Luźne dysputy

Czy są palacze na sali?

O wszystkim i o niczym podyskutujmy tu..

Czy są palacze na sali?

Postprzez Aeshtir » 30 lis 2010, o 16:29

No i? Jak sobie radzicie, moi drodzy w nowym, niekorzystnym, środowisku? Jako osoba formalnie paląca mam ambiwalentne odczucia, dotyczące zakazu palenia - choć jako kucharz odczuwam to w dwójnasób - pracy mam znacznie mniej, dzięki czemu mogę postukać trochę w klawisze na moim ulubionym forum :D .

Zastanawia mnie, jako socjologa - amatora, jak zmieniło się podejście do palenia. Ilu z Was pali? Jak patrzycie na osoby palące? Co sądzicie o polityce (również idiotyzmom ekonomicznym) towarzyszącej nikotynie (bo tylko o takim paleniu mowa, rzecz jasna)? I czy w ogóle ktoś jeszcze dostrzega papierosy jako zjawisko społeczne, a nie tylko nałóg? Pogadamy o tym?

PS. A co do zwrotu "formalnie"... Sytuacja finansowa oraz nowe mieszkanie zmusiło mnie do przerzucenia się na papierosy elektroniczne. Zastępują papierosy jak lemoniada whisky, ale mimo to szczerze polecam... Jeśli kogoś interesują szczegóły, chętnie udzielę :D .
Mater tua criceta fuit, et pater tuo redoluit bacarum sambucus!
Avatar użytkownika
Aeshtir męska
Mag II stopnia
 
Posty: 234
Lokalizacja: Szczecin
Reputacja: 223

Reklama

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez Spangler » 30 lis 2010, o 18:11

Ja nie pale i zakaz palenia w miejscach publicznych (po części)popieram. Jak dla mnie nie powinno się nam zakazywać tylko tych rzeczy które nie godzą w kogoś wolność a palenie papierosów do takowych czynności nie należy (no w końcu istnieje takie coś jak palenie bierne - nie każdy chce wdychać ten dym)
Mam nadzieje, że nikt z palaczy się na mnie nie wkurzy :D
"...Wolność! Własność! Sprawiedliwość!..."
"...To tak, jakby Wielki Zderzacz Hadronów wykorzystać do zrobienia kanapki z masłem orzechowym..." - Reeven
Avatar użytkownika
Spangler męska
Mag II stopnia
 
Posty: 253
Lokalizacja: Biurwolandia, Dolny Śląsk , Głogów
Reputacja: 199

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez Corvvin » 30 lis 2010, o 18:35

Nie paliłem, nie palę nie cierpię jak po powrocie z knajpy wszystkie moje ciuchy śmierdzą dymem. Zakazu oczywiście nie popieram. Kolejny przejaw panowania okrutnego bożka większością zwanym. Niczyja wolność nie jest bezpieczna, gdy on się panoszy. Przeciw wszystkiemu można zmontować jakąś większość...

I jak w imię wolności jestem skłony przecierpieć papierosowy dym w knajpach itp. To jedna rzecz niezwykle irytuję. Urywałbym ręce. Powszechne rzucanie niedopałków po prostu pod siebie, na chodniki itp. Chamstwo w czystej postaci...
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Wędrowny idiota
 
Posty: 1332
Lokalizacja: wędruję sobie
Reputacja: trzy miliony

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez grace » 30 lis 2010, o 19:28

Zgadzam się, na korytarzu często takie widuje i towarzyszącą im jeszcze długo chmurę dymu. Jakby ktoś już nie mógł wyjść na zewnątrz, użyć popielniczki i tego potem wywalić do kosza.
Ale niestety wiele palących nie liczy się z otoczeniem.

Corvvin, mogłabym się z Tobą zgodzić w sprawie zakazu, gdybyśmy żyli w kulturalnym państwie, gdzie ludzie potrafią uszanować ludzi dookoła. Ale niestety tak nie jest i w tej sytuacji niestety pewne rzeczy można egzekwować tylko i wyłącznie prawem. Smutne.
kliknij tu >Obrazek< i tu >Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3503
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2305

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez Aeshtir » 30 lis 2010, o 20:17

Corvvin napisał(a):I jak w imię wolności jestem skłony przecierpieć papierosowy dym w knajpach itp. To jedna rzecz niezwykle irytuję. Urywałbym ręce. Powszechne rzucanie niedopałków po prostu pod siebie, na chodniki itp. Chamstwo w czystej postaci...

