyłem się czytać;)), czy 'Doktora Dollitle' zerknąłem do środka i przeżyłem traumę. Proste jak budowa cepa zdania, rozbudzały kiedyś wyobraźnie stanowiąc inspirację na wiele dni. Przyznam szczerze, że patrzę podejrzliwe na autorów książek dla dzieci - nie jestem pewien, czy to są ludzie mający talent trafiania do najmłodszych, czy to zwyczajni idioci..
Na półce kusi mnie teraz 'Tajemnicza Wyspa' Verne'a, którą przeczytałem swego czasu ponad 10 razy i choć mam ochotę, boje się po nią sięgnąć, żeby nie zniszczyć wyobrażeń jakie zostały mi po niej w głowie...
Ktoś ma podobne przeżycia? tter282 czytasz coś dzieciom, ze swojego dzieciństwa?
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Wędrowny idiota
 
Posty: 1332
Lokalizacja: wędruję sobie
Reputacja: trzy miliony

Reklama

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Kinga » 29 paź 2009, o 16:24

ja boję się sięgnąć po Małego Księcia, książkę, którą ojciec przeczytał mi co najmniej 15 razy jak byłam mała, nie wiem czy wąż nie zmienił się w kapelusz, ale chyba wolę nie ryzykować...

PS narysuje mi ktoś baranka?
(...) jeśli nie wiemy, skąd przychodzimy, to nie wiemy, gdzie jesteśmy, a jeśli nie wiemy, gdzie jesteśmy, to nie wiemy, dokąd zmierzamy.A jeśli ktoś nie wie, dokąd zmierza, to prawdopodobnie zmierza w złym kierunku.
Avatar użytkownika
Kinga żeńska
ciotka cierpienia
 
Posty: 1976
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza / Wrocław
Reputacja: 1814

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Kasia M. » 29 paź 2009, o 17:51

khiehie, Kasia to dzieciak, Kasia uwielbia Kubusia Puchatka i wybiera się na Mikołajka w grudniu do kina :D

wszystkie książki, które czytałam kilka (naście) lat temu ciągle kocham.. wspomnienia :D
ja mu mówię dopraw se na talerzu bo dzieci przecież jedzą on nie jest sam nie może wymagać żebym ja wszystkim ostro gotowała a na dwa garnki no luuudzie przesada
Avatar użytkownika
Kasia M. żeńska
Ysabell
 
Posty: 1217
Lokalizacja: Gorzów Wlkp
Reputacja: 61

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez tter282 » 30 paź 2009, o 08:14

tter282 czytasz coś dzieciom, ze swojego dzieciństwa



Jeszcze nie, ale chwila ta zbliża się nieodwołalnie.

Przyznam, że myśl zawarta w temacie, już jakiś czas temu mnie prześladowała, gdy sięgnąłem po lektury może z moich lat -nastych. Czytałem wówczas mnóstwo sf i fantasy, jako że na naszych półkach księgarskich, jakikolwiek wybór zaczął się pojawiać dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych, byłem wręcz zachłyśnięty bogactwem lektury do dyspozycji. I lat temu kilka wracałem do niektórych książek, jakie odówczas zrobiły wielkie wrażenie. No tak - dwa razy nie włazi się do tej samej rzeki... Spore rozczarowanie.

A co do Verne'a - Juliusz RZONDZI!!! :mrgreen: Do dzisiaj!
Dumaj dumaj, carom nie budiesz...
Avatar użytkownika
tter282 męska
Anghammarad
 
Posty: 1312
Lokalizacja: Kraina Podziemnej Pomarańczy
Reputacja: 262

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez 4jola » 30 paź 2009, o 21:51

Taaa.Przeżyłam to na własnej skórze i szczerze polecam NIE czytanie ukochanych książek po dłuższej niż rok przerwie.Jeżeli nasze uczucia "podsycamy" regularnie,jest szansa na zachowanie wrażeń(z niewielkimi modyfikacjami związanymi z wiekiem)z pierwszego czytania,które nas zauroczyło.Jeśli nie-dajcie spokój.To jest jak pielęgnowanie we wspomnieniach obrazu obiektu pierwszej miłości.Lepiej po latach nie spotykać się w realu,bo będzie zonk.
Ale do dziś mam te książki,które mnie oczarowały(Edith Nesbit-seria o Feniksie),na których nauczyłam się CZYTAĆ i całkowicie wsiąkłam.Raczej już do nich nie wrócę,ale cały czas mam w sobie ten zachwyt,który we mnie wywołały.I niech tak zostanie.
A tter powinien czytać młodej coś nowego.Tyle tego dzisiaj drukują.Nasze "starocie"mogą już nie przemawiać.A jak sama nauczy się kochać książki,podsunąć dyskretnie i od niechcenia.Może będą się podobać.Tym sposobem uratuje swoje wspomnienia(bezcenne).
"My , z matką twoją , rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

Growing old is inevitable,growing up is optional.
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 1540
Reputacja: 561

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Arvika » 31 paź 2009, o 03:35

