Luźne dysputy

Dopalacze...

O wszystkim i o niczym podyskutujmy tu..

Dopalacze...

Postprzez Aeshtir » 16 wrz 2010, o 21:40

Gdzieś się muszę wypowiedzieć na ów temat, padło na moje ulubione forum ;) .

A teraz poważnie, bliska mi osoba (żaden ćpun, żaden alkoholik, nic z tych rzeczy, zwyczajny młody człowiek) postanowiła się "zabawić". W ramach eksperymentu postanowił sobie ów osobnik zażyć środek o nazwie "Ivory Wave" - dostępny w każdym cholernym sklepie z dopalaczami, praktycznie legalny.

Dziś byłem u niego w szpitalu. Psychiatrycznym. Poszedł tam na obserwację, na własne życzenie, ponieważ środki uboczne po zażyciu tego ścierwa zaczęły mu na tyle doskwierać (depresja, czy wywołana psychoaktywnie?) że nie był w stanie sobie z tym poradzić, nawet przy pomocy mojej czy żony, jego siostry. By w jakikolwiek sposób zakłócić potęgujące wrażenie odosobnienia i (fizycznej) niemocy, zaczął pić na umór, gdyż na trzeźwo nie był w stanie porozumieć się ze światem.

Obecnie, po spędzeniu doby na elektrolitach i glukozie, o relanium nie wspominając, czuje się trochę lepiej, choć będzie musiał wrócić do świata, w którym jeden wyskok, jeden "eksperyment" sprawił, że posypała mu się praca i kontakt z rodzicami etc.

Widzicie, w przypadku "normalnych" narkotyków czy zatrucia alkoholowego lekarze wiedzą co robić. Skład tego gówna to jedna wielka niewiadoma - zmienia się wciąż, by dostosować się do prawa. Przypadek szwagra to nie jedyny, o którym słyszałem - przedwczoraj inny mój znajomy poinformował mnie, że jego przyjaciel od kilku dni jest przypięty pasami - z tego samego powodu.

Szlag mnie trafia, kiedy padają kontrargumenty typu "po alkoholu też się można przekręcić, tak jak po narkotykach". Jasne, że można, tylko, że w naprawdę nielicznych przypadkach dzieje się to po zażyciu jednej małej paczuszki. Ktoś powie "kokaina". Kto, do cholery, zażywa kokainę? A to ścierwo można kupić na pieprzony dowóz, na każdym rogu. I nikt nie wie, jak dany organizm na to zareaguje. Ktoś weźmie i będzie mu, kurwa, "fajnie". Komuś innemu taki "legalny" środek zniszczy pół życia. Kiedy ktoś to zatrzyma?

Wybaczcie chaotyczny styl i wulgaryzmy, których zwykle unikam na forach. Pierwsze wynika z wkurwienia, drugie ma je tylko podkreślić.

Mam rację, czy moralizuję jak stary pierdziel?

PS. Kobieta, która przyjmowała szwagra, na wieść o tym, co mu jest złapała się za głowę i powiedziała "mam już tego dosyć! Mam przez was pełne ręce roboty! Nie możecie brać prochów, jak dawniej?". Niech to będzie swoiste motto do tej wypowiedzi...
Mater tua criceta fuit, et pater tuo redoluit bacarum sambucus!
Avatar użytkownika
Aeshtir męska
Mag II stopnia
 
Posty: 234
Lokalizacja: Szczecin
Reputacja: 223

Reklama

Re: Dopalacze...

Postprzez grace » 16 wrz 2010, o 21:53

Aeshtir, strasznie mi przykro z tego, co opowiadasz.

Jest taki spot przeciwko dopalaczom. Powinno się takich robić więcej.

Zabronienie tego jest o tyle trudne, że trzeba podawać zakazane składniki, a te się mnożą. Ale można właśnie przeciwdziałać, jak Ty teraz - pisząc o szkodliwości.
kliknij tu >Obrazek< i tu >Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3503
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2305

Re: Dopalacze...