Ha! A dmuchanie dymem w wiacie? Jest mnóstwo przejawów chamstwa, które irytują mnie, jako nałogowego palacza.
Ustawa antynikotynowa powinna być poprzedzona porządną, kilkunastoletnią edukacją, jak miało to miejsce w Finlandii. A tu... bach, trach i mamy ustawę, która nie tylko ogranicza wolność (choć wolność naszą ogranicza tyle czynników, że aż trudno to zliczyć) , ale przede wszystkim uderza nie tyle w niepalących co w gastronomię oraz koncerny tytoniowe. Chodzi o pieniądze, potężne pieniądze, którymi akurat w tym momencie nasz kraj nie szasta (albo szasta niewłaściwie). Moim zdaniem to nędzny chwyt pod publiczkę.

Nikt nie pali na forum? Aż tak się pozmieniało? ;)
Mater tua criceta fuit, et pater tuo redoluit bacarum sambucus!
Avatar użytkownika
Aeshtir męska
Mag II stopnia
 
Posty: 234
Lokalizacja: Szczecin
Reputacja: 223

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez grace » 30 lis 2010, o 21:43

palą, co było widać na spotkaniach. Tylko coś cisza teraz na forum.
kliknij tu >Obrazek< i tu >Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3503
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2305

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez Spangler » 30 lis 2010, o 21:53

Corvvin napisał(a):I jak w imię wolności jestem skłony przecierpieć papierosowy dym w knajpach itp. To jedna rzecz niezwykle irytuję. Urywałbym ręce. Powszechne rzucanie niedopałków po prostu pod siebie, na chodniki itp. Chamstwo w czystej postaci...

No wiesz ja jestem libertarianinem (poglądy libertarianów opierają się na tych słowach - "twoja wolność kończy się tam gdzie zaczyna moja")... Osoby które palą po mimo owego zakazu pogwałcają wolność innych obywateli. Jestem oczywiście przeciw sztucznym granicom wolności (wkurza mnie jak państwo zabrania czegoś co nikomu nie szkodzi).
Krótko mówiąc - nie zasługujemy na dane nam prawa jeżeli nie szanujemy praw innych ludzi.
Jesteś wolny - jak chcesz możesz cierpieć w oparach dymu papierosowego - ale pamiętaj że nie jest to żadna walka w imię wolności.

---
No i prawie o czyms zapomniałem...
Jak już pisałem jestem za tym zakazem ale tylko po części... Nie lubię jak państwo się wtrąca we wszelkie dziedziny życia.. Jestem za nie paleniem w miejscach publicznych ale wolałbym inne rozwiązanie niż odgórne zakazy.
---
Aeshtir napisał(a):przede wszystkim uderza nie tyle w niepalących co w gastronomię oraz koncerny tytoniowe.

Co do tych koncernów tytoniowych... To są jedni z niewielu legalnych producentów narkotyków :D I tak mają się z czego cieszyć (w końcu zamykanie sklepów z dopalaczami ich ominęło :D - tak... akcyza robi swoje).
A co do np barów itp. w których (przez ten zakaz) nie można teraz palić... Uwierzcie :D Praktycznie każdy zakaz da się ominąć.
"...Wolność! Własność! Sprawiedliwość!..."
"...To tak, jakby Wielki Zderzacz Hadronów wykorzystać do zrobienia kanapki z masłem orzechowym..." - Reeven
Avatar użytkownika
Spangler męska
Mag II stopnia
 
Posty: 253
Lokalizacja: Biurwolandia, Dolny Śląsk , Głogów
Reputacja: 199

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez qfas » 30 lis 2010, o 22:40

Zabiorę głos, jako osoba czynnie (i z dużą przyjemnością) paląca. Zakaz mnie nie irytuje, bo i z doświadczenia widzę, że jest przestrzegany jak... Nie mam porównania, no, ogólnie nieprzestrzegany jest. Rząd się ogólnie ośmiesza, przepuszczając ustawy, które potem mają wszyscy w głębokim poważaniu. Ogólnie fajna sprawa, ktoś na górze za mnie decyduje, co jest dobre dla mnie. Ci sami ludzie, którzy pozwalają mi oficjalnie wlewać w siebie paskudną wódkę, za wszelką cenę chcą mnie oduczyć od palenia. Ech.