Łee tam. Nie zgadzam się. Czytając ponownie dawno nie czytaną książkę w najgorszym przypadku ryzykuję, że spotkam się twarzą w twarz z niezaprzeczalnym faktem, że się zmieniam i teraz jestem zupełnie inną osobą niż byłam powiedzmy 16 lat temu (a spotykam się z tym faktem codziennie twarzą w twarz, kiedy widzę sympatyczne dziecko - kiedyś był to dla mnie wspaniały towarzysz na następne miesiące życia i te miesiące były tak długie, jak teraz lata), nie ryzykuję wspomnień, bo wspomnienia są i tyle, najwyżej przeczytam kawałek chłamu. Zdaża się, jak mawiał Vonneguth. A zyskać mogę zupełnie nową książkę (bo nie oszukujmy się, to jest zupełnie inna książka dla mnie teraz, niż była dla tego obcego dziecka, ktrym byłam 16 lat temu) piękną i ciekawą na zupełnie inny sposób.
Osobiście pewne książki uważam za kanon dla każdego wieku, np.: Niekończącą się opowieść, albo Porwanie w Tiutiurlistanie, albo mniej znaną książkę Królowa niewidzialnych jeźdźców. Czytam jak wiele innych rzeczy regularnie, co jakieś dwa lata i cenię sobie za każdym razem z innych względów.
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."
Avatar użytkownika
Arvika żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1329
Reputacja: 1092

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Eoren » 1 lis 2009, o 16:51

Ja będąc dzieckiem czytałam Tolkiena, potem Tolkiena i teraz... również. Ale to prawda, że bałam się kiedyś żeby mi z czasem nie przeszło i po kilku latach nie okazało się, że już to na mnie nie działa. Otóż działa nadal, jak najbardziej.
A co do innych książek z dzieciństwa mówiąc szczerze raczej nie zaglądałam po raz drugi (chyba, że w domu skończyło się wszystko co było do przeczytania) więc trudno mi powiedziec jak bardzo się dla mnie zmieniły... ale podejrzewam, że bardzo. Jednak jako dziecko inaczej się wszystko odbiera. W końcu chyba właśnie po to zaczęto pisac książki opatrzone etykietką 'dla dzieci'.
PS. Kasiu, Kubuś Puchatek jest nieśmiertelny... :mrgreen:
THERE IS NO JUSTICE. THERE IS JUST ME.
"Outside of a dog, a book is man's best friend. Inside a dog, it's too dark to read."
Avatar użytkownika
Eoren żeńska
Bibliotekarz
 
Posty: 1641
Lokalizacja: Nałęczów...KRK
Reputacja: 332

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Sacharissa » 1 lis 2009, o 18:17

O, ja mam bardzo podobnie jak Eoren :D. Otóż moja kochana familia (a właściwie to głównie tata) zwykła czytać mi do poduchy książki Tolkiena i Le Guin, tym sposobem zarażając mnie miłością do fantastyki. Miłość owa nie przeminęła, a jedynie się umocniła. Natomiast do innych książek z dzieciństwa nie wracam. Już 10 lat temu były one nieco przyćmione przez te wspomniane wyżej, więc teraz chyba tym bardziej by mnie rozczarowały.
Well, I woke up this morning
And I got myself a beer.
The future's uncertain
And the end is always near.
Avatar użytkownika
Sacharissa żeńska
Mag II stopnia
 
Posty: 332
Lokalizacja: Łódź
Reputacja: 27

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez 4jola » 1 lis 2009, o 20:54

Arvika napisał(a):Czytam jak wiele innych rzeczy regularnie, co jakieś dwa lata i cenię sobie za każdym razem z innych względów.

Czytanie dawno nieczytanej książki i regularnie co dwa lata jakby się troszeczkę wyklucza.Przez dwa,nawet trzy lata nie zmieniasz się tak mocno.Poza tym ja miałam na myśli dłuuugą przerwę.15 i więcej lat.I oczywiście nie uogólniajmy,bo jest kilka książek,które przetrwają każdą rozłąkę i bolesny proces naszego dojrzewania/starzenia.Każdy pewnie takie ma(Małomówny i rodzina!)
I bardzo dobrze.
"My , z matką twoją , rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

Growing old is inevitable,growing up is optional.
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 1540
Reputacja: 561

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Arvika » 1 lis 2009, o 21:33

@ 4jola:
Masz rację, może ja po prostu nie wiem jak to jest mieć długą przerwę w znajomości z lubianą książką. Raz kiedyś przypadkiem przez jakieś 7 lat nie czytałam Niekończącej się opowieści, bo nie miałam akurat, ale nadrobiłam czytając przez ostatnie trzy lata z pięć razy. Pewnie mogłabym zrobić eksperyment i którąś z lubianych odstawić na jakiś dłuższy czas... tylko po co?
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."
Avatar użytkownika
Arvika żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1329
Reputacja: 1092

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Herbata » 2 lis 2009, o 20:00

Powrót do lektury z dzieciństwa może byc magiczny. I nie oszukujmy się: osoba, która zaczytywała/zasłuchiwała się w książkę w wieku lat 5, nie jest tą samą osobą, która po nastu latach do niej wraca.
Dzieci mają inną percepcję świata, są bardziej chłonne i często całą otoczkę wokół tekstu tworzy nieskrępowana wyobraźnia. Nic dziwnego, że ten sam tytuł nie robi na nas takiego samego wrażenia obecnie, niż 10, 15, 20 lat temu.
Oczywiste jest również to, że pisząc dla dzieci nie pisuje się tak samo jak dla dojrzałych czytelników, ale to nie oznacza, że to naiwna i uboga literatura. Dzieciom naprawdę wystarczy wyobraźnia, nie potrzeba im skomplikowanych intryg i zawiłych tekstów.