Postprzez ratharienn » 16 wrz 2010, o 22:23

grace napisał(a):Ale można właśnie przeciwdziałać, jak Ty teraz - pisząc o szkodliwości.

Oby tylko czytali to ludzie, którzy zamierzają sięgnąć po to świństwo. Czasem, zresztą bez obaw można powiedzieć: praktycznie zawsze, można pisać, mówić, krzyczeć, robić plakaty anty i bombardować reklamami głoszącymi ostrzeżenia, ale przeważnie wszystko to dociera tak, jakby rzucić grochem o ścianę.
Szłam ostatnio przez miasto, zagadana z przyjaciółką i, jak to na mieście bywa, dostałam ulotkę. Zawsze sięgam po te świstki i zawsze czytam, zatem zdziwiłam się bardzo, widząc reklamę nowo otwartego sklepu w centrum, którego nazwa głosiła: Dopalacze. No, ale ja, jak to kilka dni temu otwarcie przed sobą przyznałam, naiwnie wierząca w ukryte dobro ludzi, uznałam, że to sklep z jakimiś wspomagaczami np. dla sportowców, jakieś legalne środki nie mające nic wspólnego z narkotykami. Brat mi wyjaśnił, że mylę się całkowicie i że tam sprzedają właśnie coś gorszego, niż dragi. Naiwnie zapytałam więc, czemu nie zainteresują się tym władze? I tu chodzi o tą całą "legalność". Tymczasem kupisz, zażyjesz, a potem możesz stracić całe swoje życie.
Aeshtir napisał(a):Szlag mnie trafia, kiedy padają kontrargumenty typu "po alkoholu też się można przekręcić, tak jak po narkotykach". Jasne, że można, tylko, że w naprawdę nielicznych przypadkach dzieje się to po zażyciu jednej małej paczuszki.

Chyba nie muszę pisać, że masz całkowitą rację. Póki co, nikt niczego z tym nie robi, a to przecież istna paranoja.
Mam nadzieję, że ze szwagrem wszystko będzie w porządku i jakoś dojdzie do siebie.
"And you? What's your story, bastard?"
"Ask me nicely and maybe I'll tell you."
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1309
Lokalizacja: Jelenia Góra/Wrocław (Mroki)
Reputacja: 920

Re: Dopalacze...

Postprzez 4jola » 16 wrz 2010, o 22:34

Jest mi strasznie przykro z powodu Twojego szwagra i innych ludzi,którzy dostali więcej niż chcieli.Nie ma gorszej rzeczy niż popieprzenie w głowie.
Tak zupełnie cynicznie sądzę,że nic się nie da zrobić z tym gównem.Nie,że nic nie trzeba robić,wręcz przeciwnie,ale to jest jak ten stwór mitologiczny(jakmutam było?),któremu po obcięciu głowy odrastały dwie.Pieniądze rządzą i zawsze znajdą się ludzie,którzy chcą zarobić za wszelką cenę i tacy,na których da się zarobić...często nasi bliscy.
Mam nadzieję,że śwagier się wykaraska,żebyście mogli normalną wódką się uchlać.
"My , z matką twoją , rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

Growing old is inevitable,growing up is optional.
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 1540
Reputacja: 561

Re: Dopalacze...

Postprzez grace » 17 wrz 2010, o 08:22

Rath, to nie jest tak, że władze nic przeciwko temu nie robią. Projekty są cały czas, coś tam było pozakazywane, ale właśnie problem w tym, że to jest takie żonglowanie nazwami i składnikami.
Zakażą jednego, to wstawia się inne na to miejsce.
Wiele z tego, żeby zakazać musi być dokładnie przebadane, żeby określić dokładny wpływ i wszystkie inne skutki, zanim zostanie zakazane.
Wiem, to straszne, ale taka jest prawda.
kliknij tu >Obrazek< i tu >Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3503
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2305

Re: Dopalacze...

