Niekoniecznie o Terrym...

Książkowe przejęzyczenia

... i niekoniecznie o fantasy...

Re: Książkowe przejęzyczenia

Postprzez nanny_ogg » 23 lis 2010, o 01:31

Tak się chwalicie waszymi przejęzyczeniami teraz kolej na nanny - namiętnie i dozgonnie już chyba będę mówiła: "zbiłeś mnie z pantykułu" zamiast "zbiłeś mnie z pantałyku" . Nawet teraz kiedy pisałam tego posta musiałam sprawdzić jaka jest poprawna forma... :mrgreen:
Wiele może się zdarzyć pomiędzy suknią a szafą. / T.Pratchett
Biedny kto gwiazd nie widzi bez uderzenia w zęby. / S.J.Lec
Pizza i"Dirty Dancing"!... / Ratharienn
Avatar użytkownika
nanny_ogg żeńska
Dziekan
 
Posty: 1620
Lokalizacja: Dolny Śląsk/Głoggów
Reputacja: 1654

Reklama

Re: Książkowe przejęzyczenia

Postprzez Corvvin » 2 gru 2010, o 14:52

Tak mi się przypomniało, że dość długo nadrektor był dla mnie nadredaktorem... Nawet się zastanawiałem czemu akurat nadredaktor :P
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Wędrowny idiota
 
Posty: 1332
Lokalizacja: wędruję sobie
Reputacja: trzy miliony

Re: Książkowe przejęzyczenia

Postprzez Dżon » 2 gru 2010, o 21:38

W książkach rzadko mi się to zdarza. Pamiętam tylko, ze jak czytałem pierwszy raz "Władcę Pierdzieli", to Aragorna czytałem jako Aragona. Bo mi się myliło z Paragonem z "Wakacji z Duchami" :P

Za to ostatnio idę ulicą w warszawie i nad jakimś lokalem widzę wielki plakat/szyld/transparent: TEATR WOŁOWY. Dopiero po kilku chwilach skumałem się, że chodzi o "tatar wołowy" :D
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 2970
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2441

Re: Książkowe przejęzyczenia

Postprzez arycka » 8 paź 2011, o 23:40

No moją największą gafą lingwistyczną było przeczytanie tytułu filmu animowanego, który akuratnie pojawiał się na ekranach kin. Odwróciłam się do mamy i pytam (a już poszłyśmy dalej od tego plakatu)
- Mamo! Może pójdziemy na Pocauntas?
- Na co? - rzecze zdziwiona mama.
- No, na Pocauntas! Nowy film nooo...
- Chyba Pokahontas kochanie.
- Nieprawda! Napisane było Pocauntas!
Poszłyśmy do kina, wyszłam z tegoż czerwona jak burak (bo przecież padało tam kilkakrotnie imię głównej bohaterki), a matka przez kolejne 10 lat żyć mi nie dawała mi świętego spokoju. Przez pierwsze trzy lata upierałam się, że właśnie tak było napisane na tym plakacie. Potem dotarło do mnie, że jednak nie xD
Avatar użytkownika
arycka
Student Magii
 
Posty: 54
Reputacja: 85

Re: Książkowe przejęzyczenia

Postprzez Dżon » 9 paź 2011, o 13:14

Czytam sobie "Mitologię ludów Syberii" i tam autorka zwraca uwagę na powracające wyobrażenia mamuta, które nigdzie indziej nie są tak żywe jak tu. Jest to niewątpliwie ciekawe, natomiast przeczytałem naraz coś takiego:

Mityczny mamut ma szereg wcieleń, mniej lub bardziej odległych od parowozu.
Oczywiście w tekście było "prawzoru".

Co ciekawe, wysłałem to kumpeli, żeby się ze mnie pośmiała, a ta mi napisała, że też przeczytała "parowozu" :D
Nazywam się Milijon bo za miliony gardzę i ejakuluję frustracją...
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 2970
Lokalizacja: Nieistotne - pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 2441

Re: Książkowe przejęzyczenia

Postprzez Arvika » 9 paź 2011, o 20:41

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce Alicja streszczała podręcznik do psychopatologii. Carsona bodajże. I w onym Carsonie wymienione były objawy czegoś, czego już nie pamiętam, powiedzmy dla jaj, że któregoś z zaburzeń lękowych. Skrzętnie w punktach wypisałam je wszystkie między innymi
"poczucie bysia na krawędzi" (w Carsonie stało bycia, a nie bysia)
dalej już nie streszczałam bo oplułam się kawą kiedy to zobaczyłam, bo jak to jest, mieć poczucie, że byś jest na krawędzi?
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."
Avatar użytkownika
Arvika żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1329
Reputacja: 1092

Re: Książkowe przejęzyczenia

Postprzez arycka » 9 paź 2011, o 22:27

Bysie lubią krawędzie, to znani alpiniści, jeno obserwator czuje się nieswojo wtedy gdy to widzi, bo ma wrażenie, że byś skoczy, a byś tymczasem tylko chłonie powietrze krawędziowe 8-)
Avatar użytkownika
arycka
Student Magii
 
Posty: 54
Reputacja: 85

Re: Książkowe przejęzyczenia

Postprzez Czarownica » 11 mar 2012, o 23:11

to ja zawsze czytałam "nie PRASUJ linków" zamiast "nie parsuj linków"
Czarownica żeńska
Student Magii
 
Posty: 72
Lokalizacja: Warszawa
Reputacja: 126

Poprzednia strona

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

Zauważył, że seks jest całkiem podobny do kuchni: fascynuje ludzi, którzy często kupują książki pełne skomplikowanych przepisów i ciekawych obrazków, często, kiedy naprawdę są głodni, tworzą w wyobraźni wspaniałe bankiety - ale kiedy dzień się kończy, całkiem i zadowala sadzone jajko i frytki, jeśli tylko są dobrze wysmażone i jeśli na talerzu znajdzie się może plasterek pomidora.

Piąty elefant, dodał(a) Dżon

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników