Mauer napisał(a): Jeśli martwisz się jak będziesz wyglądać na starość, to naprawdę współczuje i nie chciałbym być tobą, naprawdę okropne życie. Głowa i papier są zawodne, jeszcze bardziej od skóry. Ja tam wolę żyć ze świadomością że robiłem to co MI się podoba, nie ograniczałem się presją społeczeństwa.

Ja się nie martwię, ja się cieszę

Moje ciało jest dobre takie jakie jest, będzie dobre takie jakie będzie za 40 lat, pewnie jeszcze lepsze niż teraz, bo będzie nosiło w sobie o 40 lat mądrzejszą mnie. I dla tego właśnie nie chcę w nim nic zmieniać - bo wystarczająco poradzi sobie ze zmienianiem się samo. Po prostu odrobinę mnie nie zrozumiałeś, tatuaże fajnie wyglądają u innych, ja poczekam cierpliwie aż moje ciało wyprodukuje je samo - z żyłek pod cieńką skórą. I czemu niby nie tatuowanie się miało by być znakiem ograniczania siebie na rzecz społeczeństwa? Czemu cokolwiek co mam ochotę robić, albo od czego się powstrzymać, ma się odnosić do tego, co co Tobie podoba się robić/nie robić? Chcesz się tatuować - ok, na zdrowie; ja nie chcę - analogicznie.
Żeby była jasność ja cały czas piszę na luzie, z sympatią nawet a nie tylko poszanowaniem dla cudzego zdania

Chyba (takie mam wrażenie) obydwoje z Mauerem mamy absolutnie wysprzęglone na opinie innych o naszych decyzjach.
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."