Pierwsze dwa filmy które mnie zachwyciły, nie tylko spodobały mi się, ale obudziły we mnie nieznane mi do tamtej pory uczucie w dziwaczny sposób łączące mózg z żołądkiem- "Gra" i "Utalentowany pan Ripley"(ale ta starsza wersja).
Poza tym: Matrix,Equilibrium, Efekt motyla, Requiem dla snu(za całokształt-pomysł, muzykę i efekty oraz aktorów)
A z tych nowszych: Juno(za pokazanie że oklepany temat nie musi byc przedstawiony w tendencyjny sposób oraz że zajście w ciąże nie musi byc aż taką tragedią życiową) i Pokuta(podobały mi się kreacje aktorskie, ukazanie że 13latka jest wciąż dzieckiem co ostatnio rzadko się zdarza, i takie osobiste-że istnieje jeszcze aktorka która nie ukrywa ża ma mały biust i nie zrobiła sobie operacji plastycznej

)
"Po prawej z głośnym wrzaskiem zawodu pękła cienka bariera pomiędzy namiętnym kochankiem, a kandydatem na świeżo upieczonego (za jakieś 9 miesięcy) ojca." M.Sobczak