A co do "prześmierdywania" - uprzedzenie, imo. Jeżeli ktoś nie pali siana w tutkach, to jego dym nie śmierdzi. Nawet ja już palę takie z ogranicznikiem dymu. Jeżeli nie wsadzisz sobie peta do nosa, to nie poczujesz dymu.
II
(..)
(oo)

To królik. Przekopiuj go do do swojej sygnatury, aby pomóc zdobyć mu władzę nad światem.
Avatar użytkownika
qfas męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 782
Lokalizacja: Hmm... Powiedzmy, że nie powinieneś zaglądać na strych, oki?
Reputacja: 219

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez nanny_ogg » 30 lis 2010, o 23:32

qfas napisał(a):Ci sami ludzie, którzy pozwalają mi oficjalnie wlewać w siebie paskudną wódkę, za wszelką cenę chcą mnie oduczyć od palenia.

Nie tyle oduczyć qfas, ile zarobić na tobie podwójnie, bo przecież wszyscy wiedzą,że, ci którzy palą od lat palić nie przestaną, więc oznacza to kasę z akcyzy + ewentualną kasę z kary nałożonej za nieprzestrzeganie zakazu. Jak wygląda przestrzeganie zakazów w naszym kraju to oczywiście wiemy wszyscy i jak wygląda egzekwowanie kar także;zresztą poza kilkoma jasnymi sytuacjami interpretacja tego zakazu jest dość ruchoma... Osobiście obecnie nie palę, przestałam bo nie lubię jak coś mną rządzi (poza miłością)a papierosy po jakimś czasie stają się prawdziwym tyranem... Ale zakaz także nie bardzo mi się podoba, miałabym inny pomysł, ale nikt się mnie nie zapytał...
Wiele może się zdarzyć pomiędzy suknią a szafą. / T.Pratchett
Biedny kto gwiazd nie widzi bez uderzenia w zęby. / S.J.Lec
Pizza i"Dirty Dancing"!... / Ratharienn
Avatar użytkownika
nanny_ogg żeńska
Dziekan
 
Posty: 1620
Lokalizacja: Dolny Śląsk/Głoggów
Reputacja: 1654

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez Corvvin » 1 gru 2010, o 00:18

Spangler napisał(a):Jesteś wolny - jak chcesz możesz cierpieć w oparach dymu papierosowego - ale pamiętaj że nie jest to żadna walka w imię wolności.
To nie jest walka, tylko poszanowanie wolności i własności. Sam decyduję, czy wyżej cenie sobie wolność od dymu, czy przebywanie w prywatnej knajpie w towarzystwie palących znajomych.
Spangler napisał(a):Osoby które palą po mimo owego zakazu pogwałcają wolność innych obywateli. Jestem oczywiście przeciw sztucznym granicom wolności (wkurza mnie jak państwo zabrania czegoś co nikomu nie szkodzi).
Krótko mówiąc - nie zasługujemy na dane nam prawa jeżeli nie szanujemy praw innych ludzi.

Czyli dzień przed wejściem w życie papierka, nie pogwałcali dzień później już tak? Czy bycie wolnym polega na codziennym śledzeniu dziennika ustaw, coby wiedzieć co mi wolno, a co nie?
Żaden z waści libertarianin - zwyczajny faszysta ;)

qfas napisał(a):A co do "prześmierdywania" - uprzedzenie, imo. Jeżeli ktoś nie pali siana w tutkach, to jego dym nie śmierdzi. Nawet ja już palę takie z ogranicznikiem dymu. Jeżeli nie wsadzisz sobie peta do nosa, to nie poczujesz dymu.

