qfas napisał(a):Motyw ten skojarzył mi się nie z książką, a z grą - a właściwie całą serią - Final Fantasy mianowicie. Eldunari to wszak, po małych modyfikacjach, Lifestream! Wszak młody Paolini mógł mieć kontakt z serią i się zainspirować:).
Bardzo być może. Niestety, nie znam Final Fantasy. Dzięki za podpowiedź, Qfas!
Rachel napisał(a):otóż, z Eragona dowiadujemy się, że jeśli ginie smok, to jeździec przeżywa, ale jeśli zginie jeździec, ginie też i smok. A tymczasem Gleadr żył jeszcze na krótko po śmierci Oromisa i rzucił się na Muratgha. No i pozostaje jeszcze kwestia Eldunai...
Trzeba wybaczyć Paoliniemu nieścisłości, w końcu pomyłki zdarzają się też znacznie bardziej utalentowanym i doświadczonym. Ale akurat "serca serc" w tym przypadku tak nie drażnią, ponieważ nie mogło być o nich mowy w pierwszym tomie. W takim razie mamy tutaj takie "kłamstwo dla czytelników"...
Poza tym, pomysły czasem żyją własnym życiem i ewoluują. Bywa, że takie zmiany mają potem wpływ na całość historii - tak jak było z pomysłem Terry'ego na Vimesa. Czasami jest to bardzo irytujące.
W każdym razie - wyrazy uznania dla Twojej spostrzegawczości, Rachel. Gdybyś była krytykiem literackim a ja pisarzem, to pewnie bałbym się pytać Ciebie o zdanie na temat moich książek.