Dżon napisał(a):Definicja mitu nie jest narzucona z góry pod natchnieniem bogów, tylko opracowana.
Hmm, może po części, ale definicje słów nie są w całości "opracowywane" chyba nie? Mamy jakieś użycie słowa, które można doprecyzować, ale szczególnie językoznawca nie uzna chyba, że może usiąść i stwierdzić, że od teraz słowo materac będzie znaczyło takie coś, co się na stół kładzie, żeby lepiej wyglądał i mniej się brudził (dawniej znany jako obrus) bo tak mu wygodniej - wie, że słowa mają jakąś historię znaczenia której nie da się ot tak urwać.
Dżon napisał(a):Definicja podana przez Ciebie dzieli mity-niemity tylko na podstawie formy.
Treści i funkcji (wyjaśnienie fenomenów naturalnych lub powiązanie z religią) o formie nie napisałam ani słowa. Tylko że nie było tam funkcji oddziaływania na emocje.
Dżon napisał(a):Nowośią jest tylko to, że opowieść nie musi być fikcyjna, żeby być mitem - bo dla ludzi, którzy wierzyli w te mity była to prawda bezapelacyjnie, do samego końca.
A teraz to zgubiłeś mnie totalnie. Jeśli ktoś w coś wierzy, to znaczy, że to nie jest fikcyjne tak? A wiesz, że są ludzie, którzy na zabój i do śmierci wierzą, że mówią do nich ich zęby i każą im zniszczyć instalacje kosmitów na dachu sąsiada? Ba, oni to wiedzą.
Chyba czegoś tu nie zrozumiałam.
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."