Arines, jest imieniem wymyślonym przeze mnie na potrzeby Książki, którą miałam pisać i której pisanie zarzuciłam (nawiasem mówiąc wciąż mam nadzieję, że dopadnie mnie kiedyś jakaś wena i napisze coś dobrego, spróbuję rozruszać się w waszej rewii:)). Czasem używam w RPGach jeszcze imion Leria czy Senira (od tyłu Arines) w zależności od charakteru postaci jaką mam zagrać. W westernowo-ctulowych kreacjach używam Lorelai Storm.
Z biegiem czasu Arines stało się wizją części mnie samej, osobowości takiej, którą chciałabym w sobie widzieć - jakiegoś eteryczno-duchowo-doskonało-inteigentnego i empatycznego wcielenia.*
Avatar. Heh, jeśli ktoś się nie zorientował to powiem, że jest to moje zdjęcie z dorysowanym w programie do obrabiania zdjęć elfim uszkiem. Kumpela interesująca się fotografią zrobiła mi kilka zdjęć, kiedy razem pojechałyśmy z jeszcze jedną koleżanką popstrykać zdjęcia u mojego szwagra -->
www.donwitto.pl, który też zajmuje się amatorsko fotografią. To był pomysł Zuzi, aby przerobić mnie na elfkę, co mnie samej bardzo się spodobało.
Nie ukrywam, że wizja mnie - jako(posiadającej ogromną wiedzę) elfki, która ma wiele czasu, aby studiować dzieje świata, mądrości filozofów i potrafiąca tworzyć i emitować z siebie lub instrumentu jakąś niebiańską muzykę – jest wielce kusząca dla mojej wyobraźni, która zawsze próbuje uciec w lepszy, zazwyczaj utopijny świat.
*trochę głębiej - a w zasadzie to po prostu nie aż tak płytko - o tym w moim poście powitanym.
— Za pieniądze nie kupisz szczęścia, Gytho.
— Chciałam je tylko wynająć na parę tygodni
Esmeralda Weatherwax, Niania Ogg, Maskarada.