Luźne dysputy

z życia bibliotekarza...

O wszystkim i o niczym podyskutujmy tu..

Re: z życia bibliotekarza...

Postprzez Jahoo » 13 gru 2008, o 16:50

Ja "Starego człowieka i morze" słyszałem w wersji "Stary człowiek, a może"

U nas ostatnio ktoś "Chilon Chilonides" czytał "Czilon Czilonides".
cóż? Może jakiś cytat?
You’ve got to ask yourself a question: Do I feel lucky? Well, do ya, punk?
Avatar użytkownika
Jahoo
Mag II stopnia
 
Posty: 344
Lokalizacja: Lublin. A tak naprawdę, to nie chcesz wiedzieć...
Reputacja: 0

Reklama

Re: z życia bibliotekarza...

Postprzez tter282 » 25 lis 2009, o 21:27

Będąc dzisiaj w bibliotece, stałem się świadkiem rozmowy Pani (P) z Bibliotekarką (B) o takiej oto teści:

P: Chciałam wypożyczyć książkę.
B: Oczywiście, ale jaką, może pomóc?
P: Eeeee, wie pani, taką której reklamę widziałam w internecie.
B: Ale może coś bliżej?
P: Taką o odchudzaniu.
B: Proszę do dziłu "Zdrowie" - o tam.

Pani wraca po kilku minutach i dawaj:

P: Tam jej nie ma, niech pani poszuka gdzieś indziej.
B: W innym dziale nic takiego pani nie znajdzie.
P: Pani jest ordynarna i niekompetentna! Gdzie jest pani dyrektor?! Ja chcę złożyć skargę!!!
B: W siedzibie na Pl. Wolności.
P. To ja pie...ole taką bibliotekę!!!

I dawajstek wyzwisk...

Dwa wnioski - po piewsze, Bibliotekarz NU, powinien mieć wszędzie swoje inkarnacje. Po drugie - to ma być cichy i spokojny zawód, raczej dla introwetyków, ludzi zakochanych w obcowaniu ze słowem pisanym i Kulturą przez spore "K"...
Dumaj dumaj, carom nie budiesz...
Avatar użytkownika
tter282 męska
Anghammarad
 
Posty: 1312
Lokalizacja: Kraina Podziemnej Pomarańczy
Reputacja: 262

Re: z życia bibliotekarza...

Postprzez grace » 25 lis 2009, o 22:13

Troche to nie o książkach, co powiem, ale skojarzyło mi się po tej rozmowie.
Z mojej poprzedniej pracy kilka rozmów z klientami

tel, słychac dziecko
- dziendobry, chciałem sie zapytać czy moje zamówienie już bylo wysłane
- dzieńdobry, a jakie to zamówienie?
- no, na jojo!
- rozumiem, a dla kogo?
- no, dla mojego kolegi!

to akurat ze sklepu kolegi:
-mam pytanie, ile kosztuje wysyłka 1 piłki?
-to będzie 5zł
-w takim razie poproszę 100szt

Swego czasu kolega zaczął to zbierać i na konwecjach podczas sceny otwartej, zrobił z tego show pt. FAQ
razem z drugim kolegą wygłupiali się, że właśnie nadeszło pytanie i z kamiennymi twarzami starali się na nie odpowiedzieć.
Publiczność płakała ze śmiechu, a co jakiś czas na publiczności można było zaobserwować kogoś płonącego ze wstydu (mimo, że nigdy nie wspominali od kogo dostali pytanie).


Edit by Gryfu:
No... nie za bardzo o książkach... i nie za bardzo o życiu bibliotekarza...
Ale za to są inne tematy, gdzie to można było wrzucić, jak choćby "Dowcipy środowiskowe"...
Offtop nie jest dobrym sposobem podtrzymywania tematu :roll:


dobrze, przepraszam, już będę grzeczna ;)
kliknij tu >Obrazek< i tu >Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3503
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2305

Poprzednia strona

Powrót do Luźne dysputy

- Przepraszam! - zawołał kasjer, gdy niania już odchodziła. - Co pani ma na ramieniu?
- To... futrzany kołnierz.
- Ale przecież wyraźnie widziałem, że pomachał ogonem.
- Tak. Ponieważ wierzę w piękno bez okrucieństwa.

Maskarada, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: szpaq