Dla mnie nieśmiertelne pozostają wciąż i wciąż : Mały Książę, seria książek o Muminkach, Bromba Wojtyszki, Pagaczewski i jego Profesor Gąbka oraz klasyczne baśnie braci Grimm.
A ostatnio czytam dzieciom w pracy Nieumiałka - to budzi wspomnienia wieczorów spędzonych z babcią, nad tą właśnie lekturą.
Avatar użytkownika
Herbata
zielony bibliotekarz
 
Posty: 128
Lokalizacja: Wielkopolska
Reputacja: 15

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez 4jola » 2 lis 2009, o 20:14

Arviko droga,nie rób żadnych eksperymentów!Takie rzeczy po prostu się dzieją lub nie.I nie każdemu.Nie ma na to (na szczęście) reguły.Niewątpliwie spojrzenie na ukochane niegdyś lektury/filmy,zmienia się.To "fakt autentyczny".Niektórzy z nas znoszą to bezboleśnie,niektórzy(to ja)histeryzują! Zartuję.Ale z premedytacją już tego nie robię.
"My , z matką twoją , rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

Growing old is inevitable,growing up is optional.
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 1540
Reputacja: 561

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Kasia M. » 6 lis 2009, o 20:21

Herbata napisał(a):
Bromba Wojtyszki,

oo, dla mnie cudowna, "..po latach także..."... miała wpływ na dzieciństwo, ma wpływ na młodość, będzie mieć wpływ na dorosłe życie ;D
ja mu mówię dopraw se na talerzu bo dzieci przecież jedzą on nie jest sam nie może wymagać żebym ja wszystkim ostro gotowała a na dwa garnki no luuudzie przesada
Avatar użytkownika
Kasia M. żeńska
Ysabell
 
Posty: 1217
Lokalizacja: Gorzów Wlkp
Reputacja: 61

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Nastasja » 16 lis 2009, o 16:03

skąd macie książkę Niekończąca się opowieść? tez poproszę :)

dla mnie nieśmiertelne są Muminki.
i wszystkie baśnie Astrid Lindgren.
a, czytałam też jako kilkuletni pędrak Księgę Dżungli [robi teraz dużo mniejsze wrażenie] i oczywiście opowiadania o wiedźminie [też robią mniejsze, wolę sagę].... lubiłam też Sienkiewicza [porażka :)]

Małego Księcia, jako dziecko zaangażowane w naukę fizyki, nigdy nie lubiłam, zanadto naruszał prawa tejże fizyki :P toż samo Puchatek. no i drażnił mnie Tygrysek, był takim bezmyślnym palantem :D
a Nieumiałek był wstrętny, nie znosiłam go jako osoby :P
Avatar użytkownika
Nastasja
Student Magii
 
Posty: 42
Reputacja: 10

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez qfas » 16 lis 2009, o 20:45

A myślałem, że tylko ja za młodu czytałem o Nieumiałku:). Fakt, dawał koleś zły przykład (a jego poprawa była w ogóle nieuzasadniona, gryzła się z podstawami wykreowanego charakteru postaci, ani za grosz w tym logicznego sensu:P). A muminki rządzą zawsze i wszędzie:).

Aby nie offtopować - chyba najbardziej bolało, gdy niedawno odświeżyłem sobie Robin Hooda. Jako młody szczyl zapatrzony byłem w tą postać jak w obrazek z Dodą, stręczyłem mamę o zielone spodnie (co tez mi za młodu pomysły przychodziły do głowy) i nawet łuk sobie zrobiłem, i strzały do tego:). Z szacunku do wspomnień nie napiszę, jak mi się teraz czytało tę książkę. Lepiej dla mnie by się to skończyło, gdybym pozwolił, żeby ta opowieść żyła sobie spokojnie w mojej głowie.
II
(..)
(oo)

To królik. Przekopiuj go do do swojej sygnatury, aby pomóc zdobyć mu władzę nad światem.
Avatar użytkownika
qfas męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 782
Lokalizacja: Hmm... Powiedzmy, że nie powinieneś zaglądać na strych, oki?
Reputacja: 219

Następna strona

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

Niewidoczny Uniwersytet nigdy nie przyjmował kobiet na studia; tłumaczono mętnie, że w grę wchodzą problemy z kanalizacją, lecz rzeczywistą przyczyną była niewypowiedziana trwoga, że gdyby pozwolić kobietom na zabawy z magią, prawdopodobnie radziłyby sobie znakomicie.

Blask fantastyczny, dodał(a) Kinga

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników