"100 lat samotności"... raz na jakis czas sobie aplikuje taka powtorke z Marqueza, najlepiej latem, na plazy, nad jeziorkiem, w czasie relaksu...i zawsze dziala podobnie wzruszajaco
Ostatnio za to przeczytalem w jeden weekend "Milknace echa" Stanislawa Kawczaka. Ciekawe wspomnienia autora, ktory jako mlody chlopak, studenta prawa (nomen-omen) idzie na I wojne swiatowa w austriackim mundurze, a na koncu ksiazki jako porucznik widzi wolna Polske ostatniego dnia wojny z bolszewikami w 1921 r. - niby banalna ksiazka wspomnieniowa jakich wiele, ale primo: koles niesamowicie podobny do mnie mi sie na poczatku wydal...tak z podejscia do zycia, stosunkow w rodzinie...
a secundo: na koncu ksiazki jest notka od wydawcy... dopiero wtedy mnie wgielo - autor, sedzia sądu okręgowego, kapitan rezerwy Stanisław Kawczak zginal w Katyniu...
az go w necie poszukac musialem i znalazlem notke, ze podczas ekshumacji znalezli przy nim ten sam zegarek "cebule", pewnie te sama, ktora dostal od ojca na poczatku ksiazki. Takie drobiazgi fascynuja i daja do myslenia