Postprzez Utis » 17 wrz 2010, o 10:26

Najsmutniejsze jest to, że ludzie wykazują się niezwykłą pomysłowością w niszczeniu innych (a czasem siebie). Sprzedawcy dopalaczy, twardych narkotyków i innych tego typu substancji to właściwie takie pijawki, które nie muszą ruszać się z miejsca, by się pożywić. Wystarczy raz zadziałać, a ofiary same przyjdą.
Zasada legalności tych dopalaczy jest po prostu śmieszna. Przecież wiadomo, że jak ktoś to kupuje, to w celu spożytkowania tego, a nie kolekcjonowania - jakby to były znaczki pocztowe czy kapsle po piwie. Równie dobrze mogliby zalegalizować i udostępniać broń, bo przecież wiele osób chciałoby mieć kolekcję karabinów, UZI i wyrzutni rakiet.

4jola napisał(a):Nie,że nic nie trzeba robić,wręcz przeciwnie,ale to jest jak ten stwór mitologiczny(jakmutam było?),któremu po obcięciu głowy odrastały dwie.

Hydra lernejska - dobra metafora. Z tym, że tak naprawdę żadnej z tych głów nie da się do końca obciąć, odrastające mają często zupełnie inne formy niż reszta i właściwie nie ma sposobu, by je wypalić lub zakopać pod głazem. Ustawa delegalizująca dopalacze sprawi, że znikną one z półek, ale z kieszeni dilerów nie. Ci, który do tej pory je brali albo przy nich zostaną, albo przerzucą się na heroinę albo coś podobnego, ewentualnie alkohol.
Mogę się mylić, ale niezłym środkiem przeciw dopalaczom będzie ich delegalizacja przy równoczesnym zalegalizowaniu marihuany - oczywiście, z zachowaniem sensownych zasad regulujących jej nabywanie. Dzieciaki nie będą jej kupować, bo będzie powyżej 18-stki (albo lepiej: powyżej 21 roku życia), spragnieni wrażeń dostaną w ręce środek nieuzależniający i mniej szkodliwy niż nieprzetestowany psychoaktywny mix, a możliwe też, że prywatnie zaopatrujący się narkomani zrezygnują z twardych środków na rzecz właśnie trawy.
Problem w tym, że:
1. To tylko czasowe rozwiązanie, wciąż pozostaną użytkownicy modnych dopalaczy. A moda na nie za jakiś czas może się powtórzyć, nawet bardziej niż teraz.
2. Marycha wcale nie jest darem niebios dla błądzących. Będą wypadki drogowe i ofiary ekstremalnych wyczynów będących pod wpływem.
3. Szansa, że Rząd Polski da sobie radę z wprowadzeniem i regulacją dostępu do marihuany ( i ogarnięcia tego wszystkiego) jest IMO bardzo mała. Bo to gamonie po prostu.

Tak więc, walczyć warto i trzeba, ale najlepiej po prostu się pilnować i dawać wyraz sprzeciwu wobec takich świństw. No i pomagać poszkodowanym, jak tylko się da. Bo chyba nie ma co liczyć na pojawienie się jakiegoś Heraklesa, który załatwi sprawę raz na zawsze.
Avatar użytkownika
Utis
Mag II stopnia
 
Posty: 245
Lokalizacja: Biłgoraj
Reputacja: 116

Re: Dopalacze...

Postprzez Motopompa » 17 wrz 2010, o 12:46

Zakaz? Zakaz to IMO złe rozwiązanie, jeżeli chcemy żyć w liberalnym (taa) państwie. Trzeba ludzi uświadomić co do szkodliwości i niebezpieczeństwa zażywania dopalaczy. (btw. czy na opakowaniach dopalaczy są ostrzeżenia przed spożyciem? Takie jak np. na tym czymś co się wsypuje w takie małe torebeczki i wkłada do butów w fabryce?) I tyle. Czemu mielibyśmy zabraniać ludziom się truć. Chcą, to niech się trują, byleby mieli tego świadomość.

