Na targach byłem, i spotkanie z panem Cholewą zaliczyłem

Można je według mnie podzielić na dwa etapy. Pierwszy - zacny: czyli tzw. "kawa", w czasie której pan Piotr został nakarmiony, a motłoch, w tym ja, mógł usiąść koło tłumacza i napawać się jego obecnością (ciastem napawać się nie mogliśmy, bo nas nie poczęstowano :/ ). Pan Piotr okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem, posiadającym ogromne poczucie humoru. Można się było tego spodziewać, po człowieku, który zajmuje się tłumaczeniem prozy Terry'ego. Opowiedział nam co nieco o sobie, kilka anegdotek o Pratchett'cie(np. jakie emocję budzi w Terry'm niejaki Big Vegetableman), zdradził również kilka faktów co do najnowszej książki - "Snuff". W polskiej wersji językowej jej tytuł będzie brzmieć "Niuch", a sama książka opowiadać będzie o przygodach Vimes'a w czasie urlopu. Pojawi się również tematyka m.in. goblinów czy też przemytu tabaki. Co do treści, tłumacz odnosił się do niej bardzo pozytywnie. Co prawda był zaskoczony kolejną powieścią ze Świata Dysku, nie spodziewał się, że Terry wyda jeszcze jakąś, aczkolwiek miło się rozczarował

Na zakończenie pan Cholewa wyciągnął z głębi swej siatki dwie, mosiężne pieczęcie, których rzeźbienia nawiązywały do Śmierci oraz NU, po czym podbił nimi podsunięte mu pod nos książki. Mój "Ostatni Kontynent" zyskał zatem +20 do awesomeności. Kameralne spotkano trwało około 30 minut, a po nim nastąpiła wyżej wspomniana prelekcja. I to był etap, który można nazwać: eeee... mogło być lepiej. Cały wykład sprowadzał się do pokrótkiego opisu każdego cyklu oraz pojedynczych książek. Było to moim zdaniem trochę bezcelowe, gdyż wątpię, by był tam ktoś nieobeznany z fandomem Pratchett'a. Aczkolwiek kilka ciekawych zdań padło, chociażby do czego natchnęła Terry'ego wizyta w Polsce. Pisarz będąc w naszym pięknym kraju, udał się na obiad do miejscowej knajpy, Tam dostał na talerzu kawałki tłuszczu nadziewane tłuszczem, które można było polać tłuszczem (pierogi), a jeszcze wcześniej na zakąskę zamówił sobie chleb z tłuszczem (smalec). Ponoć dzięki naszemu jedzeniu, wpadł na pomysł kopalni tłuszczu z "Piątego Elefanta". Miło, że jakoś się mu przysłużyliśmy xD Reasumując: było bardzo przyjemnie, cieszę się, że wpadłem na Targi

Daj komuś ogień, a będzie mu ciepło przez jeden dzień, ale wrzuć go do ognia, a będzie mu ciepło do końca życia.