przez Draco Nobilis » 11 paź 2010, o 15:59
Żadna osoba, która mnie zna – a przecież przedstawiłam się na „Forum Powitalnym” – nie może być zdziwiona, że mój nick to Draco Nobilis (smok szlachetny). Nie ukrywam, że smoki szlachetne mają kolor czarny, jednak ogień jaki bije z paszczy smoka na avatarze, zabarwia wszystko na czerwono.
Łatwo się domyśleć, że używam tego zestawu tylko na naszym Forum. Gdzie indziej nie mają pojęcia o Sybil Vimes herbu Ramkin ani o jej smokach.
Nie wiem, czy zaciekawią Was szczegóły, ale mogę opisać, dlaczego ta nazwa jest mi tak bliska Mam nadzieję, że nasz ukochany Autor nie obrazi się, że wypożyczę kilka jego postaci.
Kiedy Errol i Draco Nobilis odlecieli, myślałam wielokrotnie jak smoki sobie radzą.
Errol był taki drobny i chorowity, a ja przyzwyczaiłam się, że często sypia u moich stóp.
Cóż, rozpoczął własne życie, jest już dorosły.
Pewnego dnia usłyszałam w zagrodach smoków głośne hałasy. Szybko narzuciłam gumowy płaszcz, włożyłam kalosze i popędziłam zobaczyć co się stało. Zauważyłam, że nad zagrodami kołował samotnie mój ukochany smok Errol. Z wysiłkiem doleciał do swojej zagrody i upadł na posłanie. Złapałam wiadro z wodą i popędziłam zobaczyć, co się stało. Errol był cały poraniony, miał złamaną łapę i był wyczerpany, z trudem pił wodę. Najpierw zajęłam się jego ranami, a potem dałam mu jeść. Smok zmęczony zasnął z łbem na moich kolanach.
Nie wiedziałam co się stało, ale na pewno nie rozstał się ze swoją ukochaną. Od rana wlatywał na dach baraków i czekał godzinami. Schodził jedynie coś zjeść i wracał z powrotem. Po kilku dniach zobaczyłam wielki cień na niebie. Errol zerwał się z dachu i mimo doznanych ran, wzniósł się do góry. Nie mógł pomóc drugiemu smokowi, więc leciał z nim powoli, aż dotarli do zagród.
Draco Nobilis była dużo bardziej poraniona. Miała też złamane skrzydło, więc nie wiem jak udało jej się do nas dolecieć. Chyba miłość do Errola dodała jej sił.
Dochodzili do siebie przez długie miesiące i nie wiem, czy bez mojej pomocy byłoby to możliwe. Dla mnie był to piękny widok, kiedy Draco Nobilis szybowała nad dachami. Była mi bardzo wdzięczna za ratunek i nie wiedząc jak to wyrazić – siadała koło mnie i wydawała głośny ryk zakończony pięknym słupem ognia. Moje rabatki niszczały, a nasza przyjaźń rosła.
Widziałam, że smoki czują się już dobrze i czekałam, kiedy zdecydują się odlecieć. Tymczasem Errol zaczął porządkować zagrodę. Wszystko mu przeszkadzało, łopatę wypchnął nosem z baraków, przyciągnął nowe posłanie, chociaż stare nie było zniszczone. Wreszcie zabrał Małemu Samowi zabawkę z piaskownicy.
Tego już było za wiele. Udałam się do zagrody, żeby zaprotestować.
Nie zaprotestowałam. Cała zagroda zajęta została przez Draco Nobilis, która siedziała na swoich jajkach. Errol przeciągnął stare posłanie przed zagrodę i leżał tam pilnując, aby nie przeszkadzano jego wybrance. Nigdy nie widziałam go tak pewnego i zadowolonego z siebie. Kiedy weszłam do baraku, wstał, zasłaniając zagrodę.
- Dobrze, dobrze – powiedziałam. - Nie musisz mnie straszyć. Wiem jak postępować w takich sytuacjach, to nie pierwsze jaja w tej zagrodzie.
Ale Errol ani drgnął.
- Już wychodzę – dodałam, wycofując się. - Jeszcze tylko dodam, że wiem jaki to zaszczyt, że chcecie tu składać jaja.
Smoki są nieufne, wolą ukrywać się z małymi niż wystawić je na niebezpieczeństwo. Dlatego decyzja o zniesieniu jaj to niezwykły wyraz zaufania. Oczywiście nie wspominam tu o naszych udomowionych smokach, Errol urodził się w zagrodzie. Ale żeby przekonać o tym Draco Nobilis, musiały zaistnieć szczególne okoliczności. Zrozumiałam, że był to wyraz szczerej przyjaźni.
Errol bardzo dbał o Draco Nobilis, więc starałam się im nie przeszkadzać aż do wyklucia się jaj. Wówczas poszłam zobaczyć potomstwo i pogratulować rodzicom. Urodziło się jedenaście smoków: pięć smoków i pięć smoczyc koloru czarnego oraz jeden smok podobny do Errola. Rodzice mieli mnóstwo pracy, ale radzili sobie świetnie. Jedynie synek podobny do Errola sprawiał kłopoty. Nazwaliśmy go Draco, chociaż częściej mówimy o nim Errol Junior. Musiałam pomóc im przy tym smoku, bo wiedziałam jak reagować. Był to drugi Errol, więc umiałam o niego zadbać.
Smokom zrobiło się za ciasno w moich barakach, ale opóźniał je Errol Junior. Draco Nobilis podjęła ważną decyzję – odleciała z rodziną, pozostawiając Errola Juniora u mnie. Jak już wspomniałam ( w poście na Forum Powitalnym), to on zniszczył mi klawiaturę do Heksika.
Nie myślcie, że Draco Nobilis jest złą matką. Przylatuje z Errolem co jakiś czas, zajmują swoją zagrodę i pozostają na kilka dni sprawdzając, czy Errol Junior jest gotów do odlotu. Któregoś dnia odlecą wszyscy i przestaną do mnie zaglądać.
Zostanie mi tylko mój nick i avatar.
Prawda jest nieosiągalna. Nie mówię jej, bo nie wierzę w jej istnienie.