Utis, pomysł z trawą byłby dobry, tylko gdzieś wyczytałem, że Polska zobowiązała się nie legalizować narkotyków ;f
Nie wiem co by tu napisać mądrego, więc wstawiam żółwia Janusza. ______________
ಠ_ಠ+++Błąd: brak sera+++
Obrazek
‘‘And don’t try to act like a Human, because Fairies are much, much cooler!’’
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Kwestor
 
Posty: 2157
Lokalizacja: Okolice Łodzi/Łódź
Reputacja: 1268

Re: Dopalacze...

Postprzez Aeshtir » 17 wrz 2010, o 12:54

Dziękuję Wam wszystkim serdecznie za ciepłe słowa. Szwagier ma już się lepiej, choć pozostaje na obserwacji. Dużo gorzej ma wspomniany drugi znajomy, który od kilku dni widzi przed sobą jedynie wielki napis "GAME OVER" (wyobrażacie to sobie?).

Rzecz jednak nie w tym, czy dopalacze są gorsze czy lepsze od narkotyków i alkoholu. Problem jedynie polega na tym, że nieznany jest skład tego ścierwa oraz jego działanie. Zmienianie go wciąż, by dostosować składniki do obowiązującego prawa powoduje, że lekarze nie mają do końca pojęcia, jak radzić sobie ze skutkami ubocznymi.

Drugs are bad, m'kay? Nie będę polemizował ze stwierdzeniem słynnego psychologa szkolnego. Gdybym jednak miał (szczęśliwie nie muszę) wybierać czy doradzać - weźcie narkotyki. Legalizacja danego środka powoduje, że sprawia on wrażenie mniej groźnego niż "nielegalna" marihuana. Tymczasem nie jest to wcale przesądzone. Popularność sklepów z dopalaczami nie zmaleje, dopóki użytkownicy nie przekonają się, jak mogą być niebezpieczne.

PS. Niedawno zmarła w Szczecinie 21-letnia dziewczyna - po dopalaczach. Czy potrzebna jest czyjaś śmierć, żeby ktoś zwrócił uwagę na problem, jak nie przymierzając katastrofy samolotowe, które pokazały stan naszego lotnictwa (o CASie bardziej myślę, niż o Smoleńsku)? Ile jeszcze musi umrzeć, by ktoś ruszył głową?

PPS. A tymczasem, również w Szczecinie, otwarto kolejny sklep z dopalaczami. Z dowozem, oczywiście... Nazywa się "Faza". Zajebiście...
Mater tua criceta fuit, et pater tuo redoluit bacarum sambucus!
Avatar użytkownika
Aeshtir męska
Mag II stopnia
 
Posty: 234
Lokalizacja: Szczecin
Reputacja: 223

Re: Dopalacze...

Postprzez LeslawQ » 17 wrz 2010, o 14:24

Rzadko piję, nie palę, nie ćpam. Niech już się nie opierdzielają w tym sejmie, tylko zrobią jedną porządną ustawę o zakazie sprzedaży tego gówna. Nie żebym był jakimś zwolennikiem, ale mogliby zalegalizować "trawkę"- ona jest (ponoć, nigdy nie próbowałem) bardziej przewidywalna. Oczywiście znajdą się również tacy, którzy będą jej nadużywać, ale tak samo jest tez w przypadku alkoholu.
Obrazek
Avatar użytkownika
LeslawQ
Mag I stopnia
 
Posty: 186
Lokalizacja: Bobrowo.
Reputacja: 24

Re: Dopalacze...