Przed chwilą z knajpy wrócił mój niepalący współlokator - ciągle czuje zapach fajek, chociaż jest w drugim pokoju. Osoby palące są przyzwyczajone i tego po prostu nie czują ;) Zawsze mnie śmieszy, gdy ktoś w domu stara się kryć z paleniem - każdy niepalący z łatwością to wywącha ;P
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Wędrowny idiota
 
Posty: 1332
Lokalizacja: wędruję sobie
Reputacja: trzy miliony

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez Spangler » 1 gru 2010, o 01:17

Corvvin napisał(a):Żaden z waści libertarianin - zwyczajny faszysta ;)

qfas napisał(a):A co do "prześmierdywania" - uprzedzenie, imo. Jeżeli ktoś nie pali siana w tutkach, to jego dym nie śmierdzi. Nawet ja już palę takie z ogranicznikiem dymu. Jeżeli nie wsadzisz sobie peta do nosa, to nie poczujesz dymu.

Przed chwilą z knajpy wrócił mój niepalący współlokator - ciągle czuje zapach fajek, chociaż jest w drugim pokoju. Osoby palące są przyzwyczajone i tego po prostu nie czują ;) Zawsze mnie śmieszy, gdy ktoś w domu stara się kryć z paleniem - każdy niepalący z łatwością to wywącha ;P

Corvvin - czytaj dokładnie moje posty... Zauważyłem, że słowo "faszyzm" jest ostatnio strasznie nadużywane. Faszystą nie jestem i to może potwierdzić każdy kto mnie bliżej zna.
Napisałem że jestem tylko po części za tym zakazem. Czyli jestem przeciw paleniu w miejscach publicznych ale nie podoba mi się też ta odgórna kontrola...Problem w tym, ze nie mam pojęcia jak inaczej zaradzić takiemu czemuś...
W poprzednich postach wyraziłem się trochę nie jasno za co przepraszam.

Tak poza tym ..
Mam nadzieje ,że tym razem dobrze wszystko wyjaśniłem (jeśli nie to piszcie - posty piszę w pośpiechu więc może być trochę niejasności i pomyłek)
"...Wolność! Własność! Sprawiedliwość!..."
"...To tak, jakby Wielki Zderzacz Hadronów wykorzystać do zrobienia kanapki z masłem orzechowym..." - Reeven
Avatar użytkownika
Spangler męska
Mag II stopnia
 
Posty: 253
Lokalizacja: Biurwolandia, Dolny Śląsk , Głogów
Reputacja: 199

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez Kinga » 1 gru 2010, o 09:36

Corvvin napisał(a):czy przebywanie w prywatnej knajpie w towarzystwie palących znajomych.


A co jeżeli większość moich znajomych nie pali, co? Jak każę mojemu jedynemu palącemu kumplowi wyjść na zewnątrz, bo u mnie w domu jest całkowity i absolutny zakaz palenia to też jestem faszystką? Bo jak dla mnie nie. Fakt, zakaz to nie wszystko, powinno się jeszcze uczyć ludzi, ale niektórzy są niereformowalni, a ja nie mam zamiaru cierpieć z powodu czyjejś wolności, ważniejsza jest moja, a ja mam prawo do oddychania powietrzem bez dymu (papierosowego oczywiście...).
Corvvin napisał(a):Przed chwilą z knajpy wrócił mój niepalący współlokator - ciągle czuje zapach fajek, chociaż jest w drugim pokoju. Osoby palące są przyzwyczajone i tego po prostu nie czują ;) Zawsze mnie śmieszy, gdy ktoś w domu stara się kryć z paleniem - każdy niepalący z łatwością to wywącha ;P

Tu się muszę z Tobą zgodzić, ale często kryją się przed osobami palącymi, a to już jest łatwe.
(...) jeśli nie wiemy, skąd przychodzimy, to nie wiemy, gdzie jesteśmy, a jeśli nie wiemy, gdzie jesteśmy, to nie wiemy, dokąd zmierzamy.A jeśli ktoś nie wie, dokąd zmierza, to prawdopodobnie zmierza w złym kierunku.
Avatar użytkownika
Kinga żeńska
ciotka cierpienia
 
Posty: 1976
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza / Wrocław
Reputacja: 1814

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez Corvvin » 1 gru 2010, o 11:33

Faszysta napisałem pół żartem właśnie dlatego, że nadużywa się tego słowa powszechnie. Tyle, że ja używam w bardziej prawidłowym znaczeniu - w stosunku do osób, które chcą zwiększenia państwowych regulacji.