Postprzez Skella » 17 wrz 2010, o 14:38

Bo prawo w Polsce jest tak nielogiczne, że aż boli. -.-'
Jeśli chodzi akcje uświadamiające - są potrzebne dlatego że mogą zniechęcić osoby, które chciały sobie tylko raz spróbować. Gorzej z ludźmi, którzy z robienia rzeczy "niegrzecznych" czynią ideologię...
Avatar użytkownika
Skella
Student Magii
 
Posty: 42
Lokalizacja: Daleko. Wierzcie mi.
Reputacja: 23

Re: Dopalacze...

Postprzez Motopompa » 17 wrz 2010, o 15:02

Skella napisał(a):Gorzej z ludźmi, którzy z robienia rzeczy "niegrzecznych" czynią ideologię...

Dobór naturalny działa również przez dopalacze. Wykluczysz ten sposób, to zadziała w inny.
Nie wiem co by tu napisać mądrego, więc wstawiam żółwia Janusza. ______________
ಠ_ಠ+++Błąd: brak sera+++
Obrazek
‘‘And don’t try to act like a Human, because Fairies are much, much cooler!’’
Avatar użytkownika
Motopompa męska
Kwestor
 
Posty: 2157
Lokalizacja: Okolice Łodzi/Łódź
Reputacja: 1268

Re: Dopalacze...

Postprzez ratharienn » 17 wrz 2010, o 17:02

grace napisał(a):Rath, to nie jest tak, że władze nic przeciwko temu nie robią. Projekty są cały czas, coś tam było pozakazywane, ale właśnie problem w tym, że to jest takie żonglowanie nazwami i składnikami.

Owszem, ale czy przypadkiem i tak nie wychodzi na to, że niczego nie robią. Dobra: starają się, ale efektów nie ma i dobra, to może nie do końca ich wina.
Skella napisał(a):Gorzej z ludźmi, którzy z robienia rzeczy "niegrzecznych" czynią ideologię...

Takich nigdy nie będzie brakowało i, jak pisze Motopompa, jeśli nie w taki sposób, to w inny.
Może tak trochę inaczej, ale czytałam gdzieś jakąś wypowiedź i tam było napisane, że rząd nie zalegalizuje marihuany, bo nie może na tym skorzystać. Mówcie co chcecie, ale coś w tych słowach jest, co skłania do myślenia, że po części są prawdziwe.
"And you? What's your story, bastard?"
"Ask me nicely and maybe I'll tell you."
Avatar użytkownika
ratharienn żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1309
Lokalizacja: Jelenia Góra/Wrocław (Mroki)
Reputacja: 920

Re: Dopalacze...

Postprzez Corvus26 » 17 wrz 2010, o 20:06

Niestety tak już jest, że mylnie to co legalne wydaje nam się bezpieczniejsze. W takich przypadkach zaczynam powoli zgadzać się z libertariańskim światopoglądem, graniczącym z anarchią, jednego z moich profesorów. Gdyby nie było żadnych zakazów to być może ludzie zastanowili się dwa razy zanim cokolwiek zrobią. Trochę to brzmi jak poparcie hasła, aby w imię teorii doboru naturalnego usunąć wszelkie znaki "uwaga niebezpieczeństwo". Czytałem kiedyś artykuł w pewnej gazecie, gdzie podano przykład ruchu samochodowego. Według badań statystycznych w Europie po wprowadzeniu nakazu zapinania pasów bezpieczeństwa, liczba wypadków wzrosła. Oczywiście można to też tłumaczyć wzrostem ilości samochodów na drogach jednak tu pojawia się przykład Australii gdzie zniesiono nakaz zapinania tych nieszczęsnych pasów i liczba wypadków spadła. Nie wspomniano niestety w tym artykule o odsetkach ofiar śmiertelnych tych wypadków, pojawiła się tylko refleksja, że kierowcy z niezapiętymi pasami czują się mniej bezpieczni i jeżdżą ostrożniej. Trochę odbiegłem od tematu, ale chodziło mi tu o to że gdyby nie te wszystkie zakazy i nakazy to ludzie może byliby nieco mądrzejsi.

Natomiast w kwestii walki z owymi dopalaczami to ten przykład hydry i sam sposób walki skojarzył mi się z takim starym artykułem z focusa, z którym miałem styczność niedawno przy separacji płytkowej (nie mieli żadnej w miarę aktualnej gazety, która nie była panią domu...). Tematem tego artykułu była tzw strategia porażki, która polega na ciągłym stosowaniu tych samych metod, a w razie niepowodzeń stosowanie ich więcej i mocniej. Znów pojawił się przykład drogowy, opiewający walką z kierowcami z ciężkimi stopami w efekcie której mamy podobną ilość wypadków na drogach oraz bardzo rozbudowaną sieć fotoradarów stawianych za mandaty. Już teraz podaje się trasy na których można stracić prawo jazdy na odcinku kilkuset kilometrów nawet o tym nie wiedząc. Walka naszego rządu może co najwyżej przynieść taki efekt że cała tablica Mendelejewa będzie zakazana, więc lepiej żeby olśniło ustawodawców i pomyśleli o jakimś innym sposobie.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?

— Albert Einstein
Avatar użytkownika
Corvus26 męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 731
Reputacja: 290

Re: Dopalacze...

Postprzez grace » 17 wrz 2010, o 22:11

Corvus, ja Cię całkowicie popieram jeśli chodzi o te zakazy i nakazy. z Ekonomicznego punktu widzenia, jeśli pozwalać na wszystko, ale za to to opodatkować, to czysty zysk z takich "nielegalnych" obecnie "atrakcji" i większa kontrola nad tym.
Jednakże to musiałoby się wiązać z bardzo dużą świadomością społeczną, co do oddziaływania poszczególnych środków i ich stopnia niebezpieczeństwa.
Z drugiej strony, można wprowadzić obowiązkowy system jak w aptekach w Stanach, gdzie kupując takie środki, informacja o zakupie i ilości (w ramach legalnych limitów) przez konkretną osobę, była by natychmiast dopisywana do ogólnego systemu medycznego. W ten sposób 1. lekarze mają od razu dostęp do informacji o zażytej ostatnio substancji
2. Aby to kupić, sprzedawca sprawdza wg dowodu informację o tym, czy żądana przez klienta ilość substancji, dalej może być przez niego kupiona i w razie przekroczenia limitu, sprzedawca ma obowiązek odmówienia klientowi.
Wiadomo, że nie rozwiązuje to sprawy podrabianych dokumentów, kupowania na znajomych itp, ale zawsze choć trochę utrudnia taki zakup.

Oczywiście, w Polskich warunkach to niemal utopia.
kliknij tu >Obrazek< i tu >Obrazek
Polecam też magiczny sklepik: Kuglarstwo.pl
Avatar użytkownika
grace żeńska
Kelda
 
Posty: 3503
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 2305

Re: Dopalacze...

Postprzez wakizaszi » 19 wrz 2010, o 11:52

nic się nie poradzi na to, że ludzie sami lubią sobie szkodzić i dopiero po ładnych paru latach, kiedy na wszystko jest za późno plują sobie w brodę, że w ogóle zabierali się za to świństwo i nie pomogą tu żadne spoty reklamowe i strony informacyjne, że coś jest szkodliwe, że nie jest do końca poznany wpływ danych substancji na organizm,że nie zostały one dopuszczone do użytku, wszystko jest tak zaplanowane żeby sprzedać "towar" opatrzony informacją "produkt kolekcjonerski" czyli nie przeznaczony do spożycia, tu chodzi o to żeby zarobić na głupocie, zwłaszcza młodzieży, która przecież jest tak skora do "eksperymentów" ...
Avatar użytkownika
wakizaszi
Student Magii
 
Posty: 73
Lokalizacja: Myszków
Reputacja: 23

Następna strona

Powrót do Luźne dysputy

Ktoś zabił pana Hopkinsona jego własnym chlebem!
-Zmusił go do jedzenia?

Na glinianych nogach, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Arvika