Bo ja konieczności dodatkowych regulacji nie widzę - wszystko można rozwiązać na poziomie prawa własności. To właściciel mieszkania, knajpy, szpitala, parku czy czego tam - powinien decydować czy u niego wolno palić czy nie. Problemem oczywiście są jakieś państwowe instytucje, czyli niczyje, ale tu rozwiązanie jest proste - powinno się je ograniczać do minimum.

Kinga napisał(a):A co jeżeli większość moich znajomych nie pali, co? Jak każę mojemu jedynemu palącemu kumplowi wyjść na zewnątrz, bo u mnie w domu jest całkowity i absolutny zakaz palenia to też jestem faszystką?

Nie, to jest dokładnie analogiczna sytuacja. To palący znajomy powinien decydować, czy chce ograniczyć swoją wolność w imię kontaktów z wami...

Kinga napisał(a): Fakt, zakaz to nie wszystko, powinno się jeszcze uczyć ludzi, ale niektórzy są niereformowalni, a ja nie mam zamiaru cierpieć z powodu czyjejś wolności, ważniejsza jest moja, a ja mam prawo do oddychania powietrzem bez dymu (papierosowego oczywiście...).

A to już bardziej. Usiłujesz zmusić wszystkich prawnym nakazem do przestrzegania Twojego widzimisię - tu już zdecydowanie blisko do faszyzmu ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Wędrowny idiota
 
Posty: 1332
Lokalizacja: wędruję sobie
Reputacja: trzy miliony

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez grace » 1 gru 2010, o 11:45

Ale widzisz, znów to wszystko sprowadza się do kultury.
Człowiek kulturalny, palący, jako ten uzależniony, po prostu wyjdzie na dymka i nie będzie przeszkadzać innym dając im szansę oddychać czystym powietrzem.
Podobnie jest z alkoholem, teksty "ze mną się nie napijesz" są w rzeczywistości pewną formą szantażu emocjonalnego i daleko im do kultury. Nie szanuje się woli drugiej osoby.
Jeszcze kolejny przykład wegetarianizm. Tu działa w obie strony, ja swojego wegetarianizmu nie narzucam innym. Jeżeli ktoś na obiad ma mięso - niech je, smacznego. Jeśli jestem na ten obiad zaproszona, najwyżej postaram się grzecznie odmówić niektórych elementów dania, a w skrajnym przypadku dyskretnie je rozdzielić. Ale totalnym brakiem kultur jest przemycanie komuś mięsa.

W Polsce niestety kultura to najwyżej bakterii się pojawia. Zmuszamy się nawzajem do czegoś, narzucamy innym własną wolę - nic dziwnego, ze prawo jest takie jak my.
kliknij tu >Obrazek< i tu >Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3503
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2305

Re: Czy są palacze na sali?

Postprzez Spangler » 1 gru 2010, o 12:16

Corvvin napisał(a):Faszysta napisałem pół żartem właśnie dlatego, że nadużywa się tego słowa powszechnie. Tyle, że ja używam w bardziej prawidłowym znaczeniu - w stosunku do osób, które chcą zwiększenia państwowych regulacji.

Bo ja konieczności dodatkowych regulacji nie widzę - wszystko można rozwiązać na poziomie prawa własności. To właściciel mieszkania, knajpy, szpitala, parku czy czego tam - powinien decydować czy u niego wolno palić czy nie.

I tu się zgodzę. Własnością prywatną powinno się rozporządzać jak się chce... Tak w ogóle kto wymyślił, że barów i innych prywatnych miejsc ten zakaz też dotyczy ? Miejsce publiczne to miejsce w którym może przebywać każdy a taki bar jest własnością prywatną i właściciel może sobie kogoś nie wpuścić od tak bez powodu bo to jego własność...Poza tym to właściciel decyduje czy chce mieć w lokalu nadymione czy nie.
Szkoda gadać.
"...Wolność! Własność! Sprawiedliwość!..."
"...To tak, jakby Wielki Zderzacz Hadronów wykorzystać do zrobienia kanapki z masłem orzechowym..." - Reeven
Avatar użytkownika
Spangler męska
Mag II stopnia
 
Posty: 253
Lokalizacja: Biurwolandia, Dolny Śląsk , Głogów
Reputacja: 199

Następna strona

Powrót do Luźne dysputy

Trzeba uważać, kiedy się wypowie życzenie. Nigdy nie wiadomo, kto może słuchać.

Muzyka duszy, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników